ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2020 nr 269
Pro Medico • maj 2020 18 ROZMOWA – To już minęło ćwierć wieku, gdy, jako pierwszy w Europie, przeprowadził Pan profesor, wraz z zespołem, pio- nierską operację wewnątrzmaciczną płodu z wodogłowiem. Pamięta Pan jeszcze tamte emocje? – Oczywiście – w najmniejszych szcze- gółach, jakby to było wczoraj. Pamiętam, gdy pod koniec 1993 roku przyjecha- ła do mnie pacjentka z rozpoznaniem wodogłowia płodu. Wtedy właści- wie to był wyrok. A ona błagała mnie na wszystkie świętości, żebym ratował jej dziecko. Obserwowaliśmy pacjentkę przez dziesięć dni i nabraliśmy pewno- ści, że gromadzenie płynu mózgowo- rdzeniowego następuje bardzo szybko. Bez natychmiastowej interwencji zginie, albo urodzi się z głębokim uszkodze- niem mózgu. Właściwie wtedy zaczęła się walka z czasem, bo płyn szybko spychał płaszcz mózgu. Cholernie trudna sytu- acja, bo dziecko było absolutnie zdrowe i prawdopodobnie tylko zatkany jeden kanalik powodował, że mogło zginąć. Co robić? Na metodę nakłuwania czaszki przez powłokę brzuszną było już za póź- no, bo to 27 tydzień ciąży. I wtedy przy- pomniałem sobie, że na początku lat 80. prof. Harrison z Uniwersytetu w Californii jako pierwszy na świecie wykonał ope- rację chirurgiczną wodogłowia u pło- du. Zadzwoniłem do prof. Bronisława Wieczorkiewicza, który kierował Kliniką Chirurgii Dziecięcej w Chorzowie, i zapy- tałem, czy nie zrobimy tego w Tychach. Od razu się zgodził. – Tak bez zastanowienia? Bez wątpli- wości, że to, co w Ameryce się udało, wTychach nie musi? – Działaliśmy szybko, ale nie gwałtow- nie. Potrzebowaliśmy zgody Komisji Bio- etycznej, a były święta, sylwester, Nowy Rok, wszyscy zajęci czymś innym, inna była atmosfera. W dodatku nikt w Pol- sce jeszcze nie odważył się na taką ope- rację. Komisja obradowała – pamiętam – 29 grudnia przez kilka godzin. Jeden z dwóch obecnych w Komisji księży zapy- tał mnie, czy bez tej operacji dziecko przeżyje. Powiedziałem, że nie ma szans. To przekonało chyba też innych członków i zgodę dostaliśmy. A potem były godzi- ny pracy z prof. Wieczorkiewiczem nad samą operacją, jej planem. Trenowaliśmy do znudzenia kolejność działań, symula- cję operacji. Rysowaliśmy poszczególne jej etapy, miejsce przecięcia macicy, któ- re miałem wykonać razem z doktorem Gwarą, i jak profesor z doktorem Manda- tem oraz doktorem Sypniewskim założą zastawkę, żeby odbarczyć mózg płodu, jakie działania zabezpieczające itp. Profesor Wieczorkiewicz miał świetnych chirurgów, którzy robili podobne ope- racje u noworodków, ale nigdy jeszcze wewnątrzmacicy. Nie spaliśmy po nocach, tylkomyśleliśmyo ryzyku, odrodzedojścia do tego dziecka, o jego ułożeniu. Nawet podczas balu sylwestrowego wszyscy coś do mnie mówili, a ja myślami byłem My tylko pomagamy naturze Z prof. dr. hab. n. med. RyszardemPorębą rozmawia Piotr Biernat Fot. Archiwum prof. Poręby
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5