ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2020 nr 266

21 Pro Medico • luty 2020 zwykle mamy do czynienia z długotrwałym i przewlekłym stresem, który w połączeniu z nieumiejętnością regeneracji sił emo- cjonalnych, intelektualnych i fizycznych, prowadzi do rozwoju objawów psychoso- matycznych. Wyróżnia się trzy fazy wypa- lenia zawodowego. Pierwsze jest stadium wyczerpania emocjonalnego. Wówczas lekarz odczuwa nieustanne zmęczenie i wyczerpanie psychiczne i fizyczne. Czuje, że wykonywanie obowiązków zawodo- wych eksploatuje jego siły. W dzisiejszej sytuacji systemu ochrony zdrowia, gdzie jest nas bardzo mało i jesteśmy przeciążeni obowiązkami, po prostu nie ma możliwości regeneracji po takim zmęczeniu i stresie. Kolejną fazą jest stadium depersonalizacji i cynizmu. Wówczas dochodzi do dystan- sowania się wobec współpracowników, pacjentów, traci się poczucie więzi emo- cjonalnej z otoczeniem. Brakuje zaanga- żowania w wykonywaną pracę. Stosunek do kolegów z pracy jest niechętny, obojętny, a czasem wręcz dochodzi do konfliktów. Trzecie stadium to brak poczucia osobistych osiągnięć i dokonań w pracy. Wówczas lekarz uważa, że się do niczego nie nadaje. Jego praca nie ma sensu i przestaje kontro- lować wykonywanie obowiązków. Najpierw więc są sygnały ostrzegawcze. Zaczyna się banalnie, od tego, że lekarz nie chce jechać na konferencję, nie chce kon- tynuować studiów podyplomowych, rezy- gnuje z potrzebnych szkoleń itp. –Może naprawdę jest zmęczony? – Niestety zmęczenie to atrybut codziennej naszej pracy. Ale gdy ten stan się przedłuża i brak na to adekwatnej reakcji, to prowadzi do wypalenia. Ważne, aby w odpowiednim momencie umieć powiedzieć sobie stop, wziąć urlop, oddać się swojemu hobby, a jeśli doszło już do zaburzeń psychosoma- tycznych, udać się po pomoc do specjalisty. – Jak lekarz może rozpoznać w sobie, że zbliża się do wypalenia zawodowego i nosi w sobie bombę ze złymi emocjami? – Bardzo rzadko zauważamy to sami. W dostrzeżeniu zmiany w zachowaniu bardzo pomocni są nasi koledzy po fachu, współpracownicy, przełożeni. I bardzo waż- ne, żeby mieli oni uważność i wrażliwość na te symptomy. Wypalenie szkodzi nie tyl- ko nam i naszym najbliższym, ale niestety dotyka także naszych pacjentów. My, psy- chiatrzy, jesteśmy wyczuleni na obecność objawów lękowych i depresyjnych. Ale i tu bywa, że „szewc bez butów chodzi”. Najlepszy dowód, że psychiatrzy, którzy łączą rolę lekarza z rolą psychoterapeuty, korzystają z pomocy tzw. superwizorów. Są to specjaliści, którzy przyglądają się pracy terapeutycznej z zewnątrz i sąwstaniewyła- pać objawy wypalenia. – Psychiatrzymają swoich superwizorów. A lekarze innych specjalności? Kto i jak ma imto powiedzieć? – Czasem szukamy daleko, a rozwiąza- nie jest tak blisko. Najbliższe otoczenie to nieoceniona pomoc. Kiedy wchodzimy do przychodni lub szpitala i od progu krzy- czymy, awanturujemy się, kłócimy lub tra- cimy cierpliwość do pacjentów, nie dokań- czamy pewnych spraw, nie angażujemy się, popełniamy drobne pomyłki. Ma tu szansę wkroczyć przełożony. Ważne, żeby zrobił to dyskretnie, kulturalnie i osobiście. Rozmo- wa powinna zawierać konkretne zapytanie o stan zdrowia lekarza, propozycję pójścia do specjalisty, wzięcia urlopu i zaoferowa- nie na ten czas zastępstwa. Gdy zmiana w zachowaniu zostanie zauważona przez kolegów z pracy, ważne jest, aby powie- dzieć o tymwprost osobie zainteresowanej. Trzeba tu podjąć trud i ryzyko konfronta- cji. Przecież my, lekarze, jesteśmy mistrza- mi kamuflażu, nie lubimy przyznawać się Polskie badania dowodzą, że 50% lekarzy uważa, iż nie radzi sobie ze stresemw pracy, z czego 1/5 przyznaje, że potrzebuje w tymwzględzie pomocy. Ofiarami wypalenia zawodowego są najczęściej lekarze na OIOM-ach, oddziałach ratunkowych, lekarze rodzinni, lekarze chorób wewnętrznych i chirurdzy. Najmniej narażeni na wypalenie zawodowe według tych badań są dermatolo- dzy, psychiatrzy, patolodzy i okuliści. Fot. Chroma Stock Ważne, aby w odpowiednimmomencie umieć sobie powiedzieć stop.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5