ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2022 nr 294

17 Pro Medico • listopad 2022 nadal jeszcze słyszana w gabinetach. Pomy- ślcie, proszę, Kochani lekarze, że po drugiej stronie tego komunikatu jest Człowiek. Z całą swoją godnością. Może zachowywać się irytująco, może odpychająco pachnieć, może przypominać Ci kogoś, kogo nie lubisz, a jednak w dalszym ciągu pozostaje Człowiekiemwyposażonymw godność. Powiesz, że to niełatwe. Że nie masz czasu tak się roztkliwiać nad każdym pacjentem. Że 15minut na jedną osobę.Wiem. Dlatego dobrze wykorzystaj ten kwadrans. Przyjrzyj się postaci, która wchodzi do gabi- netu. Jeszcze zanim cokolwiek o sobie powie – ZOBACZ JĄ.Tam już jest wiele infor- macji. Potem zerknij do karty – co w niej wcześniej zapisałeś? Może od tego zacznij rozmowę? Zawsze byłam pod wrażeniem pracy mojego Taty – lekarza ginekologa, który zapisywał w notatkach dotyczą- cych swoich pacjentek informacje o ich dzieciach, o wakacjach, o hobby. I potem, na kolejnych wizytach, zagajał:„Pani Iwono, jak tam Wojtuś? Przesypia już noce?”, albo „Pani Aniu, jak tam było na wczasach wTur- cji? Tak Pani czekała na ten wyjazd!”. Tylko tyle i aż tyle, a jakie piękne rozpoczęcie roz- mowy! I już jest kontakt, i już jest uśmiech. Bo nie wchodzi macica i jajniki, ale kobieta – CAŁA kobieta. Z całą swoją historią. Czym jeszcze mogę się z Wami podzie- lić? Uważnością na pułapki. Na początku swojej pracy sama w jedną wpadłam. Była to pułapka udowadniania swojej wartości i swoich kompetencji. W rozmowie z klien- tami używałam tych wszystkich mądrych książkowych określeń opisujących zjawi- ska psychologiczne, kreując się na rzetelną profesjonalistkę. Chwała Bogu, że ten etap mam już za sobą! Z korzyścią dla samej siebie i moich rozmówców:) Doświadcze- nie zawodowe i życiowe nauczyło mnie, by uważać na podszepty nadwrażliwego ego, które aspiruje do wielkości. Znajomość specjalistycznego nazewnictwa nie czyni mnie lepszą, ani nie upoważnia do tego, żebym pozwoliła komukolwiek poczuć się w mojej obecności gorszym. Uważam, że oprócz diagnozy, która powin- na być przedstawiona i nazwanaw fachowy sposób, resztę informacji należałoby podać pacjentowi słowami możliwie najbardziej adekwatnymi do języka, jakiego on sam używa. Czy to oznacza, że nie możesz już nazwać niczego specjalistycznym stwier- dzeniem? Oczywiście, że nie! Zadbaj tyl- ko o to, żeby wytłumaczyć pacjentowi, co to hasło oznacza. Podam Ci przykład – kiedy rozmawiam z osobą, która czuje potworną obawę przed mającym nastą- pić za miesiąc wydarzeniem, to mogę jej powiedzieć: „to, co odczuwasz, psycholo- gowie nazywają „lękiem antycypacyjnym”. Oznacza to, że czujesz stres, pomimo tego, że sytuacja stresowa nie miała jeszcze miejsca”. W takim wypadku nie wymądrzam się, ale nazywam, edukuję. Pamiętam, że tam, gdzie jest szacunek, jest szansa na budowanie. Uczono mnie też, że w relacji z klientem emocje trzeba trzymaćnawodzy... A jaWam powiem, że najcenniejsze były te rozmowy w gabinecie, kiedy człowieczeństwo wzię- ło górę nad regułkami. Wspominam spo- tkania, podczas których płakałam razem z nastolatkami słuchając o ich cierpieniu, trzymałam za rękę, gładziłam po ramieniu. Tkwią w głowie spotkania z matkami dzie- ci, które popadły w uzależnienie – ich łzy, rozpacz, ale i potrzeba przytulenia. Więc tuliłam. I były takie spotkania z dziewczy- ną, ofiarą przemocy domowej, która pod koniec kilkumiesięcznej pracy nad swoją traumą nauczyła mnie, jak robić perfekcyj- ną kreskę na powiece. Tak, tak! Spytacie, co to ma wspólnego z pracą pedagoga? Ta dziewczyna nigdy wcześniej nie usłyszała, że jest zdolna, mądra, cudowna. Nikt jej w domu nie zauważał, nie mówiąc już o docenia- niu. Kreska na jej powiece była idealna, a ja autentycznie chciałam się od niej tego nauczyć. Powiedziałam do niej: „naucz mnie, proszę”. Gdybyście ją wtedy widzie- li... Taka mała rzecz, taka mała... A dla niej taka wielka. A po tych „nieprofesjonalnych” rozmo- wach jeszcze taka piękna i motywująca informacja zwrotna (choćmogłabymnapi- sać: feedback), że również dla tych ludzi to wspólne przeżywanie było takieWażne, takie Mocne, że nigdy wcześniej nie czu- li się tak Zrozumiani. Dzięki tym chwilom jeszcze bardziej poczułam, że właśnie tak chcę pracować. SERCEM. Wasza praca wydaje się inna niż moja, ale w gruncie rzeczy jest bardzo podobna. I ja, i Wy, zawodowo pomagamy ludziom. Dzielę się z Wami moim doświadczeniem, żebyście poczuli, że w pomaganiu chodzi o BYCIE Z CZŁOWIEKIEM i BYCIE CZŁO- WIEKIEM. Pamiętam lekarza, do którego udałam się z tym moim nieszczęsnym kolanem utykając i sycząc z bólu. Po skoń- czonej wizycie pan doktor podszedł do mnie, podał mi rękę, pomógł wstać i odprowadził mnie ze swojego gabine- tu aż do ławeczki na korytarzu. Niby taka mała rzecz... taka mała... a dla mnie taka wielka. Jeśli chcesz wyleczyć człowieka, to zobacz go nie w kawałkach, lecz CAŁE- GO. Taki jest najpiękniejszy. I tylko taki jest PRAWDZIWY. Znajomość specjalistycznego nazewnictwa nie czy- ni mnie lepszą ani nie upoważnia do tego, żebym pozwoliła komukolwiek poczuć się w mojej obec- ności gorszym. Uważam, że oprócz diagnozy, która powinna być przedstawiona i nazwana w fachowy sposób, resztę informacji należałoby podać pacjen- towi słowami możliwie najbardziej adekwatnymi do języka, jakiego on sam używa. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5