ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2024 nr 314
Pro Medico listopad 2024 11 ciła się do mnie tyłem udając, że wpisuje coś na klawiaturze laptopa. Obojętność tej kobiety poraziła niczym piorun. Nie wiem, co bolało mnie bardziej – moje ciało, czy moja dusza. Wyszłam na korytarz. Na prześwietle- nie czekało jeszcze kilka osób, wszystkie w bólu i cierpieniu. Zapytałam, czy ktoś byłby w stanie pomóc mi rozebrać się do badania. „Ja pani pomogę” – usłysza- łam głos młodej dziewczyny. Wstała. Cała w siniakach, z wybroczynami, ledwo trzy- mała się na nogach. Wiedziałam, że spadła dziś ze schodów, słyszałam to podczas triażu. I właściwie nie podeszła, a doczoł- gała się do mnie. Rozpięła mi bluzę, zdjęła koszulkę i biustonosz. Obie płakałyśmy. Czułam do tej dziewczyny wszechogarnia- jącą wdzięczność, byłyśmy jak towarzyszki niedoli. „No, jest pani w końcu” – usły- szałam po chwili cierpki głos z pracowni rentgenowskiej. Chciało mi się wyć. Pomy- ślałam sobie wtedy, jak kobieta kobiecie może zrobić coś takiego... Dwie godziny później zadecydowano o założeniu gipsu. Był już środek nocy, a ja nie miałam już nawet siły siedzieć na krześle. Do gabinetu zabiegowego wszedł lekarz. Miło się ze mną przywitał. Zapytał o okoliczności zdarzenia, po czym popatrzył na mnie i powiedział: „wiem, że miała pani tyle planów, a przez ten upadek one się nie spełnią. Na pewno jest pani teraz bardzo ciężko. Jednak są i dobre wia- domości – brak poważnych uszkodzeń cia- ła, jedynie rękamocno oberwała. Trzymam kciuki, żeby szybko wróciła pani do zdro- wia. Nałożę pani gips najładniej jak potra- fię” i uśmiechnął się. Poczułam, jak stres całego dnia odkleja się ode mnie i spada na podłogę. Przyglądałam się lekarzowi, który w środku nocy zajmuje się mną i robi to z prawdziwym namaszczeniem. Gdy gips był już gotowy i pielęgniarz zało- żył mi temblak, lekarz nachylił się w moim kierunku wyciągając ręce. Nie bardzo wie- działam, co zamierza zrobić. A on... delikat- nie uniósł węzeł temblaka i wysunął spod niego moje uwięzione włosy. „Tak chyba będzie wygodniej” – powiedział i poże- gnał się ze mną, życząc mi spokojnej nocy i zapewniając, że z ręką wszystko będzie dobrze. Jeden wieczór, jedna noc. Dwie osoby, które miały pomóc. A tylko jedna umiała... Kiedy jeden z moich synów jako mały chłopczyk trafił do szpitala z bardzo wyso- ką i niedającą się obniżyć gorączką, pozo- stawiono nas na oddziale na kilka dni. Synek był wystraszony przeprowadzanymi na nim procedurami medycznymi i gdy mieliśmy chwilę dla siebie, położyłam się obok niego na szpitalnym łóżku i tuliłam, żeby spokojnie zasnął. Minęło zaledwie kilka chwil, kiedy do sali weszła pani pie- lęgniarka i donośnym krzykiem oznajmiła, że mamnatychmiast zejść z łóżka, żeby nie przekazać dziecku bakterii! Zdębiałam... Byłam z synem nieprzerwanie dzień i noc, trzymałam na rękach podczas wszystkich badań, przebierałam, karmiłam, ale nie wolno mi było z nim poleżeć? Jeśli jakieś moje bakterie miały ochotę na podróż w kierunku syna, to z pewnością już daw- no to zrobiły. Czułam złość. I bezsilność. Pamiętam, że wyrwany ze snu synek zaczął płakać. Płakałam razem z nim. Niedługo potem mój drugi maluch prze- chodził w innym szpitalu zabieg pod nar- kozą. Czas dłużył się w nieskończoność, co sekundę zerkałam na drzwi oczekując powrotu synka z sali operacyjnej. Wreszcie drzwi otworzyły się, ale zamiast obserwo- wać wjazd metalowego łóżka na kółkach, zobaczyłam chirurga, który z czułością niósł na swoich rękach moje śpiące dziec- ko. Lekarz uśmiechnął się do mnie i powie- dział „wszystko poszło idealnie, mały musi teraz porządnie odpocząć. Proszę poło- żyć się wygodnie na jego łóżku, a ja go przy pani ułożę. Dzieci szybciej wracają do zdrowia, kiedy mama jest blisko...”. Roz- płakałam się. Tym razem ze szczęścia. Takich historii mam w pamięci wiele. Każ- da z nich generowała emocje i zostawiała w sercu pamięć zarówno tych bolesnych, jak i wzruszających chwil. Postanowiłam, że będę pielęgnować te wzruszające. Te, w których na pierwszym planie była Ludz- ka Dobroć. Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5