ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2025 nr 324
11 Pro Medico listopad 2025 cyjnego czy kursów dobieranych według własnego lub cogorzej czyjegoświdzimisię. A czasem te, których nabycie zostało nieja- ko wymuszone przez okoliczności – czyż nagle w czasie pandemii wszyscy, albo pra- wie wszyscy, nie staliśmy się zakaźnikami? Zostawiam tu pewną dozę ironii, bo bywa- ło, ale to temat na odrębne wynurzenia. Dla jasności: byłoby (a czasem jednak bywa) kuriozalne wymaganie w sytuacji dostęp- ności właściwych specjalistów od kardio- chirurga cholecystektomii czy Whipple’a, od chirurga diagnozowania zespołu Bru- gadów czy naprawy rozwarstwienia aorty piersiowej, od dermatologa nadzoru nad tomografią. Wystarczy zadzwonić tam, gdzie jest fachowiec w danej dziedzinie. Po tomamy różne specjalizacje. Nie twierdzę, że nie występowałam w roli położnika, radiologa czy ortopedy, ale to był afrykański busz i nie było nikogo innego. Oprócz umiejętności, niezwykle istotna jest DECYZYJNOŚĆ – i to ta, która nie polega na decydowaniu o tym, żeby jednak zadecydował ktoś inny w sytuacji kiedy nie ma na to czasu. Ta dygresja byłami potrzebna doudzielenia odpowiedzi na pytanie redaktora Biernata o zasadność poznawania tajnikówmedycy- ny pola walki. Wojna dziś to nie bitwa pod Grunwaldem na polach poza miastem z dala od cywilów, a ofiary walki to nie tylko żołnierze, ale też cywile z obszarów przylegających. Wojna to często tętniące życiem centrum zakor- kowanego miasta, atakowane szpitale czy inne punkty strategiczne – wodne zapory, elektrownie, a nawet dostawcy internetu. Zniszczenie tego wszystkiego znacząco utrudnia dotarcie do poszkodowanych oraz dotarcie z poszkodowanymi do miejsca, gdzie można im udzielić pomocy i należy założyć, że nie zawsze będzie to sterylna sala operacyjna „na wypasie”. Mało tego, w sytuacji zniszczenia najbliższego szpitala, nie będzie żadnej sali operacyjnej, a pacjen- ta trzeba będzie ewakuować, zabezpieczyć na czas drogi, wykonać niezbędne mini- mum dla podtrzymania jego życia, a może i zapewnićmu szansę na przeżycie w różnie długim czasie przed dotarciem gdziekol- wiek, gdzie da się mu pomóc w szerszym zakresie. Żyjąc w miarę wygodnie, każdy z nas był świadkiem trudności z dotarciem karetki na miejsce zdarzenia, kiedy przedzierała się przez korki albomiała zablokowany dojazd. Każdy był świadkiem obecności tłumu nie- skorego do pomocy, gapiów – pół, a nawet ćwierć biedy, jeśli to niemedycy. A w takiej sytuacji umiejętności i decyzja o ich wyko- rzystaniu są kluczowe. Wojna dotyka nie tylko żołnierzy. Ranny może zostać każdy i o każdej porze. Ranne- mu trzeba pomóc natychmiast. Trzeba wie- dzieć, jak. Trzeba nie tylko mieć, ale i umieć użyć dostępnego sprzętu – opatrunków hemostatycznych czy stazy taktycznych. Jeśli tego nie ma – trzeba będzie umieć improwizować. Rannymoże zostać ten, któ- ry aktualnie udziela pomocy – byłoby świet- nie, gdyby miał przy sobie indywidualny zestawpierwszej pomocy – gdyby wiedział, jak go użyć, byłoby znakomicie. Udzielający pomocy nie zawsze będzie chirurgiem. Ba! Może nawet nie będzie medykiem. W sytuacji konfliktu zbrojne- go, ataku terrorystycznego czy katastrofy (chociażby w katowickim tunelu czy na A4), trzeba będzie choćby tylko zatamować krwotok i nie będzie ani czasu, ani możli- wości, żeby po chirurga zadzwonić. Tu KAŻ- DY: żołnierz, cywil, medyk czy niemedyk powinien umieć, albo chociaż spróbować pomóc. To dowodzi, że przeniesienie pew- nychumiejętności z zakresumedycyny pola walki do cywila, tego medycznego i nieme- dycznego, jest naprawdę istotne. Ciekawe, co na to edukacja zdrowotna... Moim zdaniem takie rzeczy raz – trzeba umieć, dwa – nie trzeba ich się bać. Należy sobie uświadomić, że w sytuacji wojen- nej nie należy przenosić nawyków z pracy codziennej, a nawyki, jakie opisałam powy- Co zrobić, czym, jak to zrobić, żeby było bezpiecznie, jak pomóc sobie i innym, żeby zwiększyć ich szanse na przeżycie. Jakie są procedury, taktyka, różnice pomiędzy polem walki i sytuacją ekstremalną a codzienną pracą, kiedy jedyne potyczki toczy się z nietrzeźwymi, biurokracją czy popsutą drukarką. Tych umiejętności nikt nie zarezerwował tylko dla czasu konfliktu zbrojnego i działań militarnych. żej, należy bezwzględnie z jakichkolwiek okoliczności wyrugować. Trzeba zmienić swój tok rozumowania i postępowania, trzeba grać z czasem, a jednym z graczy ustawionym w pozycji chirurga może być ktoś, kto o chirurgii nie ma bladego poję- cia. I dobrze wiedzieć, co i jak można zrobić, zanim się do tego chirurga dotrze. Prędzej czy później. Podkreślę: co i jak zrobić, a nie czy zrobić. Co zrobić, czym, jak to zrobić, żeby było bezpiecznie, jak pomóc sobie i innym, żeby zwiększyć ich szanse na przeżycie. Jakie są procedury, taktyka, różnice pomię- dzy polem walki i sytuacją ekstremalną a codzienną pracą, kiedy jedyne potyczki toczy się z nietrzeźwymi, biurokracją czy popsutą drukarką. Tych umiejętności nikt nie zarezerwował tylko dla czasu konflik- tu zbrojnego i działań militarnych. Byłoby dobrze zweryfikować zawartość domowej, samochodowej czy wakacyjnej apteczki. Opatrunek wentylowy, igła do odbarczenia odmy czy staza taktyczna może uratować życie również wwarunkach pokoju. Fot. Freepik
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5