ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2024 nr 314

Pro Medico listopad 2024 8 przepisy prawa mają przede wszystkim na celu realizowanie interesu rządzących, czyli płatnika świadczeń zdrowotnych. To lekarze lekarzom zgotowali ten los, przy- glądając się biernie procesowi uchwalania przepisów utrudniających nam dostęp do świadczeń zdrowotnych, których wła- śniemy – lekarze, jesteśmy wykonawcami. Patologia tej sytuacji, której nazwy wpraw- dzie nie znajdziemy w klasyfikacji chorób ICD-11, określa się jako syndrom sztok- holmski. Definicję i opis syndromu podali psychiatra dr Frank Ochberg i Nils Bejerot po napadzie na Kreditbanken w Sztokhol- mie 23-28 sierpnia 1973 r., kiedy to dwóch uzbrojonych napastników uwięziło w cha- rakterze zakładników jednego mężczyznę i trzy kobiety. Po 131 godzinach policji udało się odbić przetrzymywane osoby, które wykazywały toksyczną więź i przy- wiązanie emocjonalne połączone z sym- patią do sprawców przemocy, występowali w ich obronie i zorganizowali nawet zbiórkę pieniędzy na opłacenie dla nich adwokata. Jedna z kasjerek zakochała się w porywa- czu, odwiedzała go w więzieniu i podobno zaręczyła się ze swoimoprawcą. WSYNDROMIE SZTOKHOLMSKIM Syndrom sztokholmski jako stan psychicz- ny jest wynikiem silnego stresu i występu- je u zakładników, którzy nie widzą wyjścia z opresji. Do osiowych objawów syndromu sztokholmskiego, którewykazujezakładnik- -lekarz zaliczamy: 1. ofiara zaprzecza, że jest krzywdzona, bagatelizuje warunki opresji – podpisuje kontrakt na usługi potwier- dzając zależność od oprawcy, 2. usprawie- dliwia i racjonalizuje zachowania sprawcy – bo w systemie brakuje pieniędzy, 3. uwa- ża, że skoro jest lekarzem to „salus aegro- ti…” i zasługuje na to, co ją spotkało, 4. jest niezdolna do poprawienia swojej sytuacji – bo drakońskie przepisy dotyczą kolej- nego pokolenia lekarzy, 5. nie podejmuje prób uwolnienia się z opresji, gdyż czuje się bezradna i osamotniona wobec przemocy, której doświadcza.Wypisz wymaluj ta pato- logia dotyczy całego naszego środowiska. Oto przykłady. O kolejce do świadczeń zdrowotnych decy- duje rejestratorka, sporządzając listę ocze- kujących, których ewidencjonowanie jest obowiązkowe dla placówek medycznych mających kontrakt z NFZ. Koleżeńskie pora- dy i leczenie nie wchodzą w grę, bo gdyby lekarz był skłonny przyjąć do leczenia swo- jego kolegę jako dodatkowego pacjenta, to za udzielanie świadczeń niezgodnie z harmonogramem (czyli przyjęcie lekarza poza zgłoszoną kolejnością) grozi nałoże- nie kary umownej na świadczeniodawcę. Dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onko- logii (lekarz) wydał nawet rozporządzenie, będące jaskrawym przykładem syndro- mu sztokholmskiego, w którym napisał, że„świadczeniobiorca, który zgłosił się i nie jest wpisany na listę oczekujących, w czasie, gdy inny świadczeniobiorca nie stawił się, powinien być zapisany na listę oczekują- cych według kolejności zgłoszenia”. Niepro- wadzenie list oczekujących, nieprzekazywa- nie zgodnie ze stanem faktycznym danych i informacji o pierwszym wolnym terminie udzielenia świadczenia, a także każdy rodzaj naruszenia przepisów i warunków kontrak- tu z NFZ, może skutkować nałożeniem kar. Tak więc przyjęcie kolegi-lekarza poza ewi- dencją powinno być traktowane jako próba finansowego unicestwienia własnej pla- cówki medycznej. W latach 2021-2022 NFZ przeprowadził kontrolę w zakresie refundacji preparatów mlekozastępczych dla dzieci. W jej wyni- ku nałożono na świadczeniodawców kary umowne w wysokości ponad 5,3 mln zł. W efekcie pracy ekspertów ds. merytorycz- nej oceny preskrypcji, powołanych