ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2025 nr 324
27 Pro Medico listopad 2025 MuzeumHistorii Medycyny i Farmacji Śląskiej Izby Lekarskiej. Fot. K. B. Fulbiszewska Ale tu też przy okazji rodzi się smutna reflek- sja. Ciężko jest zainteresować młodzież. Zapraszaliśmy zaprzyjaźnione licea, nawet te o charakterze medycznym do odwie- dzenia Muzeum. O ile nauczyciele są jak najbardziej na tak, to uczniowie niestety nie są zainteresowani! Fatalnie skonstru- owany program nauczania oparty tylko na zapamiętywaniu dat i niezliczonej licz- by nazwisk i faktów wywołuje w młodym pokoleniu wręcz reakcję alergiczną na sło- wo„historia”. Im się nie tłumaczy, po co jest historia. Gdyby młodzieży skutecznie wytłumaczyć, że np. historia medycyny to nie tylko dzieje kształtowania zawodu, ale to przede wszystkim historia myśli i aktywności człowieka w walce o prze- trwanie oraz źródło wiedzy o życiu i woli człowieka, to może ta niechęć nie była by taka duża i tak bardzo widoczna? ZANIMWSZYSTKO„POSZŁO” WPLASTIKI Nie sposób wymienić tu i teraz co posia- damy. Zgromadziliśmy ponad 1000 eks- ponatów: medali, odznak, dokumentów, książek, reklam, zdjęć, artefaktów. Dla mnie wszystkie te eksponaty są wyjątko- we, unikatowe i bezcenne. Dumą naszego Muzeum jest kolekcja medali i odznak. To jest kolekcja licząca ponad 600 egzem- plarzy. W tym te najstarsze: medal ze Zjaz- du Lekarzy i Przyrodnikóww 1881 r. w Kra- kowie; medal ze Zjazdu Przyrodników w 1833 r. we Wrocławiu i medal „na cześć Akademika” z okazji 50-lecia uzyskania stopnia doktora medycyny przez Johanna Ferdinanda Brandta (1876 r.). Medaliernia robi duże wrażenie na naszych gościach. W kolekcji znajdują się m.in. medale ze zjazdów, towarzystw lekarskich, rocznic powstania szpitali. Kiedyś zdobiły biur- ka i półki w gabinetach lekarskich. Dziś w pewnym symbolicznym sensie zamy- kają minioną epokę. Bo kto dzisiaj robi pamiątkowe medale? Teraz idziemy w kie- runku taniości i bylejakości. Dostajemy na konferencjach pendrive’y, długopisy i notesy. One nie mają tego artystycznego waloru, bo pendrive’a raczej nie zaprojek- tuje znany artysta. A nasze medale sygno- wali uznani w świecie medalierzy m.in. pochodzący z Mikołowa Edward Gorol, Małgorzata Kot (Kraków), Józef Stasiński (Poznań), Wiktora Tołkin (Gdańsk), Zyg- munt Brachmański (Katowice), Józef Misz- tela (Łódź). Artefakty – bez nich nie byłoby tego kli- matu. Zwiedzający mogą na własne oczy zobaczyć wyposażenie przedwojenne- go gabinetu okulistycznego znanego w Katowicach dr. Konrada Pojdy (kolekcja prof. Stefana Pojdy). Kiedyś dysponowa- łam tylko„Katalogiem narzędzi chirurgicz- nych i weterynaryjnych” Fabryki Narzędzi J. Jodłowskiego w Warszawie. Dziś mamy narzędzia sygnowane jego nazwiskiem. A oprócz tego Światłowski, Kochanow- ski, Mann – sama wielka historia naszego przedwojennego przemysłumedycznego. Honorowe miejsce w gablotach zajmują artefakty apteczne. I to też jest pierwsza liga polskiego przedwojennego przemy- słu farmaceutycznego: Klawe, Barcikowski, Spiess, Gąsecki (i słynne proszki z kogut- kiem), Karpiński i spółka Motor (Motopi- ryna, którą leczono w 1937 r. lwy w war- szawskimOgrodzie Zoologicznym). Mamy nawet kolekcję 12 foteli dentystycznych: od secesyjnych do lat 60. XX wieku. Wybrane eksponaty z naszych zbiorów były częścią interdyscyplinarnej ekspo- zycji czasowej w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu pt. „Zwierzęta przeklęte. Wąż”. Wystawa otrzymała w konkursie na Wydarzenie Muzealne Roku 2024 nagrodę główną Marszałka Wojewódz- twa Śląskiego! To, że w pewnym sensie już możemy być partnerem dla tak uzna- nej bytomskiej placówki muzealnej jest dla nas ogromną radością i motywacją do dalszej pracy. POST SCRIPTUM Muzeum Historii Medycyny i Farmacji ŚIL przypomina, że postęp nie bierze się znikąd. Każde odkrycie było okupione ryzykiem, niezrozumieniem, a czasem tragedią. To, co dziś uważamy za oczywi- ste – znieczulenie, aseptykę, szczepienia – niegdyś było rewolucją, a często herezją. To miejsca takie jak to uczą pokory wobec przeszłości. Bo nawet błędne teorie miały swoje znaczenie – były stopniami w drabi- nie, którą wspinała się ludzkość. Ale to nie tylko opowieść o lekarzach. To historia pacjentów – ich zaufania, strachu i milczą- cej odwagi. Historia tych, którzy kładli się na stół operacyjny z nadzieją, że ręka leka- rza, choć niedoskonała, będzie próbowała walczyć o życie. Dziś medycyna otacza nas nowocze- sną technologią – sztuczną inteligen- cją, robotyką, genetyką. Ale zwiedza- jąc muzeum, przypominamy sobie, że w centrum tego wszystkiego zawsze był człowiek. I że żadna maszyna nie zastąpi empatii, współczucia, spojrzenia, które mówi: „zrobię wszystko, co w mojej mocy”. To właśnie dlatego takie miejsca są potrzebne. Nie tylko po to, by chronić przeszłość, ale by inspirować przyszłość. Bo medycyna to nie tylko nauka – to sztu- ka bycia blisko drugiego człowieka.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5