ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach luty 2025 nr 316

Pro Medico luty 2025 25 Nadmiar badziewia Czesanie łysego Ostatni felieton Starego Roku kończył się wezwaniem do czynu albo postanowieniem noworocz- nym. Przypomnę;„chamstwu w życiu, należy się przeciwstawić siłom i godnościom osobistą” (Jasiu wężykiem). Żyjemy w kulturze nadmiaru, a w tym wypadku nadmiar ten dotyczy mniej lub bar- dziej zweryfikowanych informacji na niemal każdy temat. Dr n. med. Andrzej Wojcieszek W porannej telewizji, w rozmowie pry- watnej i każdym innym miejscu można zacytować „przyuczonego” do zawodu. Niektórzy mają dyplom wyższej uczelni. Przykładem imiennik, na świeczniku wła- dzy, który znakomicie interpretuje prawo. A w naszym mikrokosmosie „białych far- tuchów”. Wystarczy zadać proste pytanie, czy pragnienie lepiej gasi woda gazowana, czy niegazowana? Czy kawa szkodzi czy pomaga w koncentracji i jaki jest jej wpływ na układ krążenia? Dyskusja rozpala się, podlana informacjami niesprawdzonymi albo zasłyszanymi. Jeżeli to jest w prywatnym kręgu, to pół biedy. Jednak prawdziwi szarlatani mają większą siłę rażenia. Ci którzy są pod ich „urokiem” stają się nieprzemakalni ide- owo. Mają jasne i proste sądy. Ich zdanie to wyrok. Teraz kilka rad albo prawd historycznych, aby uniknąć procesów sądowych z głupotą. Jest nawet powiedzenie: nie sprzeczaj się z głupimi, ich jest więcej. Możesz być pro- fesorem i lekarzem i gastroenterologiem, ale na przylepienie się skórki pomidora do żołądka nic nie poradzisz, a to poważ- na choroba. Masło szkodzi i to jest prawda i nieprawda. Tylko nie wiem, czemu małym dzieciom zaleca się ten tłuszcz zamiast jak- żeż zdrowej margaryny, którą dodatkowo wzbogacono o liczne suplementy dla ogól- nej zdrowotności. Ponoć chodzi o krzywicę, ale światła matka, wyszkolona przez rekla- my telewizyjne, wie o witaminie D prawie wszystko, niestety nie wie o działaniach ubocznych i przedawkowaniu. Kazimierz Funk obraca się w grobie, ale ten wynalazca witaminy B1 i nazwy „wita- mina”, odkrył to 141 lat temu w Warszawie pod okupacją rosyjską. To są „starocie”, ale studentów uczymy ciągle tego samego i dlatego nie rozumieją potrzeb „nowocze- snych ludzi w zakresie leczenia medycyną alternatywną i holistyczną”. Oj Koleżanki i Koledzy, Profesorowie i Profesorżki weź- cie się do roboty i poprawcie podręczniki. Tomoże być syzyfowa praca w tymNowym Roku. Przestańcie leżeć pod sosną niczym dr Judym. Tylko już nie pamiętam czy to on był rozdarty czy sosna. Leku na sklerozę też nie macie, a oni (ci holistycznie nowo- cześniejsi) mają. Wietnamscy specjaliści i prawie święty ojciec N (nazwisko znane autorowi), sprzedają gotowe zestawy zio- łowe na wszystko. Trzeba nam postępu medycyny. Ci przemądrzali Amerykanie tylko o genach dyskutują. Każdy towie, oni chcą nas zlikwi- dować. Mamy swoje osiągnięcia na przy- kład naprotechnologia w leczeniu niepłod- ności, a nie jakieś in vitro. A terapia repara- tywna i wiara w nawrócenie tych „zboczo- nych samców”, aby znowumyśleli obabach. To przecież największe odkrycie prawie naukowej psychiatrii i psychologii. Mógł- bym tak mnożyć przykłady. Komentarz jest skromny. „Prawie” czyni różnicę. To skrót myślowy i dlatego elegancka kobieta woli markowe buty albo torebkę od chińskiej podróbki. „Słoneczniki” van Gogha kosztu- ją majątek, a muzykę Chopina pokochali w Japonii. Dlaczego? Bo są prawdziwe. Jed- ną z moich zalet lub wad (co kto woli) jest doprowadzanie interlokutorów do „białej” gorączki. Polecam spróbować w rozmowie z takim pseudo inteligentem, który uważa, że jak płaci składkę zdrowotną, to kiedy zaboli go palec, wymaga natychmiastowej obsługi, przez co najmniej profesora orto- pedii. Taki ludź, bo raczej nie człowiek (ci mają godność), da Wam setki przykładów, dlaczego lepiej na priwat do doktora. Czy lekarz może pracować inaczej prywat- nie, a inaczej na państwowym. Kretynizm. I tu i tam, jak nie umie to spieprzy, a jak potrafi to wszędzie i tak samo dobrze. Jeżeli jest inaczej, to nie ma sensu mówić o naszym zawodzie jako szlachetnym, wymagającym wiedzy, etyki itp. Jak ktoś nie potrafi wkłuć się do żyły, to nie otwiera praktyki prywatnej. Te dyskusje pokazują, jak głęboka jest zapaść myślenia w naszym społeczeństwie. To jest olbrzymie pole nie- wiedzy do zaorania. Może takie działania powinna na swoje barki wziąć Nasza Społeczność. Izba (y) mogłyby ogłaszać konkursy na najlepsze teksty popularnonaukowe i ten kaganek oświaty wprowadzić do obiegu. Znam lekarzy, którzy nie mają dorobku nauko- wego, ale mają wiedzę i dobrze piszą. Ci autorzy mogą być promowani i w paśmie porannym każdej stacji tv mogą/powinni nieść kaganek oświaty. Że to jest trudne? Jest takie powiedzenie niemieckie: Es ist schwer, leichtfertig zu leben, które można przetłumaczyć „ciężko lekko żyć”. Nawet bywanie na rautach i darmowe posił- ki męczą, ale może można spróbować. W zimie, kiedy patrzę na czarne i gołe gałę- ziemojej jabłoni, czasempobieloneniczym cukrem pudrem, a czasem „bitą śmietaną” pierzyny śniegu, wiem z doświadczenia, że wiosna przyjdzie. I pojawią się listki. Może Działacze i Obrońcy Cnoty wyzna- czający zadania izb też muszą uwierzyć, że praca u podstaw ma sens. Edukowanie społeczeństwa jest trudnym zadaniem, ale o tym za miesiąc.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5