ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2024 nr 314

Pro Medico listopad 2024 20 Prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski Ostatnio w mediach daje się zauważyć coraz to gorętszą dyskusję na temat udręki czytania lektur przez ucznióww szkołach zarówno podstawowych, jak i średnich, która to czynność winna przecież stanowić przyjemność, zabawę, ale przede wszystkim źródło naszej wiedzy. Aby zmniejszyć te cierpienia uczniów raz po raz odgórnie zmniejsza się liczbę obowiązkowych lektur, także tych tworzących przez wieki nasz kod kulturowy, stanowiący spoiwo naszej wspólnoty i humanizmu. Humanizmwmedycynie, czyli co nam daje czytanie lektur? Czy takie podejście do czytania, do naby- wania tą drogą wiedzy jest więc bez wpływu na późniejsze nawyki młodego człowieka (lub ich brak)? Przecież czyta- nie to przede wszystkim pierwszy etap nauki umiejętności prowadzenia dyskusji i konfrontacji własnych przemyśleń (jesz- cze chyba nie poglądów), w odniesieniu do autorytetów. Nic to... przecież mamy smartfony. Symptomatyczne wyda- ją się słowa uczennicy szkoły średniej do nauczyciela, w trakcie lekcji: Niech pan robi swoje, a my zajmiemy się sobą. I na takim podłożu, w świetle coraz szyb- ciej rozwijającej się technizacji i informaty- zacji naszego życia, należy zastanowić się, czy medycyna to jednak jeszcze dziedzina nauk humanistycznych. Czy jeszcze odna- leźć w medycynie można, jak pisał Wła- dysław Biegański – pierwiastek filantro- pijny, czy jest to już niestety pierwiastek nieznany, wręcz zamierający. No bo prze- cież wypełniając, nierzadko bezmyślnie, przez większość czasu przeznaczonego w ramach wizyty dla chorego (a wg NFZ – czyli świadczeniodawcy, jest to przecięt- nie 10-15 minut) zakodowane w kompu- terze rubryki formularzy, jak znaleźć chwi- lę na rozmowę z tym chorym, na poznanie jego problemów, wreszcie na nabranie przez tegoż chorego zaufania do badają- cego go lekarza? I tutaj właśnie rodzi się pytanie o zdro- wy język pozwalający na porozumienie pomiędzy pacjentem a lekarzem. Bowiem istotnym jest często nie to, jak lekarz postrzega chorego, a odwrotnie, jak chory – lekarza i jaka zostanie nawiązana pomię- dzy nimi komunikacja. Czyż komputero- wo można chorego pocieszyć i czy kom- puter zawsze powie prawdę? A dla chore- go często najważniejsza jest nie prawda, a pocieszenie – oczywiście nie na zasadzie kłamstwa, ale delikatnej, spokojnej i szcze- rej rozmowy (a tego przecież nie da się przeprowadzić na zasadzie kopiuj-wklej). I właśnie takie porozumienie wydaje się najważniejszym na drodze do postawie- nia właściwej diagnozy i wyboru leczenia. Powiedzieć choremu to jedno, drugie zaś przekonać się, że chory zrozumiał ten przekaz i mało tego – nie udaje też, że go zrozumiał. Ale to nierzadko wymaga cza- su i umiejętności prowadzenia rozmo- wy. A jak ważne jest zrozumienie na linii lekarz – pacjent niech świadczy następu- jący dialog: „I brał pan, tak jak zaleciłem witaminę B12? – pyta lekarz pacjenta. Nie brałem, ale sobie poradziłem, panie dok- torze... Brałem po dwie tabletki witaminy B6*”. A w świetle coraz bardziej ograniczane- go programu nauczania przedmiotów humanistycznych w szkołach średnich, zaś na studiach medycznych filozofii, historii medycyny, a także likwidacji łaciny, czy- li języka naszych nauczycieli, jak młody człowiek ma rozwijać swoje umiejętności posługiwania się słowem, nierzadko prze- cież w sytuacjach dla jego rozmówcy – stresowych? Jak ma nauczyć sią swobody i wolności wypowiedzi bez smartfonowych ideogra- mów, wykresów i liczb, gdy nawet ten najprostszy język, także staje się dla niego coraz bardziej niezrozumiały? A przecież lekarz to osoba, która mówi. Ale do tego niezbędna jest wiara w wartość własnych myśli i wypowiadanych słów. W tej rozmo- wie chorego z lekarzem, aby była szczera, nie mogą istnieć tematy tabu. Zaś pytania lekarza muszą być zadawane w sposób dokładny, precyzyjny, ale i zrozumia- ły, oczywiście dla chorego. Jak jednak nauczać niezależnego myślenia i swobod- nego wypowiadania się, skoro, jak wspo- minałem powyżej, następuje wprawdzie powolne, ale jednak systematyczne odhu- manizowanie zawodu lekarza. Dlatego może też spróbujmy zastanowić się co zrobić, aby medycyna nie straci- ła całkowicie kontaktu z filozofią i etyką, a co za tym idzie postarajmy się sprawić, aby zawód lekarza, wprzyszłości nie został sprowadzony do poziomu zwykłego rze- miosła. Bo stąd już tylko krok do wyzu- cia medycyny z jej podstawowych norm etycznych i moralnych. * K. Daukszewicz: Jak płynie wódeczka we wsi i wmiasteczkach; 2022 Fot. Adobe Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5