ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2019 nr 259

27 Pro Medico postscriptum • maj 2019 CHIRURGWKRAINIETHANAKI, BETELU I TYSIĄCA PAGÓD Tak chyba można streścić to, co koja- rzy mi się w pierwszej kolejności sły- sząc: Mjanma (dla niewtajemniczonych: to fascynujące państwo kiedyś było nazy- wane Birmą). I to właśnie do tego kraju uśmiechnię- tych i życzliwych ludzi, w tym pacjentów oraz lekarzy (jeśli się już uda takiego zna- leźć, ale o tym później), kraju, w którym śpiewający w trakcie operacji buddyjski mnich na koniec zabiegu mówi:„ teraz jest świetny moment, żeby zaśpiewać razem’’ , udałam się z Polską Misją Medyczną na szóstą już wyprawę dla „ratowania świata”. Bo skoro „kto ratuje jedno życie, jakby cały świat ratował”, a ów wyleczony jest dla kogoś, albo dla siebie, całym światem, to chyba mogę tak powiedzieć... Wraz z zaprawioną już w medycznych misjach warszawską anestezjolog Justy- ną Leszczuk , wyruszyłyśmy do delty Ira- wadi, gdzie w Wakema mieści się Town- ship Hospital. Szpital, jak i cały region, jest bardzo wspierany przez Wakema Township Assosciation – grupę niepo- prawnych optymistów, wywodzących się właśnie z Wakema. To w większości niepracujący w swo- im fachu lekarze, którym powiodło się materialnie (tylko jedna osoba pracowała w zawodzie), którzy wspomagają finan- sowo miejscową ludność, realizując swo- je kolejne pomysły: współpraca z PMM, budowa szpitala okulistycznego, budo- wa ośrodków zdrowia, studni. Township Hospital to miejsce, w którym drzemie znaczny potencjał, zaś od potencjału większa jest chyba jedynie liczba pacjen- tów. I tylko lekarzy brak... A istnieje w Mjanmie sześć wydziałów lekarskich, na jednym z nich każdego roku dyplom uzyskuje 600 medyków. Można by pomyśleć, że nikt nie zostanie pozbawiony lekarskiej opieki. Tymcza- sem na około 20 spotkanych przeze mnie osób, z których każda była absolwentem wydziału lekarskiego, tylko dwie praco- wały w zawodzie. LEKARZ ZA 200 DOLARÓW MIESIĘCZNIE Statystyka mówi, że na 100 tys. miesz- kańców przypada tam tylko 60 lekarzy. Przyczyna mało zaskakująca – to zarobki. Dlatego nie dziwi, że praktykujący lekarz, mając perspektywę 200 dolarów mie- sięcznie, zakłada własny biznes i pracuje jako hotelarz (a w niektórych hotelach ciepła woda to luksus), czy ma firmę kon- struującą łodzie. 200 dolarów to np. koszt przelotu lokalnego w Mjanmie, bezmię- sne śniadanie na wsi na dwie osoby (naje- dzą się „po korek”) to 1000 kyatów (czyli mniej, niż dolar) ale już jeden posiłek w stolicy czy nawet lokalne piwo to rów- nowartość kilku lub kilkunastu znakomi- tych wiejskich śniadań... Mjanma to kraj kontrastów i to licznych. Z jednej strony uśmiech, wszechobecna życzliwość i nadzieja ludzi na prawdziwie demokratyczną przyszłość, z drugiej stro- ny, może nieoficjalne, ale jednak rządy wojska i chociażby tragedia Rohindżów. Kraj, w którym niedawno 25% budżetu „szło” na wojsko, a tylko nieco ponad 1% na edukację. O Polsce nie wiedzą zbyt wiele, ale w Wakema, w delcie Irawadi, gdzie do części miejscowości bez względu na porę roku można dotrzeć tylko łódką, nie ma chyba kogoś, kto by nie słyszał o Polskiej Misji Medycznej, która działa tam od kilku lat. ZDANA TYLKO NA SIEBIE W 2018 r. po raz pierwszy realizowano wWakema Township Hospital projekt chi- rurgiczny. W Szpitalu jest więcej niż skromnie. Cało- ścią dowodzi oddelegowana tam przez rząd lekarka (na trzy lata, na stanowisko TMO – Township Medical Officer, nikogo nie interesowało, że ma dom tysiące kilo- metrów od Wakema!), która jest zdana w zasadzie tylko na siebie. Zapalenie płuc, cięcia cesarskie, ostry brzuch, denga, czy choroby pediatrycz- ne... nie ma chyba„działki”, z którą nie mia- łaby do czynienia. Bada, diagnozuje, leczy tak, jak umie i tak, jak tylko może w tych warunkach. Bada rękami i pozostałymi zmysłami, bo ma niewiele ponad to. Nie ma żadnych konsultacji (bo i tak nie ma komu ich zlecić), a już na pewno nie takich, z jakimi, niestety, się spotykam: „żeby był wpis”, albo zleconymi jeszcze przed zbadaniem chorego i wykonaniem elementarnych badań, jeśli oczywiście da się takowe zrobić. Polska Misja Medyczna Każdy inaczej spędza urlop i każdy inaczej definiuje luksus. Dla Autorki tego arty- kułu jest nim ciepła woda. I sytuacja, kiedy nie tylko wiadomo, jak komuś pomóc, ale i wiadomo... czym. „Było ciężko. Czasami trochę, a czasami bardzo” – wspomi- na chirurg, dr Renata Popik, którą poprosiliśmy, żeby opisała dla PM swój lekarski wyjazd z Polską Misją Medyczną. (G.O.) Pomiędzy dr Renatą Popik a dr Justyną Leszczuk opisywany chłopiec poparzony płonącym paliwem. Po operacji pierwszy raz mógł domknąć usta... Fot. z archiwum Autorki

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5