ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2024 nr 306

Pro Medico luty 2024 14 ROZMOWA Szukam tajemnicy piękna Z dr n. med. Janiną Janicką-Grabowską, chirurgiem plastycznym i malarką, absol- wentką Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, rozmawia Anita Chutnik. – Ralph Waldo Emerson powiedział, że„Miłość do piękna to smak. Tworzenie piękna to sztuka”. Jest pani artystką, któ- ra każdegodnia tworzypiękno.Tamiłość była od zawsze, czy zawładnęła głową i sercemz czasem? – Właściwie odkąd pamiętam miałam wyjątkową wyobraźnię. W zwyczajnych, domowych sprzętach potrafiłam dostrzec niezwykły detal, intrygujący kształt. Zasty- gałam w bezruchu, obserwując grę światła i kolorów. Tak, potrzeba obcowania z pięk- nem towarzyszymi od zawsze. – Przez stulecia wyznacznikiem piękna był tzw. kanon. Czy według pani dziś też obowiązuje kanon piękna? Jaki on jest? –Myślę, że obecnie można raczej mówić o kanonach. Niegdyś znane szkoły malar- skie, uznani mecenasi wyznaczali drogi rozwoju sztuki, a co za tym idzie – zmiany w pojmowaniu piękna. Tacy impresjoniści na przykład byli prekursorami nowych tren- dów. Dziś standardy zanikają, nie szukamy drogowskazów, sami sobiewytyczamy szlak ale już niekoniecznie cel. Tę naszą rzeczywi- stość definiuje (wg socjologa i filozofa Zyg- munta Baumana)„przymus ponowoczesno- ści”. Charakteryzuje go poczucie niepewno- ści jednostki wobec bytów, epizodyczność, wieczne poszukiwanie i łatwe wycofywanie się. To, jak powiedział profesor: „płynna nowoczesność”. Stąd, jak sądzę, wielość i zmienność owych kanonów. – A czy ciało wyłamujące się z obowią- zującego kanonu piękna wciąż może być uznane za piękne? – Jeślimówiącopięknie, będziemyodwoły- wać się chociażby jedynie do definicji słow- nikowych, zauważymy, że piękno to zarów- no „zespół cech, który sprawia, że coś się podoba” jak i „wysoka wartość moralna”, zatem coś, co postrzegamy zmysłowo, ale i to, co dla zmysłów niedostępne. Piękno to tajemnica i prawda człowieka. Piękno to harmonia. Zatem tak, to co wymyka się kanonom, wciąż piękne być może. Pamiętam taką scenę z „Ani z Zielonego Wzgórza”: Maryla strofuje Anię, mówiąc, że nie powinna tyle myśleć o swojej powierzchowności, bo to nieładne i próżne. Ania na to: czy mogę być próżną wiedząc, że jestem strasznie brzydka? Kocham pięk- no i cierpię, patrząc w zwierciadło...” – Każdego dnia jako lekarz chirurg pla- styk, spotyka pani w swoim gabinecie osoby, które cierpią, bo czują się brzyd- kie. Czy każdej z nich i czy zawsze zdecy- duje się pomóc? – Najważniejsza i najtrudniejsza zara- zem jest pierwsza rozmowa z pacjentem, poznanie go, jego potrzeb, oczekiwań, ale i motywacji. Muszę wiedzieć, dlacze- go przychodzi do mnie, dlaczego chce się zmienić. Ważne są ograniczenia medycz- ne; istotne są uwarunkowania życiowe. Nie, nie każdemu kto przychodzi do mnie zgodzę się wykonać zabieg. Są tacy, któ- rych odsyłam do innych specjalistów. Ale jeśli ktoś podejmuje świadomie dojrzałą decyzję, jeśli taki zabieg poprawi jakość jego życia i jeśli dzięki temu osiągnie har- monię, o której wcześniej wspomniałam, to oczywiście, z największą troską o dobro pacjenta, zrobię to. – Ciało, o którym rozmawiamy, jest tematem wielu pani obrazów. Dla mnie intrygujący, przyznam, był już sam tytuł jednej z wystaw: „Przygodność ciała”. To nieco zapomniane już słowo w pełni ukazuje istotę naszej ciele- sności. Pani na obrazach tych odsłania przed nami tajemnicę sal operacyj- nych. Patrzę na te prace i czuję pewne onieśmielenie, bo jestem świadkiem czegoś mistycznego wręcz. Operowane jest ludzkie ciało, ale przecież ono kryje podmiotowość… tak jak chirurgiczna maska skrywa człowieka. – Bo ludzkie życie rozpięte jest od zawsze miedzy sacrum i profanum. Zwykliśmy ciało uznawać za element tegoż profa- num, ale czy słusznie? Lekarz ratuje ciało, ale przecież w ten sposób walczy o czło- wieka, o jego godne życie. Czas pandemii przypomniał nam o tym. Wtedy jakże czę- sto nazywaliśmy lekarzy bohaterami. Tak, te namalowane przeze mnie realistyczne obrazy są próbą pokazania niewidzialnej więzi między ratowanym a ratującym. I by tę ulotną chwilę zatrzymać, sięgnę- łam po fotorealizm, który jest mi bliski, bowiem swój dyplom artystyczny robiłam w pracowni prof. Zbigniewa Blukacza. Fot. W. Kot

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5