ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2021 nr 279

Pro Medico • maj 2021 8 Ostatnio coraz częściej pacjenci traktują placówki ochrony zdrowia jak sklep spożywczo-przemysłowy, przychodząc po konkretne „produkty”. Sukces w tera- pii pacjenta musi opierać się na obustronnym zaufa- niu i współpracy pomiędzy lekarzem a pacjentem. Takich sytuacji ostatnio widuję coraz mniej. Zapomniany szacunek Paweł Jasiński lekarz w trakcie specjalizacji zortopediiwszpitalu wChorzowie W mojej pracy spotykam się z dużą liczbą pacjentów – na oddziale, w izbie przyjęć i w poradni. Często są to pacjenci, z którymi w ramach ciągłości świadczeń widzę się od początku do końca ich problemów zdrowotnych. Zdecydowanawiększość chorych, którzy się domnie zgłaszają, traktuje personel medyczny z należytym szacunkiem. W znakomitej części tych wizyt nie ma mowy o jakimkolwiek braku szacunku. Niestety, tosię skończyło. Ostatniocoraz częściej pacjenci traktująplacówki ochrony zdrowia jak sklepspo- żywczo-przemysłowy, przychodząc po konkretne„produkty”. Sukces w terapii pacjentamusi opierać się na obustronnym zaufaniu i współpracy pomiędzy lekarzem a pacjentem. Takich sytuacji ostatnio widuję coraz mniej. Pacjent wymaga szybkiej i trafnej dia- gnozy oraz zakłada, że wyleczenie nastą- pi po jednym zastrzyku, bądź po serii tabletek. Jest niezadowolony i obar- cza winą lekarza w takich sytuacjach, gdzie wymaga się aktywności również od pacjenta. Mowa tutaj o konieczności rehabilitacji, zmiany trybu życia, odsta- wienia używek czy redukcji masy ciała. Spotykamy się później z ciekawymi opi- niami na portalach internetowych oce- niających naszą pracę. Pacjenci tam lubu- ją się w pikantnych recenzjach. Widujemy wpisy, że lekarz jest „do bani”, bo zalecił pacjentowi ograniczenie spożywania słodkich rzeczy, a nie przepisał magicznej tabletki, po której nogi przestaną boleć. Bo przecież pacjent przyszedł po to, żeby nogi przestały boleć, a nie po to, żeby się dowiedzieć, że musi schudnąć. Niestety coraz częstszy problem, zwią- zany z agresywnymi pacjentami, poja- wia się na izbach przyjęć. Nie raz i nie dwa razy spotkałem się z sytuacją, gdzie musiałem zadzwonić po patrol policji w obawie o bezpieczeństwo własne oraz personelu, z którym pracuję. I nie mówię tutaj o sytuacjach, w których pacjent nie wie, co robi, jak w ostrych stanach psychotycznych. Mam na myśli zwykłych pacjentów, którzy przesadzili z alkoholem i mają skłonności do bycia agresywnym. Pamiętam, jak pewnego razu zaopatry- wałem ranę kłutą uda. Do szpitala zgłosiła się rodzina pacjenta. Były to czasy jeszcze przed pandemią, więc wejście do szpitala nie stanowiło problemu. Jak się okazało, owa rodzina okazała się bandą agresyw- nych braci pacjenta, którzy domagali się wejścia do gabinetu, uderzali w drzwi i grozili rękoczynami w przypadku nie- wpuszczenia ich do środka. Na szczęście patrol policji stawił się na czas, pacyfiku- jąc sytuację. Kiedyś pacjent, oczekując na wynik badania tomografii kompute- rowej, wdarł się do gabinetu, domagając się natychmiastowej interwencji w jego sprawie. Był pod wpływem alkoholu i agresywny słownie. Do końca nie byłem pewny, czy zastosuje jakieś rękoczyny w stosunku co do mojej osoby. Osta- tecznie opuścił samowolnie izbę przyjęć. Sytuacji, które wywołały u mnie podobne obawy, było o wiele więcej. Na szczęście nie zostałem fizycznie zaatakowany. Jesz- cze nie. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5