ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2023 nr 299

Pro Medico maj 2023 26 Skierowanie do odbywania specjalizacji odbierałam z koleżanką. Miejsca na Śląsku były dwa. Jedno jej, drugie moje. Moim zdaniem było czego gratulować, ale w urzędzie padło: co wyście najlepszego narobiły... Fot. Chroma Stock gii wzięły udział 472 kobiety pracują- ce w zabiegówkach. Dużo? Niedużo? Tylko 10% z nich zadeklarowało, że nie doświadczyło żadnych przejawów dys- kryminacji. Moja przygoda z chirurgią rozpoczęła się na trzecim roku studiów, kiedy dołączy- łam do Studenckiego Koła Naukowego. Mimo że każdego roku wraz z koleżan- ką zdobywałyśmy najwyższe miejsca za uczciwą pracę naukową, to i tak część asystentów widziała w nas przychodzące poza godzinami zajęć do klinik panny na wydaniu, bo czegóż kobieta miałaby szukać na chirurgii. Skierowanie do odbywania specjalizacji w trybie rezydenckim odbierałam z kole- żanką. Miejsca na Śląsku były dwa. Jed- no jej, drugie moje. Moim zdaniem było czego gratulować, ale w urzędzie padło: co wyście najlepszego narobiły... Wspomina Pan profesor, że przez lata pracował z kobietami, a nawet kobieta ustalała reguły gry, a w regułach wszyscy byli równi. Wspaniale! Ja mam po części podobne wspomnienia. Trochę czasu nas dzieli. Ja dołączyłam do zespołu jako piąta kobieta. Moi sze- fowie i wspaniali nauczyciele nigdy nie dali mi odczuć, że chirurga ze mnie nie będzie. Co innego niektórzy współdyżur- ni, ale tych historii już nie będę powielać. Pozostaje się cieszyć, a może i nawet nie- co zazdrościć, że kobiety z zespołu Pana profesora (bo są takowe?) nie mają takich doświadczeń, a i Pan profesor nie bywa ich świadkiem. Fundacja Kobiety w Chirurgii niedługo rusza z aplikacją ułatwiającą wybór miej- sca tak do nauki zabiegówek, jak i pracy w nich. Życzę wysokiej pozycji i wielu chętnych. Pyta Pan profesor, czy Rydygier mógł sobie wyobrazić kobietę ze skalpelem? Otóż mógł, a kto wie, może się nawet jej obawiał. W książce „To jest Kraków Mości Książę” czytamy, że z własnej kieszeni opłacał drukowanie w prasie swoich opi- nii, w których był przeciwny obecności kobiet w medycynie. A zajęcia z chirur- gii prowadził w sposób, eufemistycznie rzecz ujmując, uprzykrzający życie stu- dentkom. Wspomina Pan Agnodike, Bendzisławską, Merit Ptah... Kobiet w medycynie, w chi- rurgii było na przestrzeni wieków bardzo dużo. Niestety, jeszcze zupełnie do nie- dawna musiały się uciekać do męskich przebrań, studiów za granicą czy dziedzi- czenia praktyki po mężu (dr Bendzisław- ska), bo oficjalnie na studia medyczne mogą być przyjmowane od niedawna. Wojskowy wydział lekarski ma tu naj- większe opóźnienie. A propos wojska – dr James Barry – irlandzki chirurg wojskowy w armii bry- tyjskiej, też był kobietą – ujawnił(a) się dopiero po śmierci – James Miranda Steuart Barry. Jak pisze prof. Gawrychowski – nas, kobiet, w medycynie jest i będzie coraz wiecej. Miejmy nadzieję, że niew roli ofiar. Czy będzie nas więcej w chirurgii i innych dziedzinach zabiegowych? Tu mam spo- re wątpliwości. Chętnych do nauki chi- rurgii ogólnej jest coraz mniej, tak wśród kobiet, jak i mężczyzn. Szkoda zniechęcać potencjalnych kandy- datów/kandydatki. I na koniec (bo mia- ło być o koleżance). Każdy student/ studentka doświadczył w trakcie zajęć klinicznych pytania o planowaną spe- cjalizację. Moja koleżanka, absolwentka wydziału zabrzańskiego, w odpowiedzi na swój wybór (chirurgia ogólna oczywi- ście), usłyszała na sali operacyjnej kliniki w Bytomiu, właśnie u Pana profesora, for- mułkę o śwince morskiej! Ja (absolwentka wydziału katowickiego) – miałam na swoich zajęciach wersję, że‚ „baba chirurg to ani chirurg, ani baba”. Tym bardziej cieszą więc Pańskie słowa, że teraz nie ma znaczenia, czy chirurg będzie mężczyzną, czy kobietą.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5