ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2024 nr 306

Pro Medico luty 2024 22 Zawał, który nie był wypadkiem przy pracy Razu pewnego sąd zadał mi pytanie o treści: czy w stanie chorobowym górnika, cierpiącego na tak zwaną niemą chorobę wieńcową, wykonywane obowiązki stanowiły nadmierny wysiłek, który mógł w sposób istotny przyczynić się do zawału serca, a w konsekwencji do jego zgonu. Z PAMIĘTNIKA BIEGŁEGO SĄDOWEGO Dr n. med. Ryszard Szozda biegłysądowy,sędzia NaczelnegoSąduLekarskiego Był sobie górnik, pracujący na powierzch- ni kopalni, cierpiący na łuszczycę, ale poza tym faktycznie niechorujący prze- wlekle na nic. W badaniu profilaktycznym (okresowym) nie wykazano jakichkolwiek istotnych odchyleń i jedynie zaznaczono, że pozostaje pod opieką dermatologa. Dlatego – stwierdzając stan prawidłowy, orzeczono o jego zdolności do dalszej pracy. Tymczasem pewnego dnia, w połowie dniówki, poczuł się źle. Skarżył się na sil- ny ból w klatce piersiowej i lewym ramie- niu, bez jakiegokolwiek związku z wyko- nywaną pracą. Już po dotarciu do niego sanitariuszki, stracił przytomność, był reanimowany, a przybyły na miejsce zespół pomocy doraźnej kontynuował resuscytację. Niestety stwierdził zgon. Pomimo braku dowodu – w oparciu o wywiad – zespół powypadkowy powo- łany przez zakład pracy ustalił, że przyczy- ną zgonu był zawał serca. Lekarz zespołu ratownictwamedycznegowskazała nato- miast, że doszło do nagłego zatrzymania krążenia z nieznanej przyczyny (w bada- niu EKG wykonanym przez zespół nie ujawniono zmian typowych dla zawału), zaś w karcie zgonu zapisano, że przyczy- ną wyjściową był zawał serca, na co fak- tycznie nie było dowodu, bowiem nie przeprowadzono sekcji zwłok. Zeznania świadków wypadku w zasadzie nie wno- siły niczego do sprawy, aczkolwiek nie wskazywały, iżby zmarły za życia – czyli w trakcie pracy – wykonywał jakąkolwiek ciężką pracę fizyczną. Problem wynikł jednak dopiero po wyda- niu opinii przez biegłego kardiologa. Stwierdził on mianowicie, że „zgon był spowodowany schorzeniem samoistnym – miażdżycą naczyń wieńcowych z obec- nością czynników ryzyka, tj. paleniem papierosów, co doprowadziło do niemej postaci choroby wieńcowej, która po raz pierwszy zamanifestowała się w dniu zdarzenia zawałem mięśnia sercowego z konsekwencją zatrzymania krążenia.” Wskazał ponadto, że akcja resuscytacyj- na została przeprowadzona prawidłowo, a szanse na uratowanie mogłyby mieć miejsce, gdyby niezwłocznie udzielono kwalifikowanej pomocy medycznej. W związku z wątpliwościami sądu, otrzy- małem zlecenie wydania opinii. Z ujawnionej dokumentacji wynikało, że zmarły za życia nigdy nie leczył się na serce. Z ujawnionego materiału nie wynika, iżby cierpiał na tzw. „niemą cho- robę wieńcową”, ani aby zgłaszał jakiekol- wiek objawy sugerujące „chorobę serca”. Niestety, z ujawnionego materiału dowo- dowego nie wynikało także, iżby moż- na było stwierdzić jakiekolwiek zmiany miażdżycowe w naczyniach wieńcowych. Z zeznań świadków można było dowie- dzieć się tylko, że mężczyzna wykonywał zwykłą pracę bez nadmiernego wysiłku. Dlatego we wnioskach stwierdziłem brak jakichkolwiek podstaw do stwierdzenia, że zmarły (za życia) cierpiał na tzw. „nie- mą chorobę wieńcową”, a tym bardziej miażdżycę. Wskazałem jednocześnie, że skoro nie wykonano sekcji zwłok, to nie można stwierdzić także istnienia zmian miaż- dżycowych tętnic wieńcowych ani zawa- łu serca. W oparciu o zeznania świad- ków nie można było także stwierdzić, iż wykonywane prace stanowiły nad- mierny wysiłek. Natomiast wskazałem, że jedynie podejrzewano zawał mięśnia sercowego, ale nawet, gdyby ów zawał potwierdzono, to i tak nie byłoby prze- słanek dla wskazania istnienia jakiejkol- wiek przyczyny zewnętrznej wystąpienia objawów. Podniosłem także, że sam zgon w trakcie dniówki nie oznacza, że doszło do wypadku przy pracy. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5