ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2022 nr 289
Pro Medico • maj 2022 10 – Stoją takodpięciudni.Wieluporzuca samo- chody. Są też rodziny, któreniemają transpor- tu. Kobiety z dziećmi idą pieszo od Lwowa – mówi mi Marcin Klepczarek, ratownik, który przyjechał trzy dni wcześniej. Tym dziesiątkom tysięcy ludzi, często głod- nym, zmarzniętym i chorym–niosądoraźną pomoc ukraińskie służby i mieszkańcy wsi. Wolontariusze dostarczają jedzenie i napo- je, są namioty, gdzie można się ogrzać, wzdłuż kolumny kursują służby medyczne i lekarze – ochotnicy z Polski. Grupę lekarzy z Tarnowa spotykamy w Mościskach podczas wyrabiania przepu- stek. W trakcie rozmowy rozlega się alarm przeciwlotniczy. Z megafonów płynie komunikat. Ukraińcy znikają z ulic. Pola- cy nie reagują. Palimy, są śmiechy, nastrój wręcz piknikowy. – Rozumiesz, co tam mówią? – pyta jeden z naszychmłodych ratowników. – Tak. Alarm przeciwlotniczy, mieszkańcy mają zabrać ze sobą dokumenty, najpotrzeb- niejsze rzeczy i udać się do schronów – tłu- maczę. Zapada cisza. – To dlaczegonie uciekamy? – Jebnie, to jebnie. Nie będzie bolało – żar- tuję dla rozładowania rosnącej paniki. Nie ma to jak wjechać z Polski prosto wwojnę... BAZAWYPADOWAKRYSOWICE WMościskach przekonujemy się, jak bezce- lowa jest niezorganizowana pomoc. Choć karetki mamy wypchane specjalistycznymi lekami, lokalny szpital ich nie potrzebu- je. Nawet nie chcą pomocy ratowników, o lekarzach nie wspominając. Tu się leczy metodą tabletka, herbata i do domu. –Nie mielibyśmy co z tym zrobić. Pytajcie we Lwowie, tam się przydadzą – mówi nam ordynator. Jak wyglądają szpitale w Ukrainie, dopiero mamy się przekonać. Od siostry zakon- nej, która jest felczerką i obsługuje rocznie 5 tysięcy pacjentów ze wszystkich okolicz- nych wsi – dowiadujemy się kolejnej cieka- wostki. Opioidy są traktowane jak narkotyki i za ich posiadanie grozi więzienie. Siostra ma siedmioletni wyrok w zawieszeniu za niesienie pomocy... A my – dwie w pełni wyposażone „eski” załadowane tak, że nie wyszlibyśmy z pierdla do końca życia.Takaja sistiema. Tu wszystko jest inaczej. Zakłada- my bazę w Krysowicach u gościnnych sióstr z SanktuariumMatki Bożej Fatimskiej. KIERUNEK LWÓW Szef zespołu, dr Jacek Dutkiewicz, ma kon- takty w Wojskowo-Medycznym Centrum Klinicznym Regionu Zachodniego we Lwo- wie. Znajomości z czasów Majdanu. Tam trafia nasza pierwsza dostawa. Mamy wszystkiego po trochu. Antybiotyki, środki opatrunkowe, wyposażenie apteczek polo- wych dla walczących żołnierzy, środki prze- ciwbólowe, płyny infuzyjne, folie termiczne. –Nie przywoźcie namopatrunków i plastrów, bo tego mamy po dach. Brakuje nam spe- cjalistycznych leków i wyposażenia – mówi zastępca dowódcy szpitala wojskowego we Lwowie. Na razie jest spokój, ale to się może zmie- nić, bo spodziewają się napływu rannych z Charkowa. Wraz z oficjalnym podzięko- waniem, dostajemy też listę potrzeb – respi- ratory, insuliny, zestawy do drenażu klatki piersiowej, wkłucia centralne, rurki intuba- cyjne i tracheostomijne, zestawy do punkcji lędźwiowej, stazy taktyczne i apteczki polo- we. Te ostatnie – od razu na front. Wieczorem siadamy do organizowania dostaw. Wspierają nas zespoły WSS 5 w Sosnowcu i NIO z