ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2020 nr 266
9 Pro Medico • luty 2020 stanowisko wobec eutanazji i samobój- stwa wspomaganego: Eutanazja i samobójstwo wspomagane nie są procedurami medycznymi (choć z wykorzystaniem środków leczniczych) ani nie są elementami opieki paliatyw- nej. Eliminacja cierpienia poprzez ode- branie komuś życia jest niedopuszczalna. Odpowiedzią na cierpienia chorych nie może być likwidacja cierpienia poprzez zabicie chorego, tylko poszukiwanie metod złagodzenia cierpienia. Właśnie z tych poszukiwań zrodziła się medycyna i opieka paliatywna. Od 1996 roku jestem lekarzem hospi- cjum (poradnia, opieka domowa, a od 2005 roku także oddział stacjonar- ny). Na prośbę chorego: „niech mi pani da coś, żebym już się nie obudził” reagu- ję dociekaniem o przyczynę takiej proś- by. Zwykle jest to zła kontrola objawów (bólu, duszności, nudności, uporczywej czkawki itp.). Czasem przykre stany emo- cjonalne (lęk, depresja, wstyd spowodo- wany niesprawnością lub oszpeceniem przez chorobę np. owrzodzenie nowo- tworowe okolicy twarzy), ale najczęściej przyczyną prośby jest brak wsparcia w otoczeniu, poczucie odrzucenia przez bliskich, bycie dla nich ciężarem („lepiej żebym już umarł, tylko mają ze mną kło- pot, przeszkadzam im”). Prośba o eutanazję jest wyrazem bólu totalnego, na który składa się ból fizycz- ny, psychiczny i duchowy. Mamy coraz lepsze leki i coraz lepsze metody zwal- czania dokuczliwych objawów choroby, ale na ból duchowy nie ma lekarstwa farmakologicznego – „lekarstwem jest drugi człowiek”. Pani Profesor Krystyna de Walden-Ga- łuszko, jako lekarz hospicjum, lekarz psy- chiatra i psychoonkolog, na podstawie swojego doświadczenia i swoich badań napisała: „ Chęć eutanazji słabnie lub zani- ka z chwilą poprawy warunków leczenia i opieki. Na ogół w sytuacji realnego zagro- żenia życia pacjenci w stanie terminalnym nie wspominają o eutanazji. Wola życia jest siłą mobilizującą do walki o przetrwa- nie, a wartość życia jest spostrzegana bar- dziej wyraźnie niż kiedykolwiek wcześniej.” Zdarzają się sytuacje, że, pomimo zasto- sowania najlepszych metod leczenia, nie udaje się opanować objawu w stopniu zadowalającym. Nie można wtedy pozo- stawić chorego z jego cierpieniem same- go sobie i powiedzieć: „już nic więcej nie mogę zrobić”– to byłaby zdrada chorego. W takich sytuacjach uciekamy się do sedacji. W medycynie paliatywnej, w podstawowym znaczeniu, polega ona na stosowaniu leków, które obniżają lub w pełni znoszą świadomość chorego w celu łagodzenia cierpienia w sytuacji, gdy nie jest możliwe uśmierzenie opor- nych na leczenie objawów za pomocą innych dostępnych metod postępowa- nia. Jest to więc reakcja lekarza na objaw, postępowanie „ostatniego wyboru”, a celem jest nie zabicie chorego, ale ulga w cierpieniu. Sedacja w medycynie paliatywnej może być czasowa w oczekiwaniu na efekt terapeutyczny innego równolegle zasto- sowanego leczenia (np. RT p.bólowa, pobudzenie w hiperkalcemii) lub ciągła. Sedację można stosować ze wskazań nagłych (np. w napadzie duszności, kry- zie bólowej lub masywnym krwotoku). Stosujemy krótkotrwałą sedację także w trakcie bolesnych zabiegów (np. zmia- na opatrunków, tak jak u chorych popa- rzonych itp.) Gdy chory nie może spać i po bezsennej nocy nie ma sił do dobre- go przeżycia nowego dnia, sedacja może być prowadzona w godzinach nocnych celem zapewnienia choremu należyte- go odpoczynku. Najwięcej kontrower- sji i dyskusji budzi stosowanie sedacji w celu łagodzenia cierpienia psychicz- nego i egzystencjalnego. Wydaje się, że wcześniej należałoby wyczerpać wszelkie możliwe formy wsparcia psy- chicznego i duchowego odpowiednie dla danego chorego. Prowadzenie sedacji w medycynie palia- tywnej wymaga spełnienia określonych warunków. Po pierwsze – uzyskanie zgo- dy chorego po rozmowie wyjaśniającej cel postępowania (w stanach naglących uzyskanie zgody nie jest konieczne, a często także nie jest możliwe). Po dru- gie – konieczne jest optymalne dopa- sowanie dawki leków (np. midazolamu, propofolu, morfiny) metodą miarecz- kowania oraz zapewnienie dostępności leków znoszących ich działanie (np. flu- mazenil, nalokson). Po trzecie–konieczne jest monitorowanie czynności życiowych i głębokości sedacji. Po czwarte – nale- ży kontynuować wcześniej wdrożoną opiekę paliatywną. Po piąte – pamiętać, że nawadnianie i żywienie chorego pod- danego sedacji jest odrębną procedurą medyczną i lekarz musi podjąć decyzję, czy jest to wskazane, konieczne i możliwe. Pamiętajmy, że sedacja w medycynie paliatywnej dotyczy chorych u kresu życia, chorych o niepomyślnym roko- waniu. Jedną z zasad medycyny palia- tywnej jest „utrzymuj życie, ale pozwól odejść, gdy przyjdzie czas”. Powiedzmy zatem to wyraźnie. Zgoda na nieuchron- ną śmierć nie jest jednoznaczna z jej wspomaganiem, a eutanazja jest śmier- cią narzuconą, która wyklucza śmierć naturalną. Barbara Kopczyńska, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, specjalista medycyny paliatywnej Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5