ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2020 nr 269
17 Pro Medico • maj 2020 Ojciec mojego ojca, Konrad Pojda, w 1926 r. ukończył Wydział Lekarski Uni- wersytetu Poznańskiego ze stopniem doktora wszech nauk lekarskich. Był „doktorem”, chociaż nie obronił dokto- ratu. Opisywany w liście do redakcji pro- blem dotyczy dzisiaj co najmniej trzech poziomów relacji: pacjent – lekarz, lekarz – lekarz oraz lekarz – organizacje lekarzy, spotkanialekarzy. 1. Uważam, że w relacji pacjent – lekarz powinna zostać forma „doktor”, niezależnie od stopnia i tytułu naukowego. Jest to uwa- runkowane wieloletnią tradycją i „skrom- ność” nie ma tu nic do rzeczy. Zwyczajowo tytułujemy nauczyciela liceum„profesorem”, a pracownika apteki wydającego nam leki „magistrem”. Jest to przejaw szacunku dla zawodu. Podkreślenie tego dodatkowo motywuje tytułowanego do odpowiednie- go wykonywania swojej pracy i traktowania jej jako powołanie i zawód zaufania publicz- nego. Jestem zwolennikiem partnerstwa wstosunkach lekarz–pacjent, alebezwykra- czania poza obszar swoich kompetencji. Mimo partnerstwa czuję, że pacjent woli być leczony przez „doktora”, a nie „Pana Iksiń- skiego” lub „Panią Anię” (obecne tendencje do „bratania się” ze wszystkimi powodują, że pacjenci czasem zwracają się do lekarzy po imieniu). Zbudowanie autorytetu przez lekarza poprawia współpracę z pacjentem i stosowanie się do zaleceń. Nie poprawiam pacjenta, gdy zwraca się do mnie„Pani Dok- tor”, ale nigdy nie pozwalałam na to, by uży- wał stopni, tytułów i stanowisk, któreniebyły mi należne. Nie zgadzam się też na bycie dla pacjenta „Panią Dorotą”. Istnieją pacjenci, którzy tytułują lekarza w sposób mu niena- leżny, żeby mu się przypodobać lub żeby go nie urazić. Nie oni sąwinni. Od lekarza zależy, jak w takiej sytuacji się zachowa. Jeśli jednak każdy lekarz tłumaczyłby pacjentowi „Nie jestem doktorem”, to chory czułby się kom- pletnie zagubiony. „To czy mógłbym rozma- wiać z doktorem?”. 2. W relacjach lekarz – lekarz najczęściej (ale nie zawsze) znamy stopnie, stanowiska i tytuły, alemimo to zwracanie się do Koleża- nek i Kolegów„Pani doktor”,„Panie doktorze”, uważam za właściwe, a nawet konieczne. Szczególnie, gdy dzieje się to w obecności pacjenta. W stosunku do młodszych lekarzy i studen- tów czasem używam zwrotu „Koleżanko”, „Kolego”. Mam nadzieję, że odbierają to jako wyraz szacunku z mojej strony i równo- waży to moją trudność w nazywaniu ich po imieniu, chociaż niektórzy o to proszą. Co poradzę, że jestem „starej daty” i trud- no mi przejść „na ty”. Spotkałam się jednak również z opinią lekarza, że stosowany przez pewnego profesora zwrot „Panie Kolego” drażnił go, ponieważ wyczuwał w nim lek- ceważenie i był, jego zdaniem, przejawem poczucia wyższości. Chodzi więc nie tylko o to, co mówimy, ale jak mówimy. Można zwrócić się do kogoś w sposób prawidłowy ze wszystkimi stopniami i tytułami, a równo- cześnie zrobić to w taki sposób, że poczuje się on głęboko obrażony. 3. Izby Lekarskie, pracodawcy i organiza- torzy spotkań lekarskich, konferencji i sym- pozjów naukowych mają wiedzę odno- śnie statusu każdego lekarza. Nawet jeśli na spotkaniu lekarze zwracają się do siebie „Koleżanko”, „Kolego” lub „Panie Doktorze”, to na zaproszeniu na to spotkanie przed imieniem i nazwiskiem lekarzapowinnywid- nieć należne mu tytuły i stopnie naukowe. Lekarze, bardziej niż inne zawody, wiedzą jak trudno połączyć pracę naukową i szkolenie zawodowe. Należy więc to docenić w ofi- cjalnej korespondencji. Na identyfikatorach zjazdowych należy albo nie pisać nic przed nazwiskiem, albo napisać prawdę: lekarzowi „lek.”, doktorowi„dr”itd. Można też pisać„Kol.” (od„Kolega”), jeśli spotkanie organizują leka- rze dla szerszego środowiska nielekarskiego. Podsumowując: nie chodzi o skromność, ale o zachowanie równowagi między prawdą i tradycją. Większość naukowców nie dąży do stopni i tytułów, ale do poszerzenia wie- dzy i znalezienia odpowiedzi na nurtujące ich pytania, a tytuły są tylko konsekwencją obranej przez nich drogi. Nie będą zazdro- ścić, gdy pacjent powie do kolegi„doktorze”, a nawet, gdy powie„profesorze”. Nie tytuł zdobi lekarza, ale lekarz swoją postawą nadaje treść tytułowi. A wielu jest takich, którzy nie mają doktoratu, ale wyko- nują swoją pracę z takim profesjonalizmem, rzetelnością i zaangażowaniem, że z pełnym szacunkiem i podziwem należy do nich mówić „Doktorze”. Prof. dr hab. n.med. DorotaPojda-Wilczek KatedraOkulistykiWydziałuNauk MedycznychwKatowicach, UniwersyteckieCentrumKliniczne im. prof. K. Gibińskiego ŚlAMwKatowicach POLEMIKA z listem Czytelnika„Proszę o skromność” (Pro Medico nr 267, marzec 2020) Gdy lekarz nie jest doktorem O ilości nauki na studiach medycznych, oraz o tym, jak szybko można nauczyć się na pamięć książki telefonicznej, legendy krążą od dawna. Jeżeli przebrnie się początkowe lata, można w końcu poczuć namiast- kę wolnego czasu i chwil dla siebie. Jedni oddają się zasłużonemu relaksowi, inni angażują sięwkoła naukowe. Jest też grupa osób, która jest zainteresowana zarabianiem swoich własnych pieniędzy. Inżynierowie, informatycy, geodeci – mają swobodny dostęp do stu- denckiej pracy w zawodzie i to nierzadko za stawki przekraczające nasz staż podyplomowy... Mamy więc studenta medycyny chętnego do pracy i dyrektora szpitala chętnego, by go zatrudnić. Tylko w jakim charakterze? Niema prawa wykonywania zawodu, więc nawet ograniczona praca w zawodzie lekarza odpada. Ratownik? Do niedawna ten zawód mogła wykonywać osoba po dwuletniej szkole policealnej, aktualnie tylko po trzyletnich studiach licen- cjackich. W tej sytuacji lekarz po 4-5 latach studiów i zdanej anatomii, fizjolo- gii, farmakologii i medycynie ratunkowej wciąż zostaje z... niczym. W ramach zajęć może natomiast badać pacjentów, zbierać z nimi wywiad, asystować do zabiegów operacyjnych. Póki co, zarabiać może tylko jako kelner/ka i roznosiciel ulotek, ale możemy puścić wodze fantazji i zastanowić się, jaki byłby efekt, gdy- by studenci, będąc jeszcze na uczelni, mieli możliwość wykorzystania swoich umiejętności wpraktyce i za pieniądze? KrzysztofMusialik Praca dla studenta... Ale nie medycyny Fot. Adobe Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5