ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2020 nr 266

Pro Medico • luty 2020 22 Oral care coach – marketingowy chwyt, czy potrzeba chwili? do słabości. Zwykle przecież to my siedzimy po tej stronie biurka, gdzie się pomaga i bar- dzo trudno jest nam przesiąść się na stronę pacjenta. Praca to ważna część życia lekarza i większość z nas wybiera ją nie tylko dla pie- niędzy. W wypaleniu natomiast okazuje się, że nie tylko nie możemy pracować zgodnie z naszymi ideałami, ale sami potrzebujemy wsparcia. To są trudne i odważne decyzje, żeby przyznać przed sobą i innymi, żemamy dość, żenie jesteśmy z żelaza, że nie dajemy rady i nie wszystko jesteśmy w stanie zro- bić sami. Trzeba pamiętać też, że wypale- nie zawodowe ma swoje maski: to ucieczki w alkohol, narkotyki, hazard i inne uzależ- nienia. – Lekarz poświęcający siępacjentomchy- ba zawsze będzie skazany na myślenie o pacjentach, a tym samym na nieustan- newykonywanie swej pracy. Jakże często nawet spotkania towarzyskie, gdypojawi się na nich lekarz, zamieniają się w pora- dy... I tak koło się zamyka. – Ale tak być nie musi. Etyka lekarska odra- dza leczenie rodziny i przyjaciół oraz prowa- dzenie interesów z pacjentami. To bardzo ważne, aby nie mieszać tych ról. Kiedy idę na grilla do znajomych, to chciałabym roze- rwać się w gronie przyjaciół, a nie leczyć. Oczywiście można i trzeba wesprzeć przy- jaciół wiedzą i doświadczeniem, ale prowa- dzenie leczenia warto pozostawić innym lekarzom, niezwiązanym z zainteresowa- nym. Znajomości czy interesy wpływają na relację lekarz – pacjent. – Takie stawianie granic wydaje się ide- alnympomysłem, ale czy możliwym? – Jest to trudne, ale nie niemożliwe. Dzię- ki takiemu podziałowi łatwiej żyć i cieszyć się swoim hobby, zainteresowaniami i przyjaźniami. Również stawianie granicy miedzy pracą a domem to ważna umie- jętność dla współczesnego lekarza, który następnego dnia chce być sprawny umysło- wo i fizycznie. Bycie takim doktorem Judy- mem dostępnym całą dobę do niczego dobrego nie prowadzi. Potrzebujemy rów- nowagi między pracą a odpoczynkiem, życiem zawodowym i prywatnym. A teraz, gdy tak potrzeba lekarzy, musimy być tego szczególnie świadomi, aby nie ulec wypa- leniu. Moi pacjenci są uprzedzeni, że ja pra- cuję do godziny 20.00. Potem nie odbieram telefonów służbowych. I to nie dlatego, że przestają mnie obchodzić pacjenci, ale dlatego, że chcę być dla nich sprawna i silna także następnego dnia. –Czypoprzeżyciuwypalenia zawodowe- gopowinno sięwracać do tej samej pracy i robić to samo? – Może być to samo, ale nie tak samo. Po kolejnych kryzysach i wypaleniach, jeśli sięgamy po pomoc, zawsze jest szansa, że coś się zmieni. Już prostywyjazd na urlop, wyłączenie telefonu, spacer czy podjęcie aktywności sportowej, może pomóc. Jeśli sprawy zaszły dalej, rozwinął się zespół depresyjny, zaburzenie psychosomatyczne lub uzależnienie, warto skorzystać z konsul- tacji specjalisty – psychologa lub psychiatry. Wypalenie nie jest chorobą psychiczną, jest jednak zaburzeniem, które trzeba dostrzec i którymtrzeba się zająć. Gdy zadbamy o sie- bie, często okazuje się, że niemusimy praco- wać na trzech etatach, żemoże warto zapla- nować regularne wizyty na siłowni, częściej wychodzić z rodziną na spacery. Wypalenie nie musi prowadzić nas do zmiany zawo- du, ale my musimy wprowadzić koniecz- ne zmiany, żeby znów móc poczuć radość z życia i zawodu. I faktycznie, asystując mu tak na zajęciach na Uniwersytecie w Nantes, jak i w jego prywatnym gabinecie, zdarzało mi się być świadkiem egzekwowania przez niego prawa, na które się powoływał. Prawa?! Jakiego prawa?! Czy lekarz, tu: stomatolog, ma w polskich realiach jakie- kolwiek prawo do czegokolwiek, a szcze- gólnie takie, które pozwalałoby mu doko- nywać selekcji pacjentów? Nie muszę zbyt się gimnastykować, aby zobaczyć w wyobraźni reakcję członków Komisji Etyki Lekarskiej, czy Rzecznika Odpo- wiedzialności Zawodowej na dywagacje w tym temacie. Argumenty w postaci powoływania się na normy zachowania lekarskiego, głosy iż ,,nieradzenie sobie z pacjentem’’ to porażka samego lekarza i inne, lałyby się szerokim strumieniem. Mój Guru, kiedy go poznałam prawie dwa- dzieścia lat temu, był prezesem SFPIO (FrancuskiegoTowarzystwa Periodontolo- gii i Implantologii), a także współinicjato- rem organizowania cyklicznej Konferencji Europerio. Był współtwórcą ówcześnie przygotowywanych zmian w programie nauczania stomatologii we Francji. Sło- wem – należał do ścisłej czołówki perio- dontologów i stomatologów we Francji i w Europie. Czy właśnie pozycja zawodowa, którą wów- czas zajmował, pozwalała na ,,prawo’’ eli- minacji niektórych pacjentów? Czy może we Francji i innych krajach ,,starej’’Unii Euro- pejskiej przyjmuje się, że lekarz ma nie tylko obowiązki, ale także uprawnienia? Baczna obserwacja w tym kierunku, pro- wadzona już dwa dziesięciolecia, pozwo- liła mi zorientować się, że nie tylko mój ,,perio-Guru’’ dokonywał selekcji pacjen- tów. Nie krył bowiem tego niejeden ze światowych ekspertów podczas wystą- pień na międzynarodowych kongresach i konferencjach, w których uczestniczy- łam. Okres ,,czatowania’’ na wspomniane zjawisko pozwala mi teraz na przedsta- wienie niektórych ,,sposobów weryfikacji pacjentów’’ stosowanych przez – jak by nie patrzeć – opiniotwórców środowiska w Europie i na świecie. Przytaczamwypowiedzi: Przykład nr 1: ,,Od lat odmawiam terapii nałogowemu palaczowi papierosów. Suge- ruję, aby wrócił po szczęśliwymprzebrnię- ciu przez odwyk. Chcę mieć faktyczne, przewidywalne efekty leczenia. Tych nie uzyskam u palącego. To ryzyko, że brak Mój periodontologiczny Guru, nieraz powtarzał mi: ,,Pamiętaj, że ty także możesz wybrać pacjenta i masz prawo oczekiwać szacunku dla swojej pra- cy i troszczyć się o jej efekty. Pacjent, który nie dba o codzienną higienę, nie stosuje się do zaleceń, nie przestrzega wizyt kontrolnych, to pacjent dla którego szkoda twojego zaangażowania i profesjonalizmu.’’ ARTYKUŁ DYSKUSYJNY

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5