ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2022 nr 289

21 Pro Medico • maj 2022 Taka potratowana jakaś ta nasza wiosna. Kopytami po żonkilach. Konie, jak pisze Księga Czte- rech jeźdźców Apokalipsy, też. Zaraza wygalopowała od św. Jana, a nasz minister zdrowia, mocą równie mistyczną (bo o logice mowy być nie może), zawrócił ją do stajni. Zaraza nawet nie wie- działa, że od 1 kwietnia 2022 roku przestała istnieć. Reflektor nad nią zgasł, a czego nie widać, tego nie ma. Przyznać trzeba, że niezły to był prima aprilis. FELIETON Pędzą jeźdźcy Apokalipsy Rafał Sołtysek członekPrezydium OkręgowejRadyLekarskiej Tak w praktyce, jak nam podaje wiodąca telewizja, pozbyliśmy się pandemii koro- nawirusa uznanej przez rząd za zakończo- ną. Roma locuta, causa finita. To, co jako lekarz robiłem w kombinezonie, masce i goglach, robić mam teraz bez. Koniec dofinansowywania środków ochronnych. „Wykształconych dużo – mądrych mało”, jak powiadają. Strategia ta przypomina wojskowy termin rozpoznania bojem, czyli skierowania piechoty na nieznane umocnienia, by przyjrzeć się czy i skąd skoszą ją karabiny maszynowe. Decyden- tom donoszę, że strategia ta, o ile wido- wiskowa dla patrzących przez lornetkę, jest słabo akceptowalna dla nas, biegną- cych w pierwszym szeregu. Drugi jeździec ponurym tętnieniem kopyt nie daje o sobie zapomnieć. Wojna przeraża krzykiem niewinnie mordowa- nych w Buczy i innych miastach Ukra- iny. Na oczach świata leje się krew mniej cenna niż zawartość gazo- i ropociągów. Wielcy Europy, mali, co beczkują Tokaj, Azja, co za murem i niepoznane moralnie Indie, sięgają do klasyki – etyki sytuacyj- nej – wszak człowiek jest miarą rzeczy, a miarą człowieka stan jego konta. Przy odrobinie treningu udaje się im ogłuch- nąć na odgłos strzału w głowę dziecka, wszak słuch trzeba wyostrzyć jedynie na dźwięk monet. Jeżeli tak ma wyglądać ten najlepszy ze światów, to przyznać trzeba – ciężko w nim żyć. Głód jednym, a Niedostatek drugim, za Wojną i Zarazą, przyniósł jeździec kolejny. Niejeden już obywatel o żon- kilach nie pomyśli, uprzejmie zawiado- miony przez bank, że rata, jak pływak w spłuczce, wzniosła się do góry. Nie- jednemu pomnikiem życia zostanie stan surowy otwarty, co zamknięcia nie ujrzy. Jedenastoprocentowa inflacja, najwyższa od 20 lat, uderza brutalnie w nasze życie i staje się codziennym tematem rozmów. Tylko pracodawcy słynący z postawy dżentelmeńskiej – o pieniądzach (nam płaconych) nie mówią. Pewne analizy księgowe sugerują, że około dwa miesiące w roku pracujemy za darmo tzn. dochód oddajemy „ku chwale”, tylko nie wiem dokładnie czyjej. I Śmierć wreszcie, co przed innymi jeźdź- cami galopuje, za głośna tej wiosny jakaś i za dużo jej ostatnio obok. Na żonkile nie zważa, wiecznie kalii szuka. Niby po lekar- sku do niej przywykliśmy, odpędzając stale, jak natrętną muchę, co nad uchem brzęczy. Ale ostatnio nawet najbardziej doświadczeni z nas zbyt często z nią prze- grali, a czasemwpadli pod jej kopyta. Mamwrażenie, że jesteśmy już tymwszyst- kim bardzo zmęczeni. Od kilku lat żyjemy w niecodziennym, jakimś apokaliptycznym zagrożeniu, strachu o jutro i niepewności dzisiaj. Znosimy to różnie. Jedni wypiera- jąc fakty, inni wypalając się. Państwo nasze nam nie pomaga – nierównym uczuciem darząc swoje dzieci – jednympodając (zbyt) pomocną dłoń, innym biorąc rękę, gdy podawali palec, co pogłębia tylko konster- nację. Trzeba nam odpoczynku. Wielu Kolegów mówi mi o wyczerpaniu. Trzeba Pegaza, konia z innej opowieści, by się nad tym wszystkim wznieść, choć na chwilę. Łatwiej potem będzie nam pomagać innym. Stara to prawda, że„udzielając pierwszej pomocy ratownik powinien w pierwszej kolejności zadbać o swoje bezpieczeństwo”. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5