ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2024 nr 314

Pro Medico listopad 2024 16 Z TEKI RZECZNIKA Kto się boi systemu no-fault? Odpowiedzialność zawodowa lekarzy ma historię tak długą jak historia medycyny. Z odpowiedzialnością zawsze wiązały się problemy rekomopen- sat za krzywdę i szkodę. Różne rozwiązania proponowano na przestrzeni lat. Aby nie wgłębiać się w zdarzenia odległe warto przypomnieć te, jeszcze nie tak dawne. Wprowadzenie systemu no fault nie ingerujewzakres odpowiedzialności zawodowej i karnej. Lekarze nadal będą ponosić odpowiedzialność za przewinienia zawodowe i przestępstwa. Można stwierdzić, że istotą systemu no-fault jest odpowiedzialność cywilna. W 1950 r., zaraz po likwidacji izb lekarskich, sejm uchwalił ustawę o odpowiedzialności zawodowej fachowych pracowników służby zdrowia, której nadano moc kodeksu socjalistycznej moralności, obejmującego lekarzy, lekarzy dentystów, farmaceutów, felczerów, pielęgniarki, położne oraz techników medycznych i techników den- tystycznych (Rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 22 września 1950 r. w sprawie organów kontroli zawodo- wej oraz postępowania w zakresie odpowie- dzialności zawodowej fachowych pracowni- ków służby zdrowia). Nie wszyscy pamiętają działalność tego organu. Po reaktywacji izb lekarskich 35 lat temu, powołano na podstawie ustawy organ rzecz- nika odpowiedzialności zawodowej oraz sądy lekarskie. Na podstawie ustawy z 28 kwietnia 2011 r. o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o ubez- pieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczenio- wym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biu- rze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych powo- łano Komisję ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Z dniem 1 lipca 2024 r. wojewódzkie komisje do spraw orzekania o zdarzeniach medycz- nych uległy likwidacji. Na miejsce zlikwidowanej instytucji powołano Fundusz Kompensa- cyjny Zdarzeń Medycznych. W swoim założeniu Fundusz Kompen- sacyjny Zdarzeń Medycznych ma zapewnić prosty i szybki tryb uzy- skania rekompensaty finansowej przez osoby, które podczas pobytu w szpitalu doznały uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub uległy zakażeniu szpitalnemu.Wprzypadku śmierci pacjenta o świadczenie mogą ubiegać się członkowie jego rodziny. Jak wynika z obserwacji ewolucji tych instytucji, żadna z nich nie była doskonała i nie sprawdziła się na dłuższą metę. Nie ma też powodu, aby roztrząsać przyczyny niedoskonałości tych rozwiązań. Obecnie wydaje się, iż sensowne jest – przemawiają za tym doświadczenia wieloletnie innych państw – usankcjonowanie systemu: bez usterki (fault – usterka, defekt, wada). Lekarze dążą do stworzenia systemu no-fault, rządzący popierają te dążenia. Dotychczas tylko jeden polityk był i chyba nadal jest prze- ciwny wprowadzeniu tego systemu, co wynika z jego niezrozumie- nia. Polityk ten nie zgadza się z zapisem„zgłoszenie zdarzenia niepo- żądanego nie stanowi podstawy do wszczęcia wobec osoby, która tego zgłoszenia dokonała, postępowania dyscyplinarnego, postępo- wania w sprawie o wykroczenie lub postępowania karnego, chyba że w wyniku prowadzonej analizy przyczyn źródłowych zdarzenie to okaże się czynempopełnionymumyślnie”. Istotą tego systemu jest kompensacja szkód bez orzekania o winie. (Pojęcie no-fault, a właściwie „no-fault compensation”, tzn. „umoż- liwiające uzyskanie odszkodowania bez orzekania o winie”, to sys- tem, którego istotą jest możliwość otrzymania rekompensaty przez poszkodowanego działaniemmedycznym bez konieczności wszczy- nania postępowania sądowego czy wykazywania winy lub odpowie- dzialności medyka). Oczywistym jest, że przywołuje się w dys- kusji argumenty za i przeciw systemowi no- -fault. Badania w krajach, gdzie system jest stosowany powszechnie (np. Skandynawia, Nowa Zelandia) wykazały, że dla pacjentów system otrzymywania rekompensat jest bardziej sprawiedliwy (za to samo otrzy- mują podobne rekompensaty) i efektyw- niejszy. Wprowadzenie tego rozwiązania pozwala ograniczać wydatki na opiekę zdrowotną. System no-fault przewiduje większą kontrolę nad wydatkami (państwo określa bowiem górną granicę wypłaty odszkodowania). Co więcej podkreślano także, ze skutkiem wprowadzenia systemu no-fault obserwuje się większą skłonność lekarzy do wspierania pacjentów w uzyski- waniu odszkodowania. Znacząco skraca się czas oczekiwanianaotrzymanieodszkodowania i niewymaga todłu- gotrwałych postępowań wyjaśniających. Przeciwnicy systemu podnoszą natomiast argumenty o wysokich kosztach rekompensat dla pacjentów oraz to, że odszkodowania dla osób poważnie poszkodowanych są zaniżone, podczas gdy odszko- dowania dla lekko poszkodowanych – zawyżone. Zdaniem przeciwników systemu, może to sprzyjać poczuciu mniej- szej odpowiedzialności przez lekarzy za ich własne czyny z uwagi na to, iż odszkodowanie będzie wypłacone nie z ich kieszeni. Trzeba pamiętać, że wprowadzenie systemu no-fault musi uwzględ- niać uwarunkowania systemu prawnego, społeczno-kulturowego oraz organizacyjnego państwa, które gowprowadza.Wydaje sięwięc oczywistym, że wprowadzenie systemu no-fault do polskiego syste- muprawnegowymaga bardzopoważnej dyskusji ekspertówz zakre- su opieki zdrowotnej i prawa. I rzecz chyba najważniejsza, o której podczas dyskusji mówi się niewiele lub wcale. Wprowadzenie systemu no-fault nie ingeruje w zakres odpowiedzialności zawodowej i karnej. Innymi słowy, leka- rze nadal będą ponosić odpowiedzialność za przewinienia zawodo- we i przestępstwa. Można stwierdzić, że istotą systemu no-fault jest odpowiedzialność cywilna. Stefan Kopocz OkręgowyRzecznik OdpowiedzialnościZawodowej

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5