ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2025 nr 324
19 Pro Medico listopad 2025 O radości z zawodu, obowiązku i etyce Pochodząc z rodziny lekarsko-prawniczej, często zastanawiałem się dlaczego wybrałem zawód lekarza, a nie prawnika, wbrew zresztą sugestiom i namowom moich polonistów, od których przez całą moją szkołę średnią czerpałem zauroczenie i miłość do języka ojczystego. Prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski Być może decydującym tutaj okazała się moja zdecydowana niechęć do rodzimej gramatyki, która to zawsze wydawała mi się nudną, wręcz obrzydliwą nauką. A z kolei podpatrywanie Ojca zajmującego się cho- rym zawsze było dla mnie czymś więcej niż tylko zapatrzeniem, było interesujące, pełne wrażeń i emocji. A najważniejszym wyda- wało się wtedy, że jest to praca pozbawio- na konieczności wkuwania jakichkolwiek regułek (vide gramatyka). Dopiero po latach zdałem sobie sprawę, że wtedy obserwacje te, podobnie zresztą jak beztroskie życie, które z racji wieku prowadziłem, stanowiły z pewnością dla mnie rozrywkę i przyjem- ność. Zaś dla mojego Ojca praca z chorym stanowiła codzienny obowiązek, z którego jednak zawsze czerpał radość. Ale o tym, że obowiązek może sprawiać też i radość, zwłaszcza przy niesieniu pomocy innemu człowiekowi, przekonałem się dopiero pod- czas trwania studiów, które wybrałem już na długo przed zdaniemmatury. Obowiązku wobec chorego uczyłem się także w kole chirurgicznym działającym w ramach Studenckiego Towarzystwa Naukowego pod okiem może nieco już zapomnianych prof. Tadeusza Paliwody oraz ówczesnej adiunkt – prof. Jolanty Dobosz. Stamtąd był już tylko krok do pod- jęcia decyzji o wyborze specjalizacji, która dając radość niesienia szybkiej, nierzadko wręcz natychmiastowej pomocy, pokazuje zarazem na czym polega wielki obowią- zek i odpowiedzialność za chorego. A idąc za słowamiWładysława Biegańskiegomogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że ten jedynie może być szczęśliwy, kto polubił swój zawód, kto pracę uważa nie tylko zamozolny obowiązek, lecz i za rozrywkę. A więc obowiązek…, a więc przyjemność z wykonywanej pracy dostarczającej prze- żyć, emocji, zaangażowania, pracy, której nie ma bez odpowiedzialności. Wreszcie nie mniej ważna w pracy – ciekawość, która pozwala wykryć, ale może przede wszyst- kim zrozumieć istniejące zagrożenie. A zro- zumienie sprawia, że w końcu jesteśmy w stanie skutecznie przeciwstawić się temu zagrożeniu. Z ciekawości rodzi się też niepokój chirurga przed operacją. Charles Bell szkocki chirurg żyjący w latach 1774-1842 twierdził, że nie- pokój lekarza przed operacją, to najwięk- sza obawa jaką może mieć człowiek... i nie myślcie, że dotyczy to tylko początkują- cych lekarzy. Bo z jednej strony ciekawość chirurga to decyzja przekroczenia pewnej, nierzadko nieodwracalnej granicy, z drugiej zaś konieczność wzięcia chorego w ramio- na i przejście wraz z nim przez najbardziej nawet zdradliwe meandry choroby, ewen- tualnej operacji i dalszego leczenia. A tę nie- odwracalną granicę stanowi badanie chirur- ga, które jest badaniem ostatecznym, rów- noznacznym z kwalifikacją (lub jej brakiem) chorego do zabiegu. I to ten chirurg ponosi odpowiedzialność za losy chorego. Wreszcie kilka słów o deontologii, o obo- wiązkach i powinnościach, które winny regulować postępowanie każdego czło- wieka, również lekarza, również chirurga. Lekarz, będąc równocześnie obiektem odniesienia, jak i kreatorem etyki, musi jednak pamiętać o zmianach (ewolucji) jej zasad, które wraz z rozwojem samej medy- cyny postrzegane są nierzadko w sposób odmienny. I z całą odpowiedzialnością trze- ba wskazać, że w obecnych czasach coraz wyraźniej narasta konflikt pomiędzy decy- zjami moralnymi prowadzącymi nierzadko do wewnętrznego konfliktu sumienia leka- rza, w odniesieniu do działań administracyj- nych, także tych ekonomicznych. Problemy te, przeważnie pojawiające się przy łóżku chorego, przerzucane są przez decydentów wwiększości przypadkówna biały personel. Będąc lekarzem i obserwując narastający chaos na poziomie zarządzania ochroną zdrowia jestem jednak szczęśliwy, bowiem mogę nadal starać się być wiernym przysię- dze Hipokratesa. A skoro o etyce i dylematach moralnych mowa, to na zakończenie, w tych trudnych dla chirurgii czasach, trochęuśmiechu. Zacy- tuję tutaj słowawybitnego polskiego chirur- ga prof. Tadeusza Tołłoczko, który mawiał, że …chirurdzy dzielą ludzi na dwie kategorie: na operowanych i nieoperowanych. Nieope- rowani ichnieobchodzą. Operowanychdzielą na kolejne dwie kategorie: na operowanych przez siebie i na operowanych przez innych, nie tak doskonałych, chirurgów. Przechodząc od teorii do praktyki przypominam sobie w czasach mojego stażu podyplomowego pewne zdarzenie. W trakcie wizyty ordy- nator, zresztą świetny chirurg, podczas badania zwrócił się do chorego po operacji tymi słowy, tu cyt.: A kto pana tak s…….ł? Na co pacjent odpowiedział: Chyba pan zapomniał panie doktorze, to pan mnie ope- rował. I stała się wtedy cisza. Zawód lekarza i pielęgniarki to przede wszystkim służba wobec ludzi cierpiących, wymagająca często całkowitego poświęcenia, wręcz zatracenia, a jak uczy historia, do utraty życia włącznie, o czym wciąż warto i trzeba przypominać.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5