Gliwic, lekarze i pielę- gniarki z oddziału kardiochirurgii Śląskiego CentrumChorób Serca pod kierownictwem prof. Michała Zembali, w zbiórkę darów zaangażowane jest Stowarzyszenie Poko- lenia oraz „cywile”. Sporo sprzętu kupuje- my ze zbiórek organizowanych w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Rudzie Ślą- skiej. Bierzemy też apteczki i powerbanki przyniesione do MOSiR-u w Rudzie Ślą- skiej przez mieszkańców. Pomoc zaczyna nabierać kształtów, gdy wiemy już, co jest potrzebne i komu. I że wysiłek nie będzie zmarnowany. Dostarczamy respiratory, kompletne instrumentarium chirurgiczne, żywienie pozajelitowe, sprzęt zabiegowy, glukometry i insuliny, ortezy, adrenalinę, płyny... Lwów zaopatrzony. CIĘŻARNA I MALCZIK 3 marca zabieramy ciężarną z Mościsk do Przemyśla. Tuż przed granicą zapłakana kobieta rzuca się namwręcz pod karetkę. – Pomóżcie, u mnie chory malczik, podejrze- nierakama,załatwionemaleczeniewPozna- niuwklinice, ale puścić nie chcą – lamentuje. Sprawa podejrzana. Szczególnie, gdy oka- zuje się, że „malczik” ma 23 lata. Ukraińskie służby nie wypuszczają mężczyzn od 18. do 60. roku życia. Powszechna mobiliza- cja. W zespole ambulansu mamy chirurga zNarodowego InstytutuOnkologii. DrDmy- tro Żaworonkow prosi kobietę o dokumen- tację medyczną. Wycięta torbiel krzyżowa, w histopatologii wpisane podejrzenie raka płaskonabłonkowego. – Jacek, to mogą być lewe papiery, są wysta- wione przez prywatną klinikę – mówi mi Dima, który jest też proktologiem. Po konsultacji z szefem zespołu zabiera- my kobietę z „malczikiem”. Na ich ryzyko – my niebędziemy kłamać, że chłopakwyma- ga ewakuacji. Na granicy od razu afera. – Zaświadczenie z wojska, że niezdolny do służby, jest? Nie ma? To zadzwonić, zała- twić. – Panieoficerze,my spodZaporożauciekamy, gdzie ja dzwonić teraz będę, do kogo? Matka płacze, malczik stoi ze spuszczoną głową. Jeden z pograniczników podchodzi do nas. – Poważnie chory? –Nie, papiery też płoche. –Oczieńpłoche? –Oczień... Oficer zabiera kobietę do służbówki. Po kil- kunastu minutach wracają. Można jechać. Najwyraźniej jakoś uzyskała „pozwole- nie”. Młodzi żołnierze patrzą na malczika z wyraźnymobrzydzeniem. –Nie wyobrażasz sobie chyba, że on by wal- czył? –mówię do chłopaka wmundurze. – A ja sobie wyobrażałem, że mając 20 lat, zamiast studiować, będę stał na granicy z kałachem? – odpowiada pogranicznik. DOKTOROLGA Przyjechała do nas z córką i siostrą z dzieć- mi. Znana w Ukrainie kardiolog dziecięcy Olga Zborowska początkowo nie chciała wyjeżdżać. –Od początku wojny pracowałam w szpita- lu, ale kiedy na lotnisko pod Winnicą spadły rakiety, postanowiłyśmy z córką wyjechać. Mam informacjeodkolegów i koleżanek leka- rzy o tym, co dzieje się w Ukrainie – opowia- dała nam9marca Olga. Początkowoprzerażona i zamknięta, powoli zaczęła mówić o rzeczach, które nie tra- fiają do mediów. 7 szpitali zniszczonych, 104 uszkodzone. Pięcioro lekarzy zginęło, Pierwszegomarca dołączamdo ZespołuMedyczne- go Centrum Urazowego Sosnowiec, który powstał z inicjatywy lekarzy i ratowników tegoż szpita- la. W czasie wolnym od pracy postanowili ruszyć z pomocą. Dwóch chirurgów, pięciu ratowników, technicy – kierowcy...
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5