ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2023 nr 296
Pro Medico luty 2023 16 Czesław Miłosz pisał przed laty: Są dwie strony: strona pacjenta i strona lekarza. W różnych okresach życia chorujemy i doświadczenie bycia pacjentem jest powszechne. Ale kim jest człowiek, który zbliża się do nas i od którego słów tak wiele zależy? Zatrzymujemy uwagę na jego ustach, które wypowiadają zdanie będące nieraz wyrokiem. prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski kierownikKatedry iOddziałuKlinicz- negoChirurgiiOgólnej iEndokry- nologicznejŚląskiegoUniwersytetu Medycznego Po drugiej stronie łóżka A jak głęboka to prawda uświadomiłem sobie nagle, sam będąc przecież także lekarzem, w sytuacji, kiedy znalazłem się właśnie po drugiej stronie łóżka. Wtedy też doświadczyłem, jak wiele w relacji chory – lekarz, waży empatia, waży każ- de słowo wypowiedziane przez lekarza. Czy w sytuacji lekarza leczonego (pacjen- ta!), a więc osoby w pełni świadomej co do istoty własnego problemu zdrowot- nego, możliwości diagnostyki, leczenia i rokowania, to coś zmienia? Absolutnie nie. Zdając sobie oczywiście sprawę, dlaczego muszę znaleźć się właśnie po tej drugiej stronie, rozumiałem przecież wszelkie zawiłości dotyczące choroby, zaś wyni- ki badań – magia liczb i nomenklatu- ra fachowa nie stanowiły jakiejkolwiek bariery niezrozumienia. Niemniej jednak, a może właśnie dlatego, zadawałem nie tylko sobie, ale przede wszystkim prowa- dzącemu mnie lekarzowi (lekarzom), wie- le pytań, wielokrotnie do znudzenia tych samych, na które wprawdzie umiałem też pewnie odpowiedzieć, ale gdzieś w głębi szukałem nadziei, jakichkolwiek wątpli- wości przed ostatecznym rozpoznaniem, następstwem którego będzie (było!)... zwątpienie... konieczność wyboru... Cze- go? Sposobu leczenia, a może ucieczki od wszystkiego? Czy można przeciwstawić się konieczności – której podlega każdy? Co będzie wmojej sytuacji lepsze, korzyst- niejsze? Oczywiście wydawało mi się, że wiedziałem, ale za każdym razem, kiedy cierpliwie i spokojnie tłumaczo- no mi po raz kolejny oczywiste sprawy, z nadzieją godną małego, bardzo samot- nego chłopca, szukałem w każdym sło- wie i jego barwie, wypowiadanym przez lekarza – przecież lekarzowi, tylko tych pozytywów i promyków nadziei – a może będzie dobrze? A może nie trzeba będzie robić nic? Naturalnie, że za każdym razem w tych rozmowach (podkreślam – wśród przy- jaciół! – do których miałem absolutne zaufanie) szukałem też najdrobniejszych, nawet fałszywych tonów, zaciemnia- nia prawdy, bywałem też nieszczęśliwy z powodu jakichkolwiek prób przesu- wania ostatecznej rozmowy na później, na potem, bo przecież brakowało jeszcze takiego czy innego wyniku. A potem... było jeszcze raz... Czekamy i kolejny... Skoro tak ważne były dla mnie wtedy te rozmowy, to jak istotne muszą być dla, chyba jeszcze bardziej niż ja samotnego chorego, niemającego jednak jakiegokol- wiek związku z medycyną, który w końcu musi wyprzeć zwątpienie i nabrać ufności do lekarza? Lekarza, który za chwilę wyda wyrok. I co najważniejsze – lekarz musi przecież przekonać pacjenta, bez względu na to kim on jest – że to nie wyrok. Porów- nanie pomiędzy moją samotną wędrówką po znajomym lesie, a wejściem do dzikiej puszczy kogoś absolutnie do tego nie- przygotowanego, gdzie wszystko wydaje się obce, z czyhającymi na każdym kroku nieznanymi, przejmującymi strachem nie- bezpieczeństwami, wydaje się tutaj jak najbardziej właściwe. Rozmowy uświadomiły mi, ileż lekarz w kontakcie z chorymwinienmieć w sobie empatii. Ale tutaj rodzi się też pytanie, Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5