ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2023 nr 299

Pro Medico maj 2023 19 – Można tak powiedzieć obrazowo, aby uzmysłowić sobie jego negatywne działanie na nas wtedy, kiedy jest go w nadmiarze. – Długotrwały, to ilemusi trwać? – To zależy, każdy inaczej reaguje na stres. Jedna osoba już po roku może zachorować na depresję, wypalenie zawodowe, lęki, a nawet zespół stresu pourazowego, a inna jakoś znosi ten stres przez 20 lat i dłużej. Ale... Nam nie chodzi o to, aby „jakoś” zno- sić stres, ale o to, aby praca nie była dla nas nudą, przykrym obowiązkiem, przekleń- stwem. A tak może się stać, kiedy będziemy mieli dużo negatywnych emocji. – I co się wtedy dzieje, kiedy nie radzimy sobie ze stresem? – Oprócz zmian w korze przedczołowej, uszkodzony zostaje hipokamp. Wtedy mamy problemy ze snem. Lekarz przy- chodzi do dyżurki i mówi kolegom: „Nie mogłem zasnąć, ciągle się budziłem, rano wstałem wykończony, śniły mi się horrory”. Każdy z tych objawów (jeżeli powtarza się przynajmniej trzy razy w tygodniu i przez okres dłuższy niż miesiąc), kwalifikuje do rozpoznania bezsenności, którą trzeba leczyć. Hipokamp razem z jądrami migdało- watymi odpowiada także za nasze emocje. I to jest klucz do wszystkiego. Jeśli mamy w sobie dużo dobrych emocji: życzliwo- ści, satysfakcji, uprzejmości, zadowolenia, to stężenie kortyzolu obniża się, a my czu- jemy się lepiej i jesteśmy fizycznie zdrowsi. Jeśli uśmiechamy się do innych osób, to one dzięki neuronom lustrzanym odwzajemnia- ją nam uśmiech. Pozytywne emocje gwa- rantują nie tylko dobry nastrój, ale przede wszystkim sprawiają, że lepiej działa układ immunologiczny, powstają nowe neurony w mózgu, a nawet nasze telomery – koń- cówki chromosomów odpowiedzialne za długość życia – wydłużają się. – Ależ pani profesor, to takie rzadkie w szpitalach i przychodniach, gdzie rzą- dzi raczej pośpiech, agresja, niezado- wolenie, zarówno w poczekalniach, jak i wgabinetach lekarskich. Tego nie da się tak łatwo zmienić... – Jeśli w kółko będziemy powtarzać, że jest źle, byle jak, beznadziejnie, a pacjenci źli, roszczeniowi, agresywni, pieniędzy za mało, warunki katastrofalne, to... negatywne emo- cje tak nami zawładną, że w końcu zacznie- my postrzegać świat jako nieprzyjazny i wrogi. Skoro jednak nie możemy zmienić tego, co nas otacza, zacznijmy zmieniać siebie, a przez to i innych. Jeśli pozytywnie „zarazimy” choćby trzy osoby i one zmie- nią się i zaczną radzić sobie ze stresem, a potem zaczną „zarażać” kolejne trzy osoby, to będzie nas coraz więcej. Kto wie? Może zmienimy świat? – Brzmi to nieco utopijnie, bo jesteśmy w sytuacji, gdy lekarze chorują, a nawet umierają z przepracowania na dyżurach. Wydajesię,żeuderzamyjużgłowąwścia- nę i niemamy pomysłu, jak to zmienić. – To są jednak skrajności, pojedyncze przy- padki. W innych zawodach również można umrzeć z powodu skutków przewlekłego stresu, przepracowania. Pamiętajmy jednak o tym, że to my sami dokonujemy wybo- rów w życiu. Dlatego każdy lekarz, który ma problemy ze sobą samym, powinien zatrzymać się na swojej drodze, poważnie z sobą samym porozmawiać, zapytać siebie o priorytety i wyznaczyć własną hierarchię wartości. – Pani profesor, zejdźmy na ziemię. Nie zawsze to zależy od lekarzy. Są czynniki zewnętrze, zła organizacja ochrony zdro- wia, zły szef itp. – Ja nie zajmuję się organizacją zdrowia, ale wiem na pewno, że nigdy nie było, nie ma i nie będzie na świecie takiego systemu ochrony