ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2025 nr 324

26 Pro Medico listopad 2025 Listopadowe refleksje, czyli anatomia pamięci POTYCZKI Z HISTORIĄ Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL Listopad – pauza w rytmie roku, która pozwala na autorefleksję, podsumowanie minionych miesięcy, ocenę decyzji i przygotowanie się do symbolicznego „nowego początku”. Ta szarość, cisza i melancholia w naturalny sposób skłaniają człowieka do zatrzymania się. Zamiast zewnętrznego zgiełku—pojawia sięwewnętrzny dialog. Kiedy codzienniewchodzę do naszegoMuzeumHistorii Medycyny i Farmacji ŚIL, przekraczampróg nie tylko pomieszczenia, lecz także czasu. To nie jest zwykła przestrzeń wystawiennicza. To opowieść – o lęku i nadziei, o błędach i przełomach, o cierpieniu i odwadze. Każdy przedmiot – od starej strzykawki po zardzewiały skalpel – jest świadkiem minionych dni, w których człowiek szu- kał ratunku czasem w cieniu niewiedzy. Stojąc przed witryną z dawnymi narzę- dziami chirurgicznymi, trudno nie poczuć dreszczy. Nie tylko ze względu na ich suro- wy wygląd, ale z powodu świadomości, że kiedyś były używane w dramatycznych chwilach – kiedy ważyło się życie. I choć dzisiejsza medycyna jest nieporównywal- nie bardziej rozwinięta, ta dawna – niedo- skonała, często bezsilna – miała w sobie coś głęboko ludzkiego. Była próbą zrozu- mienia tajemnicy ciała, bólu i śmierci. Przechadzając się między gablotami z pry- mitywnymi narzędziami, starymi recepta- riuszami, ampułkami, które kiedyś miały przynieść ulgę, zaczynamy rozumieć, jak kręta i trudna była droga współczesnej medycyny. Jak wiele kosztowało każde odkrycie, jak dużo było cierpienia i prób, zanim osiągnięto to, co dziś traktujemy jako oczywistość. Muzeum to miejsce, które nie tylko przechowuje narzędzia, artefakty i dokumenty związane z dawną praktyką lekarską, ale przede wszystkim opowiada o człowieku – jego cierpieniu, nadziei, poszukiwaniu ratunku i nieustan- nej walce z nieznanym. To przestrzeń, w której medycyna przestaje być wyłącz- nie nauką ścisłą, a staje się opowieścią o relacji lekarza z pacjentem, o błędach, przełomach, o etyce i dylematach, które pozostają aktualne mimo upływu stule- ci. Wreszcie, nasze Muzeum stawia pyta- nie: dokąd zmierzamy? W erze sztucznej inteligencji, medycyny personalizowanej, robotyki chirurgicznej, łatwo zapomnieć, że medycyna to nie tylko technologia, ale przede wszystkim relacja międzyludz- ka. Ekspozycje muzealne przypominają, że postęp bez etyki bywa ślepy – i że pyta- nia, które zadawali sobie lekarze sprzed stu lat, w wielu aspektach wciąż są aktualne. DUCH PRZESZŁOŚCI Pomimo upływu ponad trzech lat od ofi- cjalnego otwarcia Muzeum często słyszę pytanie: po co to robimy? Po co groma- dzimy te wszystkie rzeczy? Dlaczego ludziemieliby tu przychodzić? Przychodzą tu lekarze, oglądają i wracają pamięcią do czasów, kiedy zaczynali swoją przy- godę z medycyną. Niejednemu łza się w oku zakręciła ze wzruszenia na widok starych narzędzi. Kto dzisiaj używa mied- nicomierza albo maski Schimmelbuscha? Dzisiaj to jest przeżytek i mało kto wie do czego służyły, a za kilka lat już ich wca- le nie będzie. Dlatego zasadniczym celem Muzeum jest pokazanie młodemu poko- leniu, jak bardzo zmieniała się medycyna i jakie były jej początki. Żyjemy w wirtual- nej rzeczywistości. Teraz tworzy się nawet muzea ukierunko- wane na pokaz multimedialny, symulacje dźwiękowe i wizualne. Ciężko się znaleźć i obronić w takiej rzeczywistości. Taki świat wirtualny jest fajny, bo można sobie zoba- czyć np. mózg czy żołądek od środka. Ale nie weźmie się w nim do ręki przedwojen- nego haka chirurgicznego, nie poczuje się jegowagi i nie doceni się kunsztuwykona- nia tego narzędzia. Postawiliśmy na zbiór przedmiotów, które można dotknąć, któ- re pobudzają wyobraźnię, przy których rodzą się jakieś emocje, a i przy okazji cze- goś uczą. Patrzę na te przedmioty i widzę w nich małe dzieła sztuki. Nawet stare medyczne baseny mają w sobie to „coś”. Te wszystkie kolorowe butelki apteczne, słoiki, dozowniki, stare mikroskopy urze- kają finezją i elegancją. Tu czuje się„ducha przeszłości”. Gdy patrzę na stare przed- wojenne fotografie lekarzy i pacjentów we wnętrzach szpitali, zastanawiam się, o czymwtedy myśleli, czym żyli... HISTORIA – NAUCZYCIELKA ŻYCIA Nasze Muzeum jest miejscem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. To miejsce dla pasjonatów – wszystkich i wszystkie- go: dla miłośników np. secesji (zdobienia foteli dentystycznych, koperty rekla- mowe z aptek), dla miłośników sztuki szklarskiej (np. butelki na komponenty do robienia leków okulistycznych), dla miłośników art-deco (meble z przedwo- jennych gabinetów lekarskich z Zakładów Wyrobów Metalowych Konrad Jarnuszkie- wicz i S-ka). Tu nawet językoznawcy mają raj, bo kto dzisiaj pisze podanie tytułując je „Do Świetnej Izby Lekarskiej…”. A gdyby pasjonat futuryzmu i science fiction chciał przysiąść na fotelu dentystycznym malo- wanym w stylu Hansa Gigera, to też taki posiadamy. I w tym duchu funkcjonuje nasze Muzeum. Bardzo często też słyszę od odwiedzających, że poczuli się jak w kapsule czasu. I o to właśnie chodzi. W tym miejscu chciałabym wyjaśnić dla- czego jest ono swoistą „perłą w koronie” Śląskiej Izby Lekarskiej. Nasze Muzeum, które powstało z inicjatywy Prezesa ORL w Katowicach Tadeusza Urbana, jest jedy- nym w Polsce utworzonym przez struktu- ry samorządu lekarskiego!

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5