ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2022 nr 286

23 Pro Medico • luty 2022 Inszych praktyk niema, tylko bańki, pijawki, plastry i enema! Fot. W. Kot POTYCZKI Z HISTORIĄ Tajemnice znachorów KonstantyIldefonsGałczyńskipisałonich:„Szarlatanówniktniekocha.Zawszesami.Dlanichgwiazdyświecąwgórzeinadole(...)”. Ich działalność zwykle kojarzy nam się z brakiem kwalifikacji i promowaniem oszukańczychmetod leczenia. Szarlatani oszukują na dużą skalę. Świadomie i z premedytacjąwprowadzająwbłąd i osiągają kolosalne zyski. Niewzięli się znikąd. Człowiekw imię przetrwania będzie przesiadywał w rtęciowej łaźni parowej, upuszczał sobie krew, przypalał się rozgrzanym żelazem czy podda- wał eksperymentalnymmetodom leczenia. To nieprawdopodobnawola życia stworzyła szarlatanów. Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL Zbiory ODH ŚIL: zabytkowy ceramiczny basen medyczny ze zlikwido- wanej kolekcji muzealnej w Belgii; cynowe lewatywy z przełomu XVIII i XIX wieku oraz podręcznik „Lekarka domowa. Złota Księga Kobieca – ku oświecaniu i pouczaniu dla zdrowych i chorych o najważniejszych kwestjach nauki zdrowia i lecznictwa” autorstwa dr med. Janiny (Jenny) Springer (1869-1917), wydanie polskie z 1928 r., na zdjęciu widoczny roz- dział o zabiegach z użyciem klistery. Znachorzy stosują metody, w które sami święcie wierzą, lekceważą i poddają w wątpliwość metody potwierdzone badaniami. Ale cudo- twórca nie zawszemusi być oszustem. Ci, którzy żyli przed setkami lat, reprezentowali poglądy i mentalność swoich epok. Stąd absurdalne kuracje, np. upuszczanie krwi jako antidotum na krwotok, albo zale- canie łasiczych jąder jako środka antykoncepcyjnego. OGNIEM I PRĘTEM Za ojca medycyny uważa się Hipokratesa i trudno w to uwierzyć, ale to właśnie on zainspirował całe rzesze medyków do sięgania po roz- grzane do czerwoności żelazne pręty i pogrzebacze. Hipokrates w IV w. p.n.e. do usuwania bolesnych hemoroidów używał właśnie rozgrzanego żelaza. Jeden z jego aforyzmów zawartych w Corpus Hippokraticumwychwala kauteryzację jako panaceum, gdy nic inne- go już nie pomaga:„Czego nie wyleczą leki, wyleczy nóż. Czego nóż nie wyleczy, wyleczy ogień. Czego ogień nie wyleczy, trzeba uznać za niewyleczalne”. Przez stulecia uporczywy, pulsujący ból głowy leczono przykła- daniem do skroni rozżarzonego w palenisku żelaznego pręta (rzadziej miedzianego lub platynowego) i przytrzymaniem go aż do momentu zaskwierczenia skóry. Jeżeli skóra przywarła do meta- lu, to w momencie odrywania pręta otwierała się rana. Wtedy też przypalano otwarte zakończenia naczyń! Jeżeli wszystko poszło zgodnie „ze sztuką”, pozostawały po takiej terapii zwęglone śla- dy, a później szpecące blizny. Kauterem leczono kaszel (przyżegaj skórę pod brodą, na karku, na piersiach i pod łopatkami), epilep- sję, apopleksję i... złamane serce. W 1875 r. we Francji używano metody przypalania do wybudzania pacjentów ze śpiączki oraz leczono nimmelancholię, udar i paraliż. Skuteczność metody pole- gała głównie na efekcie placebo lub odwracaniu uwagi pacjenta od dolegliwości. TEORIA HUMORALNA, CZYLI CO? Zgodnie ze starożytną teorią humoralną, która obowiązywała aż do XIX wieku, ludzkie ciało należało regularnie oczyszczać z czte- rech płynów: krwi, żółci, śluzu (flegmy) i czarnej żółci, które wypeł- niały ciało i wzajemnie wpływały na zdrowie i temperament. Dla- tego też zalecane było częste oczyszczanie organizmu poprzez upuszczanie krwi, prowokowanie wymiotów i gruntowne oczysz- czanie jelit. Najbardziej zalecanymśrodkiemwymiotnymbył antymon. Pomimo że stosowanie go poważnie uszkadzało wątrobę i trzustkę, powo- dował także znaczne problemy z sercem i oczywiście w skrajnych przypadkach zabijał. Ludzie jednak wierzyli, że „wydoskonali ich ciała”. Leczono nim wszystko: od astmy, poprzez alergię, aż po dżu- mę. Przedsiębiorczy hochsztaplerzy zarobili na tym pierwiastku krocie. Modne było zażywanie pigułek z antymonu, które w prze- ciwieństwie do współczesnych leków, były wielokrotnego użytku. Niemożliwe? A jednak tak. To były ciężkie metalowe kulki, które po połknięciu wybierano z latryn, myto i używano nadal. W XVIII w. wymyślono Pigułki Warda i Krople Warda, które były wprost zabój- cze, bo zawierały arsen. Ale każdy chciał je mieć w swojej apteczce. Do końca XVIII w. panowała moda na posiadanie tzw. „kielichów wymiotnych”. Były to czarki wykonane z antymonu, który reagował szybko z kwasami zawartymi wwinie. Osoba, którawypiła jego zawar- tość, miała gwarantowaną „zdrową” dawkę wymiotów. Taka terapia, jeżeli ktoś nie potrafił zachować umiaru, kończyła się zwykle śmiertel- nym zatruciem.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5