ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2021 nr 284
1 Pro Medico • listopad 2021 Powiem wprost Medycyna na niby? Dr n. med. Tadeusz Urban prezes Okręgowej Rady Lekarskiej 6 października miałem zaszczyt i przyjemność uczestniczyć w inauguracji roku akademickiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Wydarzenie miało miejsce w zjawiskowej sali NOSPR-u. Tak podniosła uroczystość, w tak pięknej oprawie, robi niesamowite wrażenie. Przepełniała mnie duma, bo to w końcu moja, jak i więk- szości z Was, Alma Mater. Wspomnienia mojej – znacznie skromniejszej – inaugu- racji w Zabrzu Rokitnicy powróciły. Obrazy studenckich lat przebiegły w myślach. W swoim przemówieniu Rektor ŚUM prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczepański uzmysłowił wszystkim, jak wielką organizacją jest uniwersytet medyczny. Jak wiel- kiej machiny potrzeba, aby kształcić nowe pokolenia lekarzy. W trakcie protestu medyków rząd miał możliwość pochylić się nad postulatami naprawdę istotnymi dla całego środowiska, ale przede wszystkim dla społeczeń- stwa. Trudno polemizować ze stwierdzeniem, że sprawna, nowoczesna, dobrze finansowana, dostępna ochrona zdrowia, to tak naprawdę interes wszystkich oby- wateli. To truizm, że każdy prędzej czy później z pomocy medyków będzie musiał skorzystać. Zamiast tego, pojawia się nowy, „wspaniały” pomysł, jak poprawić sytu- ację kadrową, szczególnie w grupie zawodowej lekarzy. Chyba szatan, albo jakiś komunistyczny ideolog, podpowiedział – jakże irracjonalne – rozwiązanie. Wymy- ślono zawodowe szkolenie nowych rzesz lekarzy. Jak usłyszałem tę nowinę, to wła- ściwie oniemiałem, nie bardzo wiedząc, czy śmiać się, czy płakać. Jak ktoś sobie wyobraża możliwość felczeryzacji zawodu lekarza w XXI wieku? Jak minister zdro- wia oraz minister edukacji i nauki mogą o takim kształceniu myśleć i mówić? Rozu- miem, że dla celów politycznych, w obliczu protestu i potęgującej się niewydolno- ści ochrony zdrowia, trzeba, odbijając piłeczkę, znaleźć jakieś rozwiązanie, które poprzez media szybko dotrze do wyborców. A wyborcy na ogół nas nie kochają i będą tylko zacierali ręce, patrząc, jak rząd naprawił sytuację, a jednocześnie „im pokazał”. Ta ponura rzeczywistość zaczyna mieć swój dalszy żywot. Trafia do sejmu, który nad tym rozwiązaniem chyba na poważnie się pochylił. Głosowane są poprawki. Jedne odrzucone, inne przyjęte. Jedna z tych przyjętych zawęża nową formę kształ- cenia lekarzy wyłącznie do szkolnictwa akademickiego. Ale, jak wiemy, wyższych uczelni mamy w Polsce bez liku. I każde większe miasteczko może takową uczel- nią się poszczycić. Jak można sobie wyobrazić rzetelne, krótkie, choć akademickie, kształcenie lekarzy? Mam nadzieję, że ten pomysł nigdy nie zostanie wprowadzony w życie. Że nigdy nawet nie powstanie program tego kształcenia, bo nie przypusz- czam, że ktoś przy zdrowych zmysłach by się tego podjął. No, chyba, że porwie się na to z wysokości swych gabinetów któryś ze wspomnianych ministrów. O kształceniu lekarzy piszemy także na str. 6-10 i 26.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5