ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2020 nr 274
Pro Medico • listopad 2020 28 WSPOMNIENIA, NEKROLOGI Barbara Plucińska urodziła się 10.10.1937 r. w Krakowie, w rodzinie krakowskiej od pokoleń. Jej ojciec, mgr inż. Tadeusz Pluciński, podjął decyzję o przeprowadze- niu się familii do Katowic, powodowany apelami władz Drugiej Rzeczypospolitej, aby posiadająca wyższe wykształcenie pol- ska kadra techniczna przyjeżdżała na Śląsk, gdzie na skutek odpływu inżynierów nie- mieckich po ukształtowaniu się granic odrodzonej Polski brakowało takich osób. W 1961 r. ukończyła Wydział Lekarski Aka- demii Medycznej w Krakowie, w paździer- niku 1974 r. uzyskała specjalizację II stop- nia w dziedzinie chorób wewnętrznych. W latach 1977-1999 r. pracowała w Zakła- dzie Lecznictwa Ambulatoryjnego „Moja Przychodnia”w Katowicach. „Trafiła na czas odwilży po czasach stalinow- skich, fermentu twórczego i intelektualne- go, który tak buzował wówczas w Krakowie (była np. przy narodzinach „Piwnicy pod Baranami”). Od tego czasu przez całe życie była zawsze na bieżąco z nowościami kultu- ralnymi, zwłaszcza literackimi, teatralnymi i filmowymi”– wspomina córka, pani sędzia Ewa Solecka. Powiedzieć o niej, że dużo czytała, byłoby eufemizmem. Była pasjonatką dobrej lite- ratury, tak beletrystki, jak i literatury faktu (lubiła biografie, eseje historyczne, repor- taże, komentarze polityczne). W jej domu wszędzie leżały książki i gazety. Pochłaniała słowo pisane do końca swych dni, nawet, gdy ogromne cierpienie i niepełnospraw- ność ograniczały jej aktywność życiową. Śledziła recenzje nowości wydawniczych i kupowała je. Do końca życia zachowała znakomitą pamięć, przytaczała bezbłędnie raz usłyszane lub przeczytane nazwiska, daty, fakty, wypowiedzi. Czytała ambitną prasę; komentowała różne kwestie z iście angielskim humorem. Bardzo lubiła film, czytała recenzje, dążyła do zobaczenia polecanychpozycji.Tak długo, jak tylkobyło to możliwe, chodziła do kina. Zawsze była osobą pogodną, uśmiechniętą, nigdy się nie skarżyła. A pracowała przez całe życie na co najmniej dwóch etatach, zajmując się bardzo szeroką dziedziną medycyny, jaką jest interna, a także jej ważną częścią, jaką jest kardiologia. Do tego dochodziła jej aktywność społeczna. Wobec podwład- nych była lojalna, sprawiedliwa i życzliwa: wielokrotnie słyszałem takie właśnie oce- ny od byłych współpracowników. Wszy- scy wspominają Ją jako osobę serdeczną, zawsze skłonną do pomocy. Miała sza- cunek dla każdego człowieka, a w sobie skromność i uprzejmość typową dla osób naprawdę mądrych, naprawdę wykształ- conych, naprawdę kulturalnych, napraw- dę coś sobą reprezentujących. Cechował ją talent do logicznego, uporządkowanego, choć emocjonalnego, rzeczowego argu- mentowania i prezentowania swoich racji. Nigdy nie była„letnia”, miała odwagę cywil- ną. Wraz z milionami Polaków, radowała się karnawałem„Solidarności” w 1980 r. Jej patriotyzm był naturalny, obywatelski, bez najmniejszego patosu. Miała zakodowany obowiązek stałegoposzerzaniawiedzy, pra- cy, służby innym. Do zawodu lekarza pod- chodziła w sposób idealistyczny. Tak samo do działania w „Solidarności”, w Pryma- sowskim Komitecie Pomocy Uwięzionym i Internowanym, w Radzie Miasta Katowic, czy podczas pełnienia funkcji p.o. lekarza wojewódzkiego. Pełniła tę funkcję nie dla własnej kariery. Byliśmy Jej bardzo wdzięcz- Wspomnienie śp. dr Barbary Plucińskiej-Soleckiej Informujemy, że ze względu na krytyczną sytuację epidemiczną w kraju oraz wprowadzone obostrzenia, Komisja ds. Kultury ORL w Katowicach podjęła decyzję o odwołaniu tegorocznego koncertu„Pro Memoria”, poświęconego pamięci zmarłych lekarzy i lekarzy dentystów. ni za taka postawę, była zresztą kierowni- kiem Działu Lecznictwa w Wydziale Zdro- wia i wspierała przez wiele lat dr. Andrzeja Sośnierza, jak i mnie, jako zastępcę lekarza wojewódzkiego. Jej rady niejednokrotnie były bezcenne, nie raz toczyliśmy ostre spo- ry. Basia wykonywała często dla nas trud- ne zadania, np. przy utworzeniu pierwszej Wojewódzkiej Komisji Lecznictwa Uzdrowi- skowego pod przewodnictwemdr E. Mierz- wy. Pacjenci wiedzieli, jak była im oddana i kochali ją za to. Kiedy po wprowadzeniu stanu wojennego w Katowicach-Ligocie rozeszła się wieść o możliwym internowa- niu Pani Doktor, płaczący ludzie zatrzymy- wali na ulicy członków rodziny pytając, czy to prawda i oferując pomoc. Po utworze- niu samorządów terytorialnych, kandy- dując na urząd radnej pierwszej kadencji, otrzymała lawinowe poparcie. Została też wybrana radną w kolejnej kadencji. Miała znakomite poczucie humoru, postrzegała bezbłędnie komiczne aspekty różnych sytu- acji. Była mistrzynią niezłośliwej ironii i per- syflażu. Była po prostu bardzo miłą osobą, powszechnie lubianą. Droga Basiu, pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci, w naszych wspomnie- niach i w naszej modlitwie. Dr n.med. JacekKozakiewicz
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5