ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2022 nr 289
17 Pro Medico • maj 2022 którego wokół nas nie brakuje właśnie wtedy, gdy jest zimno. – Chce pan powiedzieć, że wciąż nie jesteśmy bezpieczni? To może za wcze- śnie pozdejmowaliśmy te maseczki i zapomnieliśmy nawet o myciu rąk? Może to znów jakaś polityczna ustawka? – Wczoraj wystawiłem dwie karty zgonu, dziś do południa już jedną. Wszyscy zmar- li na COVID-19, część była zaszczepiona, wszyscy mieli inne obciążenia. Zatem pan- demia trwa.Musimywiedzieć, żena jej prze- bieg mamy ograniczony wpływ, w dużym stopniu reguluje go natura, co pokazała nam fala Omikronu. Jedyną pewną metodą jest lockdown, czyli ograniczeniemobilności oraz szczepienia. Inne obostrzenia wpływa- ją na ograniczenie pandemii w mniejszym stopniu, w kilkunastu – kilkudziesięciu pro- centach. No to co możemy teraz zrobić? Zadbać o swą odporność. Schudnąć, prze- stać palić, zacząć się ruszać, zaszczepić się i... być gotowym na wszelkiego rodzaju zaka- żenia. Wirus, jeśli nawet zaatakuje organizm sprawny, przygotowany pod względem odporności, dożywiony, witaminizowany i aktywny, to dużych szkód zrobić nie powi- nien. – Trzy lata temu też to robiliśmy, a pan- demia nas rozłożyła na łopatki. – Na pewno nie wszyscy żyliśmy tak zdro- wo. Ale w 2019 roku byliśmy jak bezbronne owieczki, całkowicie nadzy immunologicz- nie wobec wirusa SARS-CoV-2. Nikt nie miał nawet śladowej odporności. A teraz jest ina- czej.Większość ludzi ma przeciwciała, limfo- cyty, żyjemy z tymwirusemna co dzień. – To jest to, co nazywają odpornością zbiorową? – Tak, tylko, że to złudne bezpieczeństwo. Taka odporność, jak mówiłem, jest czaso- wa, bo przeszliśmy niedawno masywną falę Omikrona i ona nas uodporniła. Myślę, że zakaziło się nią co najmniej 3/4 Polaków. Teraz kwestią zasadniczą jest to, jak długo będziemy odporni. Tego jeszcze nikt nie wie, czy to będzie miesiąc, dwa, a może pół roku. – Czyli czeka nas czwarta dawka szcze- pionki. – Na pewno i najlepiej dla jak największej liczby osób. – Czego lekarzy nauczyła pandemia? – Dobre pytanie. Na pewno wzrosła świa- domość zagrożenia chorobami zakaźnymi. Przeciętny lekarz nauczył się zasad zapobie- gania zakażeniomdrogą kropelkową, testo- wania i to wielokrotnego, często jeden test nie wyklucza zakażenia, osłuchiwania płuc, metod dezynfekcji i to mu się na pewno przyda. Natomiast my – zakaźnicy – prze- konaliśmy, że mieliśmy rację, domagając się od ministerstwa stworzenia rezerwy epide- miologicznej dotyczącej środków ochrony osobistej, łóżek, personelu dodatkowego na wypadek godziny „zero”. Chcieliśmy działać szybko, z marszu, ale nie udało się, bo tych rezerwpo prostu nie było, a szpitale i oddziały zakaźne znajdowały się w rozsyp- ce. Cały system ochrony zdrowia okazał się nieprzygotowany na sytuacje kryzysowe. – I wciąż nie jest? – Nie jest. Co by było, gdybyśmy teraz musieli nagle przystosować nasz system opieki zdrowotnej do działań wojennych? Czy wiemy, jak procedury covidowe prze- stawić na zabiegi ortopedyczne i chirur- giczne? Czy mamy zapasy środków opa- trunkowych? Czy mamy przećwiczone zachowania? Prawdopodobnie, jak przy pandemii, czekałby nas chaos decyzyjny i to co już mamy – olbrzymi kryzys zaufania do specjalistów, ekspertów, polityków. Jako lekarze jesteśmy na końcu tego łańcucha, ale tomy i pacjenci odczuwamy najbardziej skutki tego nieprzygotowanego na kryzysy systemu ochrony zdrowia. – Wielu lekarzy mówi, że pandemia zdewastowała polski system ochrony zdrowia nie tylkomaterialnie, ale przede