ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2024 nr 306
Pro Medico luty 2024 20 Prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski kierownikKatedry iOddziału KlinicznegoChirurgiiOgólnej iEndokrynologicznejŚląskiego UniwersytetuMedycznego Polskie Towarzystwo Lekarskie zostało powołane do życia decyzją ówczesnych władz PRL w roku 1951 po równoczesnym zlikwidowaniu izb lekarskich oraz towarzystw lekarskich działających w regionach. Polskie Towarzystwo Lekarskie – umieranie etosu A jak pamiętamy doskonale z historii, pierw- sze Towarzystwo Medyczne na ziemiach polskich powstało w roku 1805 z inicjaty- wy m.in. Jędrzeja Śniadeckiego w Wilnie, następne w roku 1820 w Warszawie, Kra- kowie (1866), Lwowie (1867), Tarnowie (1870), Płocku (1872), Lublinie (1874), Kali- szu (1875), wreszcie w 1901 roku założone przez dr.Władysława Biegańskiego –wCzę- stochowie, podtrzymując także w ten spo- sób polskość rozbitych rozbiorami ziem II Rzeczypospolitej. PTL zrzeszało lekarzy wszystkich specjal- ności, spełniając nie tylko funkcję towarzy- stwa naukowego, ale również, na tyle, na ile pozwalały na to władze PRL, stanowiło swego rodzaju samorząd lekarski, w założe- niach zastępujący zlikwidowane izby. Star- sze pokolenie lekarzy doskonale pamięta, że aby przystąpić do jakiegokolwiek egza- minu specjalizacyjnego wymagane było posiadanie zaświadczenia o przynależności do PTL. Spośród licznych sekcji PTL zawiązywały się i powstawały następnie towarzystwa dedy- kowane poszczególnym specjalizacjom, względnie umiejętnościom, które z oczy- wistych powodów oddzielały się i oddalały od swojej macierzy. To przekładało się rów- nocześnie na zmniejszenie liczby aktyw- nych członków zainteresowanych działal- nością bądź to naukową, bądź społeczną w ramach PTL. A po reaktywacji w roku 1990, Izby Lekarskie przejęły wszelkie pre- rogatywy PTL wodniesieniu do działalności samorządu lekarskiego. Tonawiązanie dohistorii wydaje się być nie- zbędnym, do przedstawienia aktualnego obrazu PTL, które ze zrozumiałych zresztą powodów, o których pisałem powyżej, pozbawione zostało swojej, być może naj- ważniejszej, funkcji samorządowej. Rów- nież rozwój nowych, często coraz węższych specjalności, o czym również pisałem, spra- wił, że przy braku zainteresowaniamłodych lekarzy przynależnością do PTL-u i przy naturalnymubytku starszej kadry, nastąpiło znaczące przerzedzenie jego szeregów. Dla ludzi młodych formuła ogólnopolskiego stowarzyszenia jakim jest Polskie Towarzy- stwoLekarskie, stała sięmało lubcałkowicie nieatrakcyjną i przestarzałą. Nawet sekcja historyczna, która powinna przecież sta- nowić immanentny element działalno- ści właśnie PTL-u od wielu lat pozostaje w zawieszeniu, czyli po prostu nie działa, co uważam za duże zaniedbanie i odbywa się z dużą szkodą dla przyszłych pokoleń lekarzy. Aby mówić o przyszłości waż- na jest przecież wiedza na temat – skąd pochodzimy, by móc dyskutować – dokąd zmierzamy. O faktach tychpiszę bezpośredniopo kolej- nym Krajowym Zjeździe Delegatów Pol- skiego Towarzystwa Lekarskiego, który odbył się 2 grudnia 2023 rokuwWarszawie. Sprawozdanie z działalności za lata 2019- 2023 wykazało stale malejącą aktywność organizacyjną oraz naukową Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. A konferencje naukowo-szkoleniowe pod auspicjami PTL organizowane są w praktyce wyłącznie przez oddziały regionalne. I chyba wła- śnie dlatego spotkania odbywające się na poziomie oddziałów cieszą się wśród szerokiej rzeszy medyków dużo większym zainteresowaniem. Rodzi się więc pytanie o dalszy sens trwa- nia PTL w obecnej scentralizowanej for- mie. Po co nam stowarzyszenie, któremu brak wizji na dalszy nowoczesny rozwój i działalność, praktycznie nie zrzeszają- ce młodych lekarzy (może za wyjątkiem Sekcji Medycyny Estetycznej)? A młodzi lekarze, zatrudnieni w terenie i goniący za przysłowiowym groszem nie mają przeważnie czasu, poza pracą i szkole- niem specjalizacyjnym, na działalność powiązaną z koniecznością oddalenia się, chociażby na krótką chwilę, od swojego podstawowego miejsca zatrudnienia. Oni nie przyjadą do Warszawy na konfe- rencje ogólnopolskie odbywające się pod auspicjami PTL, bo te zostały w praktyce wyparte przez odbywające się cyklicznie i w ramach poszczególnych towarzystw naukowych i to nie tylko z powodów merytorycznych, ale i finansowych. A sprawy finansowania (o których tutaj nie wypada przecież pisać) sprawiają, że aktu- alniePTL staje się (stało?)wręczprzystawką Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycz- nej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Po co nam w obecnych czasach stowarzy- szenie – jak to ma miejsce w tym przypad- ku – uzależnione i uzależniające się coraz bardziej od finansów podmiotu gospodar- czego (nawet będącego organemPTL-u)? Czas więc chyba rozpocząć dyskusję za powrotem do korzeni – za powrotem do działalności oddziałowych towarzystw lekarskich, zrzeszających lekarzy z danego regionu, znających jego specyfikę i potrze- by. Nie bez znaczenia są także większe możliwości pozyskiwania sponsorów w ramach działalności oddziału, co przy dotychczasowej składce członkowskiej na poziomie 8 zł miesięcznie (z wyłącze- niem emerytów, którzy nie płacą wcale) wydaje się wręcz koniecznością. Zaś sama kwota 8 zł (15 zł od stycznia) jest przykła- dem swego rodzaju atawizmu historycz- nego. A że takie rozwiązania odśrodkowe są już dyskutowane niech świadczy propozycja wniosku Oddziału Płockiego Polskiego Towarzystwa Lekarskiego o wpis do KRS i uzyskania samodzielnego rejestru i NIP.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5