przez samorząd lekarski i Rzecznika Praw Lekarzy uznano, że istniały medyczne wskazania do przepisywania tego preparatu, więc kary za refundację nałożono niesłusznie. Należy zauważyć, że tylko 12% lekarzy odwołało się od kary, gdyż do zespołu objawów syn- dromu sztokholmskiego należy usprawie- dliwianie sprawcy przemocy, a ofiara uwa- ża, że nie ma innego wyjścia wobec żądań oprawcy, bo zasługuje na to, co ją spotkało. Ostatecznie minister Leszczyna poinformo- wała, że NFZ otrzymał zalecenie wycofania roszczeń w tej sprawie i rozpoczęcia proce- dur ugodowych z lekarzami. Niedawno wprowadzone dla lekarzy-se- niorów ograniczenia w wystawianiu recept pro auctore i pro familia, pomimo kodekso- wego dezyderatu, że „szczególny szacunek i względy należą się lekarzom seniorom”, wywołały sprzeciw lekarzy z Koszalina, którzy wystosowali w tej sprawie apel do ministra zdrowia. Niestety, jeden z kole- gów na forum Krajowego Zjazdu Lekarzy oświadczył, że „dla dobra lekarzy seniorów jest przeciwny, aby dawać im przywile- je”. W tym przypadku mamy do czynienia z ciężkim przypadkiem syndromu sztok- holmskiego. Kolejne przykłady świadczą o opresyjnych w stosunku do lekarzy przepisach. 1. Za niezgodne z prawem uznał Woje- wódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wprowadzone wcześniej przez szpitale klauzule przewidujące pomniejszenie wynagrodzenia lekarza o wartość zleco- nych pacjentowi badań diagnostycznych. 2. Lekarz POZ, opierając się o zalecenia poszpitalne, ordynował wskazane w doku- mentacji leki nie odsyłając choregodoodle- głej o kilkadziesiąt kilometrów Poradni Leczenia Bólu, ale NFZ uznał, że stosowanie leków przeciwbólowych było bezzasadne i nałożył na placówkę 483 tys. 257 zł kary finansowej. 3. Po przejściu na emeryturę 86-letnia lekarka otworzyła w domu gabinet prywat- ny i wystawiała recepty dla seniorów, którzy ukończyli 75. rok życia, więc spełniali usta- wową przesłankę do bycia zaopatrzonym w bezpłatne leki. Wprowadzając darmowe leki dla seniorów, ograniczono ich dostęp- ność, zabraniając wystawiania recept leka- rzom przyjmującymw prywatnych gabine- tach. NFZ nałożył karę umowną na lekarkę wraz z równowartością kwoty refundacji z odsetkami, czyli 56 tys. zł. Internautom wystarczył jeden dzień, aby uzbierać całą kwotę, jednak nie może być to zalecana forma wychodzenia z opresji. Lekarze wykonują zawód zaufania publicz- nego i nie można ich ustawiać w potencjal- nym konflikcie interesów. Pielęgnowane normy etyczne, poczucie obowiązku i pre- sja społeczna zmuszają nas do „przymuso- wego altruizmu” wobec pacjentów wbrew własnym interesom. Nikogoniedziwifakt,żedostarczycieleener- gii do naszych domów mają zniżki za prąd i gaz, a kolejarze darmowe bilety. Lekarze nie mają szczególnych uprawnień zwią- zanych z zawodem. Ani żadnych innych. Zniknęły „eskulapy” naklejane na szyby lekarskich samochodów. To signum tempo- ris, bo ujawnienie się może generować tyl- ko dodatkowe problemy. Jedynym naszym atutem jest tajemna wiedza o tym, kto fak- tycznie jest dobrym lekarzem i u kogo nale- ży się leczyć. Dokonała się pauperyzacja i degradacja społeczna lekarzy. Syndrom sztokholmski nie jest uznany za chorobę, niemniej jednak jest to poważny stan psychiczny wymagają- cy specjalistycznej pomocy psychoterapeu- tów, chyba, że protest lekarzy coś zmieni. Dokonała się pauperyzacja i degradacja społeczna lekarzy. Syndrom sztokholmski nie jest uznany za chorobę, niemniej jednak jest to poważny stan psychiczny wymagający specjalistycznej pomocy psychoterapeutów, chyba, że protest lekarzy coś zmieni.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5