ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2022 nr 286
15 Pro Medico • luty 2022 Lekarskiej na to się zdecydowały. Dziś, gdy ceny materiałów budowlanych trzykrotnie poszybowały w górę, panuje pandemia i wzrosły znacznie koszty pracy, zacząć taką inwestycję byłoby o wiele trudniej i drożej. – Gdy zapadały decyzje o remoncie, to wszyscy jednomyślnie zgodzili się na taki rozmach? – Oczywiście, pojawiły się pojedyncze gło- sy, że po co tyle remontować, skoro to dzia- ła, po co wszystko od razu wymieniać? Na szczęście większość lekarzy będąca w samorządzie miała świadomość, że to już nie czas na łatanie dziur, że trzeba coś zro- bić, co będzie im służyło przez następne lata. Uwierzyli obecnemu prezesowi Tade- uszowi Urbanowi, który podjął to wyzwa- nie i odważył się, pomimo wielu wyrzeczeń i niedogodności, aby powstało miejsce, którego śląscy lekarze nie będą musieli się wstydzić. – To dlaczego koncepcje remontu wciąż ulegają zmianie? Nie lepiej było wszyst- ko od razu dokładnie zaprojektować i policzyć? – Ktokolwiek budował swój dom albo pro- wadził jakąś inwestycję wie, że to niemoż- liwe. Nie da się wszystkiego przewidzieć. Każdy remont odkrywa jakieś niespodzian- ki, a też wraz z jego postępem rodzą się pomysły, jak cośmożna zrobić jeszcze lepiej. Na etapie projektu nie sposób wszystkiego dostrzec, zwłaszcza ukrytych mankamen- tów obiektu. W kilku miejscach także sam projekt okazał się niedoskonały i trzeba było zmienić koncepcję i wkonsekwencji rozsze- rzyć zakres prac. – Przypomnijmy jak wybierano wyko- nawcę. Jak zadbano o transparentność wyboru i czy po dwóch latach współpra- cy jest pani z niego zadowolona? – Chociaż nie obwiązują nas rygory prze- targowe i ustawa Prawo zamówień publicz- nych, to przy technice wyboru wykonawcy wzorowaliśmy się na niej. Postępowanie konkursowe przeprowadziliśmy z najwyż- szą starannością. Koperty ze złożonymi ofertami otworzyli przedstawiciele samo- rządu. Wszystkie decyzje zapadały kolegial- nie. Nie chodziło tylko o wybór najtańszej, ale też rzetelnej firmy. Zespół składający się z lekarzy dokonał więc, po wielu konsulta- cjach, wyboru. Okręgowej Radzie Lekar- skiej rekomendowano firmę Milimex, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie tylko są to fachowcy, ale i partnerzy, często reali- zujący roboty, które nie były uwzględnione w umowie, a wyniknęły z bieżących prac i konieczności weryfikacji projektów. – Kto teraz trzyma rękę na pulsie i kon- troluje całą budowę? Czy lekarze potra- fią fachowo nadzorować prace budow- lańców? – Sprawami czysto technicznymi zajmują się, oczywiście, przedstawiciele inwestora zastępczego, pełniący funkcje inspektorów budowlanych i nadzorów branżowych. Co tydzień odbywa się rada budowy, otwar- ta dla wszystkich lekarzy, którzy są zainte- resowani, jak przebiega remont lub chcą podpowiedzieć jakieś zmiany. Jeśli wyma- gają one korekt w kosztorysie, rada budo- wy, po przedyskutowaniu, rekomenduje je członkom Okręgowej Rady Lekarskiej do przegłosowania. Mamy spółkę pn. Dom Lekarza, która dba o zgodność prac z prze- widzianym kosztorysem i zaręczam, że nie ma tu miejsca na jakąkolwiek samowolę finansową. Zresztą sama jestem zdziwio- na, jak wielu lekarzy, często dyrektorów i menadżerów, chodzi po budynku i wnosi jak najbardziej fachowe uwagi. Przecież oni też prowadzili budowy przychodni, szpi- tali i dobrze wiedzą, gdzie mogą być słabe punkty każdej budowy. Cenię sobie bardzo te wskazówki. – Prawdę mówiąc, dla wielu ten remont stał się bardzo uciążliwy. Nie lepiej było przenieść na ten czas siedzibę Izby do innego budynku? – Rozważaliśmy tę możliwość. Zrobiłam rozpoznanie rynku i okazało się, że koszto- wałobynas tookilkamilionówwięcej.Może byłoby szybciej i bardziej komfortowo, ale zdecydowanie drożej. Żeby uniknąć tych kosztów, zdecydowaliśmy się na wariant trudniejszy, wymagający cierpliwości i wyrzeczeń, zwłaszcza od starszych człon- ków samorządu. To rozwiązanie ma też plusy, bo codziennie możemy obserwować postęp prac i interweniować szybciej. – Kiedy zatem przewidywany jest koniec tego remontu i co z tego będą mieli lekarze? – Chcemy zakończyć prace wewnątrz budynku do końca lutego. Będzie komfor- towo, nowocześnie, bezpiecznie, a budynek będzie wreszcie spełniał przewidziane pra- wem normy budowalne, sanitarne i prze- ciwpożarowe. Właśnie montujemy drugą windę, bo przy ośmiokondygnacyjnym budynku okazało się, że jedna to zdecydo- wanie zamało. Będą nowoczesne sale szko- leniowe, przystosowane do zamontowania systemu audiowizualnego, muzeummedy- cyny, dysponujące eksponatami historycz- nymi ofiarowanymi Izbie przez lekarzy lub ich rodziny, nowoczesne węzły sanitarne, klimatyczna restauracja, usprawnienia dla osób niepełnosprawnych itp. – Ponieważ finanse pochodzą głównie ze składek, proszę powiedzieć, czy było stać Śląską Izbę Lekarską na tak kom- pleksowy remont? – Było nas stać. Mieliśmy odłożone na ten cel pieniądze i zmieściliśmy się w przewi- dywanej kwocie. Gdyby te pieniądze leżały do dziś na koncie, z każdymdniem traciłyby nawartości, a takmamgłębokie przeświad- czenie, że dobrze je zainwestowaliśmy i zrobiliśmy to – powtarzam – naprawdę w ostatniej chwili. Inwestując w naszą sie- dzibę, jednocześnie podnosimy jej wartość i to znacznie. To jeden z poważniejszych argumentów dla tych, którzy może i do dziś jeszcze podważają słuszność decyzji człon- ków Okręgowej Rady Lekarskiej o wydaniu tych środków na tak duży remont. – Gdy skończy się wreszcie ten remont, będzie pani dumna ze tego dzieła? – Bardzo. Do tej pory budowałam i remon- towałam siedziby instytucji użyteczności publicznej. Oczywiście też starałam się, aby, na miarę posiadanych środków, zapewnić im wysoki standard. Ale tu czuję, że cho- dzi jeszcze o coś innego. O zbudowanie domu, który, oprócz swej użyteczności, będzie miał też klimat miejsca, gdzie chęt- nie będą się spotykać różne pokolenia ślą- skich lekarzy. Rozmawiał Piotr Biernat Fot. Wiktoria Kot
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5