zdrowia, który zadowoliłby wszyst- kich. Nie szukajmy stale winnych wokół, skupmy się na tym, jak możemy pomóc sobie, bowiem w innym przypadku, może- my nie dożyć lepszych czasów. – Jak tego słuchają lekarze? – Mam wrażenie, że bagatelizują tema- tykę stresu. Dlatego stworzyłam dla stu- dentów medycyny fakultet o medycznych aspektach stresu. Pokazuję im, jak wyglą- da mózg w badaniach neuroobrazowych (fMRI, SPECT) podczas nienawiści, zazdro- ści, ale także podczas odczuwania miłości i wdzięczności. Jedni przyjmują tę wiedzę i chcą się zmienić, inni tkwią w bezradności – i wtedy znów pali się czerwone, ostrze- gawcze światło, a stężenie kortyzoluwzrasta aż 10 razy. – A jeśli poniosą nas złe emocje, zacznie- my przeklinać, denerwować się.To co, już jest za późno? – Nigdy nie jest za późno. Jeżeli krzyczymy, poniżamy, przeklinamy, stwarzamy ner- wową, nie do zniesienia atmosferę wpra- cy, to już jest wystarczający powód, żeby poprosić o pomoc i zacząć się leczyć. Najle- piej u psychoterapeuty. Pamiętajmy, że tam, gdzie rodzi się agresja, tam jest też potężny lęk. Jądra migdałowate za to odpowiadają. Imbardziej boimy się podjąć decyzjęwobec pacjenta, tym bardziej stajemy się agre- sywni. – To co ma zrobić lekarz, któremu palą się ostrzegawcze światła i ma już wszyst- kiego dość? – Metod radzenia sobie ze stresem i dba- nia o stan mózgu jest bardzo dużo. Opisa- łam je w swoich książkach. Świetne efekty daje np. metoda uważności MBSR. W ciągu dwóch miesięcy jej stosowania wyraźnie zmniejsza się aktywność jąder migdałowa- tych, przestajemy być tak bardzo pobudli- wi i agresywni i znacząco mniej się boimy. Korzystne jest również słuchanie muzyki przez ok. 20 minut dziennie. Może to być muzyka Mozarta (i ta działa najlepiej), lub inna, relaksacyjna. Zmniejsza się wtedy stężenie kortyzolu, zwiększa wydzielanie dopaminy w mózgu, zmniejsza się ból i lęk, a wzrasta liczba komórek NK w układzie immunologicznym. 40-minutowy spacer po lesie także zmniejsza stężenie kortyzolu. Kolor zielony wycisza, relaksuje, wzmac- nia układ odpornościowy i układ krążenia. Świetnie regeneruje nasze neurony również arteterapia, regularne medytowanie, ćwi- czenia gimnastyczne, joga itp. Niestety, zabiegani lekarze często interesują się tym, jak funkcjonuje ich mózg dopiero wtedy, gdy zaczyna nieprawidłowo dzia- łać. A przecież my sami mamy bardzo duży wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. W tych samych warunkach i w tej samej sytuacji możemy albo wybuchnąć, przekląć, krzyknąć, poniżyć innych (zawiść, nienawiść, zazdrość, gniew, furia itd.), albo opanować się, uspokoić, a może nawet uśmiechnąć i uspokoić innych (akceptacja, ufność, życz- liwość, uprzejmość).Warto popracować nad sobą, bo zmieni się wtedy cała biochemia naszego organizmu, fizjologia, a nawet ana- tomia. Dowodów mamy na to w najnow- szympiśmiennictwie aż nadto, aby przestać to bagatelizować. Rozmawiali: Alicja vander Coghen i Piotr Biernat Pełny zapis rozmowy w videocaście pt. „SILne argumenty” – dostępnym na You Tube, Spotify i Apple Podcasts Nie szukajmy stale winnych wokół, skupmy się na tym, jak możemy pomóc sobie, bowiem w innym przypadku, możemy nie dożyć lepszych czasów... Warto popracować nad sobą, bo zmieni się wtedy cała bioche- mia naszego organizmu, fizjologia, a nawet anatomia. Dowodów mamy na to w najnowszym piśmiennictwie aż nadto, aby przestać to bagate- lizować.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5