wszystkimpsychicznie. – To prawda, że jesteśmy pokiereszowani emocjonalnie. COVID-19 okazał się chorobą nadspodziewanie śmiertelną. Wielu lekarzy nigdy nie widziało na oddziałach tyle śmier- ci. Dla większości to była trauma. Każdy radził sobie, jak umiał. Teraz potrzebujemy czasu. Uważam, że mamy prawo przez kilka następnych miesięcy być w gorszej formie psychicznej. Zadaniem dla lekarzy jest, aby się do tegoprzyznać i podjąć działania, a nie zamiatać pod dywan. Zachęcam do spoj- rzenia w głąb siebie i powiedzenia, co się czuje. Inaczej tej traumy po pandemii nie przerobimy. – Zwłaszcza, że już trzeba się mobilizo- wać na spotkanie z Ukraińcami, którzy nie są zaszczepieni na choroby dawno u nas zapomniane. – Na pewno będzie wzrost zachorowań, to oczywiste. Ale nie boję się tych chorób zakaźnych, bo wiemy, jak z nimi postępo- wać, jak je leczyć, jak przeciwdziałać. Tylko że znów, aby nasza wiedza okazała się sku- teczną bronią, potrzebna jest koordynacja akcji szczepień uzupełniających, badań pro- filaktycznych, przesiewowych itd. Spodzie- wam się w najbliższym czasie dużej liczby pacjentów z różnymi schorzeniami, także zakaźnymi. Nie będzie łatwo, ale skala nie będzie taka, jak w pandemii. Nie możemy ze strachu być sparaliżowani albo uciekać, jak w pierwszych tygodniach pandemii, bo znowu spotykamy się z czymś nowym. Na pewno warto sprawdzić swój kalen- darz szczepień, dotyczy to w szczególności medyków. Osoby po czterdziestce powinny poddać się szczepieniom przypominają- cym na tzw. choroby wieku „dziecięcego”, które, wbrew pozorom, często dotykają dorosłych – np. tężec, błonica, krztusiec, odra, ospa wietrzna czy np. WZW-A i B. Tu dużą rolę mogą spełnić lekarze rodzin- ni, bo nikt do tej pory nie przygotowywał ludzi po 40-tce do dbania o swą odporność wobec chorób zakaźnych, których dawno już nie było w Polsce. Niedawno mieliśmy w szpitalu przypadek błonicy – choroby właściwie zapomnianej – po czympersonel się zaszczepił i zastosował terapięantybioty- kową. Dlatego się nie boimy, bo wiemy, jak się przygotować i jak reagować. A gdy jest chaos i brak rzetelnej informacji, to pojawia się lęk i paraliżujący strach. – A jeśli koronawirus, który znamy, zamieni się faktycznie w wirusa takiego jak grypa, to będziemy mogli spać już spokojnie? – Nie, w żadnym wypadku to nie może uśpić naszej czujności. Choroby zakaź- ne, tak i pandemie, były, są i będą. Nawet jeżeli niektóre wirusy przyczaiły się, lista WHO spodziewanych epidemii jest dłu- ga. To głównie choroby odzwierzęce, między innymi różnego rodzaju wirusy grypy, wirus Nipah, gorączki krwotoczne. Przeludnienie, ocieplenie klimatu, kon- flikty zbrojne, duże migracje, to wszystko stwarza ryzyko wybuchu kolejnej pande- mii. Poprzednia zdarzyła się 100 lat temu i uwierzyliśmy, że następnej nie będzie. Teraz mamy terapię genową, szczepionki DNA i wielu ludzi myśli, że to wystarczy. Ale ja nie mam złudzeń, że nie mamy recepty na nieśmiertelność. Medycyna XXI wieku nie jest całkowicie skutecz- na wobec zagrożeń biologicznych, któ- re będą w przyszłości. Dlatego jednym z pozytywów pandemii jest docenienie naszej specjalizacji chorób zakaźnych. Dobrze by było, aby zdobytych już przez nas doświadczeń nie zmarnować, pod względem organizacyjnym przygotować się na kolejną epidemię. W żadnym wypadku nie możemy uśpić naszej czujności. Choroby zakaźne, jak i pandemie, były, są i będą. Nawet jeżeli niektóre wirusy przyczaiły się, lista WHO spodziewanych epidemii jest długa.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5