ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2024 nr 306

Pro Medico luty 2024 24 Rzeczpospolita Ujazdowska POTYCZKI Z HISTORIĄ Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL Stare fotografie są jak chwile zatrzymane na zawsze. Za ich pośrednictwem, jak wwehikule czasu, przenosimy się w zupeł- nie inne realia. Ta mnie wyjątkowo urzekła. Ma w sobie coś magnetycznego, co nie pozwoli przejść obojętnie obok gabloty, w której stoi. Czarno-biała z lekko sepiowym odcieniem, naklejona na stary postrzępiony kartonik z namalowaną za dużą ramką. Musiała być bardzo cenną pamiątką dla poprzedniego właściciela, pieczołowicie chronioną przed wojenną zawieru- chą. Na odwrocie ktoś wyraźnym pismem, ołówkiem, napisał:„Główny SzpitalWojskowy (Ujazdowski),Warszawa 1920 r.”. Na tle ceglanego budynku z oznaczeniami „pawilon nr 1, oddział II”została uwieczniona kadra pracownicza tego pawilonu: wojskowi lekarze, pielęgniarki, sanitariusze i salowe. Niektórzy trzymają w rękach świeżo rozwi- nięte liście kasztana i gałązki bzu. Są wśród nich mała dziewczynka (prawdopodobnie to córka lekarza i siostry PCK siedzących za jej plecami) i bosy warszawski gazeciarz, w kurtce na wzór wojskowej, przejęty zapro- szeniem do zdjęcia i swoją obecnością w tak szczególnym miejscu. Jeden z sanitariuszy ma obandażowany palec, może skaleczył się o drut kolczasty rozciągnięty w jednym z okien? Dwie bose salowe nie przejmują się brakiem obuwia, pozują z gracją. Na przy- stojnej twarzy siedzącego w samym środku kapitana w zawadiacko, leciutko przekrzy- wionej rogatywce maluje się duma i zado- wolenie z takiego zespołu. W oczy rzucają się odświętne mundury, wykrochmalone i odprasowane fartuchy. Zaintrygowałamnie ta na wieki utrwalona chwila. Po analizie sła- bo czytelnej okładki Tygodnika Ilustrowane- go, który trzyma pod pachą gazeciarz, udało mi się ustalić dokładną datę powstania tego zdjęcia – to była niedziela, 15 maja 1921 r. – Zielone Świątki. Poprzedni właściciel pomylił datę. Patrząc na tę fotografię zastanawiam się, czy oni wtedy mieli świadomość, że stali się już małym trybikiem w tej wielkiej historii nie- zwykłego, i jak do tej pory jedynego takiego szpitalawnaszymkraju, któryprzezdwawie- ki nosił miano największego. Żaden ze szpi- tali tak bardzo nie dzielił losów narodu jak ten. Szpital Ujazdowski jest jak historia Polski, bo to w jego murach, jak w lustrze, odbijały się losy naszej ojczyzny. Dziś, pomimo że go nie ma, a fizycznie zostały z niego tylko trzy budynki, nadal jest symbolem bezintere- sownej pomocy cierpiącemu człowiekowi i kwintesencją tego co najlepsze w kształce- niu kadry medycznej – wojskowej i cywilnej. Przyglądając się tej fotografii ogarnia mnie dziwne uczucie, którego nie da się opisać: oni znają tylko początek tej historii, ja znam jej ciąg dalszy i koniec. OD REZYDENCJI KRÓLEWSKIEJ DO SZPITALA Przez 160 lat Zamek Ujazdowski pełnił rolę rezydencji królewskich, aż do roku 1784, kiedy Stanisław August Poniatowski stracił nim zainteresowanie na rzecz Łazienek Kró- lewskich i podarował ziemięwraz z Zamkiem miastu z przeznaczeniemna koszary Gwardii Pieszej Litewskiej, w tym lazaret dla gwardzi- stów (początkowo w Zamku). Był szpitalem wojskowymdla żołnierzy KsięstwaWarszaw- skiego, a oficjalną nazwę Szpital Główny Wojskowy „Ujazdowski” nadał mu rozkazem książę Konstanty Romanow. Działała przy nim nawet szkoła chirurgiczna. Po upadku Powstania Styczniowego szpital przejęli Rosjanie. Po wybuchu I wojny służył żołnie- rzomniemieckim. 11 listopada 1918 r. szpital był pierwszą warszawską placówką medycz- ną odebraną Niemcom. W imieniu Wojska Polskiego przejęcia dokonali lekarze: ppłk dr Edward Loth i mjr dr med. Stefan Rudzki. DLANIEPODLEGŁEJ Kiedy Szpital Ujazdowski wrócił pod pol- ską komendę jego celem było wyszkolenie nowych kadr lekarzy, stomatologów i farma- ceutów dla Wojska Polskiego. W odrodzonej armii liczba lekarzy była znikoma, a poziom tych, którzy przychodzili z armii zaborczych był różny. Przed wojną był to olbrzymi obszar: lecznica zajmowała teren pomiędzy ul. Górnośląską, obrzeżem Skarpy Wiślanej, Agrykolą a Alejami Ujazdowskimi (wejście główne od ul. Pięknej, d. Piusa), na którym komunikację wewnętrzną tworzyła kolej- ka wąskotorowa rozwożąca m.in. posiłki z kuchni, był tabor konny i samochodowy. Był olbrzymim, samowystarczalnym (m.in. własna piekarnia, fryzjer) centrum sanitar- nym, gdziemożna było wejść tylko za okaza- niem przepustki wojskowej. Chrzest bojowy, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, Ujazdów przeszedł w czasie Bitwy Warszaw- skiej. Jako główny szpital wojskowy, posia- dający 18 oddziałów (w tym 5 zakaźnych), przyjmował wszystkich rannych i chorych, których lokowano w trzydziestoosobowych salach. Oprócz drobnych zabiegów, w trud- nych wojennych warunkach, lekarze prze- prowadzali w nim także skomplikowane operacje, nawet trepanacje czaszki. KUŹNIA ELIT Od 1922 roku w jego 58 zabudowaniach mieściła się Szkoła Podchorążych Sanitar- nych, w latach późniejszych przemianowana na słynneCentrumWyszkoleniaSanitarnego. Pierwszym, legendarnym już komendantem Szkoły został gen. dr StefanHubicki (w samo- rządzie lekarskim III kadencji pełnił funkcję przewodniczącego Sądu NIL). Ujazdów stał się miejscem zakwaterowania i szkolenia ofi- cerskiego studentówmedycyny, którzy swój czas dzielili na naukę teoretyczną naWydzia-

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5