ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2022 nr 294

15 Pro Medico • listopad 2022 Z TEKI RZECZNIKA Jak dzieci we mgle Mówiąc o zależnościach prawa i medycyny, mamy najczęściej na myśli sytuację, kiedy w stosunku do leka- rza jest prowadzone postępowanie i ten wspomaga się pełnomocnikiem czy obrońcą. Jednak te relacje są dużo głębsze i, co istotne, nie należą do łatwych. Będąc Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej, zauważyłem w licznych przypadkach, że lekarze lekceważą sądy korporacyjne – lekarskie. Nie mają świadomości, że postępowanie przed rzecznikiem czy sądem lekarskim to dopiero wstęp do skierowania sprawy z powództwa cywilnego. Decyzje rzecznika czy sądu lekarskiego mają w takich przypadkach niebagatelne znaczenie. Stefan Kopocz OkręgowyRzecznik OdpowiedzialnościZawodowej W medycynie rozwijają się dziedziny dotychczas nieznane (klono- wanie, transplantacje, in vitro). Niestety prawo nie nadąża za roz- wojem medycyny i nie jest w stanie uregulować najnowszych jej dokonań, a przedstawiane analizy są często błędne i niewłaściwe. Utrudnia to, przy rozbieżności interpretacji przepisów, właściwe orzekanie w konkretnych sprawach. Nie tyl- ko jednak prawo ma problem z rozwojem medycyny. Dotyczy to również etyki, teologii czy filozofii. Jerzy Sawicki w 1965 roku pisał: „postęp medycyny jest tak niezwykle szybki, że czę- sto na oczach pokolenia środki uznawane z początku za fantastycznie skuteczne i sto- sowane powszechnie, zostają po pewnym czasie ocenione krytycznie i w sposób rów- nie powszechny, jak szybko potępione”. Ta rozbieżność podejścia do problemów prawa i medycyny jest często powodem, dla którego znający ten problem prawnicy nie podejmują się prowadzenia tzw. spraw medycznych. Niestety na ich miejsce wkraczają prawnicy do tego nieprzygotowani. Lekarze często w trakcie postępowania wyjaśniającego posiłkują się pomocą praw- nika. Już pomijam koszty takiej decyzji, ale brak wiedzy ze strony prawników często powoduje, że wydatek ten jest zbędny. Najlepszym przykładem takiej sytuacji jest ta, kiedy lekarz zostaje poproszony o złożenie wyjaśnień w charakterze świadka i zgłasza się z pełnomocnikiem. Przepisy regulują ten problem jednoznacznie. Pełnomocnikamoże ustanowić lekarz poszkodowany, a obrońcę – obwiniony. Świadek takiego uprawnienia nie posiada. Prawnik powinien pouczyć leka- rza o postępowaniu w takiej sytuacji. Jest wiele czynników, które decydują o tym, czy pełnomocnik jest tym właściwym. Często lekarze korzystają z pomocy prawnika nie tego, który jest fachowcem w temacie prawa medycznego, a tego, który jest aktualnie łatwo dostępny. Zdając się na pełnomocnika, często rezygnują z udziału w postępowaniu. Jest to kolosalny błąd, ponieważ pełnomocnik „zna” sprawę tylko z dokumentacji lub relacji osób drugich. Lekarz mógłby na bieżąco wyjaśnić spra- wy problematyczne, w tym nieścisłości w zebranymmateriale. Będąc Rzecznikiem Odpowiedzialno- ści Zawodowej zauważyłem w licz- nych przypadkach, że lekarze lekcewa- żą sądy korporacyjne – lekarskie. Nie mają świadomości, że postępowanie przed rzecznikiem czy sądem lekar- skim, to dopiero wstęp do skierowa- nia sprawy z powództwa cywilnego. Decyzje rzecznika czy sądu lekarskie- go mają w takich przypadkach nieba- gatelne znaczenie. W większości przypadków relacje medycyny z prawem są bardzo dobre. Podstawą tych relacji jest wymiana doświadczeń podczas wspólnych spo- tkań czy szkoleń. Już kiedyś pisałem, że my, lekarze i prawnicy, jesteśmy na siebie skazani i to nie tyko w spra- wach fundamentalnych, ale i tych najprostszych poradach prawnych. Ideałem byłoby, abyśmy mówili „tym samym językiem”. Tylko czy lekarze mają świadomość znaczenia prawa w swojej pracy? Często nie. Nierzadkie są sytuacje, kiedy lekarze, nawet z licznymi tytułami naukowymi, nie mają podstawowej wiedzy na temat praw i obowiązków i poruszają się w tym zakre- sie „jak dzieci we mgle”. Prawo i medycyna, medycyna i prawo – tych dziedzin nie da się rozdzielić. Zazębiają się tak szeroko, że ich wspólne funkcjonowanie wydaje się być naturalne. To, że medycyna wkracza w obszary dotychczas dziewicze, ozna- cza konieczność stworzenia określonych reguł prawnych. Czy legislatorzy, odpowiedzialni za stan prawny wielu dziedzin życia, dadzą radę stworzyć takie akty prawne, które czytane przez leka- rza i prawnika oznaczały to samo i były tak samo rozumiane? Na razie wątpię.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5