ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2020 nr 269
Pro Medico • maj 2020 2 Biuro czynne jest w poniedziałki, wtorki i czwartki od 8.00 do 16.00, wśrody od8.00do17.00, awpiąt- ki od 8.00 do 15.00. 32 60 44 276 – główny numer, infor- macja o numerach wewnętrznych ŚIL 32 60 44 257 – FAX 32 60 44 210 – Dział Rejestru Lekarzy 32 60 44 220 – Dział Prywatnych Praktyk 32 60 44 225 – Ośrodek Kształcenia Lekarzy 32 60 44 230 – Składki 32 60 44 235 – Dział Finansowo- Księgowy 32 60 44 237 – Główny Księgowy 32 60 44 240 – Biuro Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodo- wej w Katowicach 32 60 44 251 – Dyrektor Biura ŚIL 32 60 44 253 – Sekretariat Biura ŚIL 32 60 44 290/91 – Dział administra- cyjno-gospodarczy 32 60 44 264 – Redakcja pisma„Pro Medico”: p.biernat@ izba-lekarska.org.pl 32 60 44 262 – Ogłoszenia i reklamy w„ProMedico” biuletyn@izba-lekarska.org.pl 32 60 44 260 – Dział Informacyjno- prasowy mediasil@izba-lekarska.org.pl Rzecznik prasowy: a.vdc@izba-lekarska.org.pl 326044265 – Zespół RadcówPraw- nych 32 60 44 270 – Sekretariat Komisji: Bioetycznej, ds.Konkursów i ds.Etyki Lekarskiej 32 60 44 280 – Sekretariat Okręgo- wego Sądu Lekarskiego w Katowicach Śląska Izba Lekarska Nawet teraz, w mojej ocenie, podczas pandemii, my lekarze, tylko gdzieś tam jesteśmy. No bo jednak musimy być. Jakoś po raz kolejny zniknęły rozważania na temat braków lekarzy, których chyba jest dosyć, bo minister zaleca nam pracę tylko w jednymmiejscu. Czy stosunek Polski i Polaków do lekarzy jest pod tym względem jakimś fenomenem? Sądząc z moich własnych doświadczeń, chyba tak. Czemu tak jest? W pewnym przeryso- waniu można powiedzieć, że prawie każdy pacjent w Polsce, który przychodzi do lekarza, chce byćmłodszy, zdrowszy i bogatszy. Niestety, do tej pory nie udało się chyba żadnemu z nas, lekarzy w Polsce, spełnić wszystkich opcji, w tym zwłaszcza pierwszej i trzeciej. Cóż, jak zwykle, nostra culpa. A jak to wygląda w czasie pandemii? Otóż, jak już wspomniałem, dla nas, lekarzy, niezbyt dobrze. Włączając w samochodzie radio, wysłuchałem ogromnych podziękowań dla pań pielęgniarek i położnych, składanych – jak przeczytano w podpisie – przez wdzięcznych pacjentów. Jak przeczytano: dla pielęgniarek i położnych, które, ratując nam życie i zdro- wie, są zawsze na posterunku. O lekarzach nic. W telewizji najwięcej antenowego czasu, poza polityką, przeznacza się poświęcającym się ratownikom. O lekarzach (poza przebijającymi się przez ekran, mówiącymi ciągle te same banały trzema, czterema, gadającymi głowami z parciem na szkło – profesorami i doktorami) nie mówi się praktycznie NIC. No chyba, że jedziemy pomagać doWłoch. Zastanawiając się nad tym medialnym fenomenem, znowu wracam do pierwszego zdania. Niestety, nie jesteśmy bogami. Tylko w filmach o doktorach, typu już historycz- ny dr Kildare czy współczesny dr House, a także w przypadku wielu innych serialowych przystojnych i pięknych postaci męskich/kobiecych (wybrać płeć w zależności od filmu), aktorzy – lekarze wiedzą wszystko. Jeśli my nie wiemy czegoś w realu, to jesteśmy winni. Czy przemawia przeze mnie gorycz? Tak! Być może takie działanie dzielące – lub mają- ce zamiar podzielenia białego personelu na lekarzy i innych – ma wiele sensu i wyma- ga głębszego zrozumienia. Otóż w ostatnich latach wiele było informacji o „kaście” lekarzy, jeżdżących drogimi samochodami i zarabiających odpowiednio – w zależności od piszącej o tym gazety 20 000, 30 000... (można dowolnie dopisywać kolejne liczby gigantycznych zarobków). O pracy i wysiłkach lekarzy walczących z niedoborami kadro- wymi, sprzętowymi, dyżurującymi w trzech, czterech szpitalach dziwnie sza. Przestało się mówić, że jest nas o kilkadziesiąt tysięcy za mało, że zdanie LEK-u nie jest najważniejszą rzeczą dla absolwenta medycyny, a test z ortopedii oblany w trzech czwartych nijak się ma do umiejętności manualnych kandydata na operatora. Przestało się, poza ogólnikami, o nas, lekarzach, mówić. Tylkomy sami na łamach naszych czasopism gorzko mówimy o sobie. Trochę to jest tak, jak u proboszcza narzekające- go w kościele podczas kazania do małej grupki wiernych, że mało ludzi przychodzi do kościoła. Czy pandemiamoże zmienić spojrzenie społeczeństwa na nas, lekarzy? Niech każdy z nas spróbuje sam odpowiedzieć na to pytanie. PS. Ostatnio nasi politycy znaleźli dodatkowego winnego za problemy z koronawirusem. Nietrudno zgadnąć. Kto to? To my, lekarze. Prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń dr h. c. multi O nas, lekarzach, z pandemią w tle W Chinach czternastu lekarzy, którzy oddali życie po- magając chorym na COVID-19, zostało uznanych za Męczenników Państwa. W Polsce, dziwnie jakoś, lekarze gubią się w grupie tzw. pracowników służby zdrowia.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5