ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2023 nr 299

Pro Medico maj 2023 7 Poczucie wszechwiedzy i wszechmocy u lekarza jest nie tylko absurdalne, ale świadczy o zupełnym braku profesjonalizmu, a lekarz nim dotknięty staje się bardzo niebezpieczny. Głównie dla chorego, ale i dla siebie. Prof. dr hab. n. med. Jan Dulawa WojewódzkiKonsultant wdziedziniechorób wewnętrznych, ŚląskiUniwersytetMedyczny Czy istnieje lekarski syndrom boga? Kiedy poproszono mnie o odpowiedź na zawarte w tytule pytanie, w pierwszej chwili odmówiłem, uzna- jąc temat za zbyt niedorzeczny. Wtedy jednak przypomniał mi się stary dowcip o inspekcji w szpitalu psy- chiatrycznym. Odwiedzający pyta jednego z pacjentów: kim pan jest? – Napoleonem – pada odpowiedź. Kto to panu powiedział? – Pan Bóg. W tymmomencie z drugiego pomieszczenia słychać głos: Nieprawda, nic takiego mu nie mówiłem. Do tej pory w mojej interpretacji był to głos innego pacjenta. Jednak po tele- fonie redaktora „Pro Medico”, który zadał tytułowe pytanie, pojawiły się wątpliwo- ści. A może to był lekarz? W ten sposób dość niepoprawny poli- tycznie „suchar” stał się punktem wyjścia do głębszego namysłu. Jeżeli bowiem istnieje syndrom (kompleks) boga, jest to opisane przez psychiatrów zaburzenie psychiczne (konwersyjne lub dysocjacyj- ne), które całkowicie zakłóca normalne funkcjonowanie chorego. Szczególnie niebezpieczne staje się wtedy, gdy osoba nim dotknięta zaczyna wymierzać spra- wiedliwość na własną rękę. Wyświetlany kilka lat temu film„Bogowie” przypomniał mi jeszcze jeden dowcip, opowiadany głównie przez niepozbawio- nych poczucia humoru kardiochirurgów. Czym różni się kardiochirurg od Pana Boga? Pan Bóg nie uważa, że jest kardio- chirurgiem. Traktując problem zupełnie poważnie, warto przypomnieć znaczenie zespołu boga funkcjonujące w mediach w latach sześćdziesiątych XX wieku w USA, gdzie wobec ograniczonej liczby miejsc powo- ływano komisje kwalifikujące chorych do programu przewlekłych dializ. Przy czym to nie członkowie komisji (oprócz lekarzy byli tam psycholodzy, prawnicy i duchowni) uważali się za bogów, ale tak mogli być postrzegani przez innych. Rzeczywiście ich decyzje bezpośrednio decydowały o dalszym życiu lub śmierci chorego. Dzisiaj, na szczęście, ten pro- blem nie istnieje. Jeżeli jednak potraktujemy tytułowe pytanie jako przenośnię, odpowiedź jest oczywista. Poczucie wszechwiedzy i wszechmocy u lekarza jest nie tylko absurdalne, ale świadczy o zupełnym braku profesjonalizmu, a lekarz nim dotknięty staje się bardzo niebezpieczny. Głównie dla chorego, ale i dla siebie. Sądzę, że uzasadnianie tego twierdze- nia czytelnikom „Pro Medico” jest zbęd- ne. Każdy, kto choć trochę praktykował medycynę wie, że jest ona „nauką o nie- pewności i sztuce prawdopodobieństwa”. To nie jest tylko zgrabny aforyzm Willia- ma Oslera, ale jeden z najbardziej traf- nych i treściwych opisów pracy lekarza. Z wyjątkiem stwierdzenia zgonu, rzadko może być on całkowicie pewny swojego rozpoznania, a jeszcze bardziej prawi- dłowości leczenia. Nie tylko z powodu możliwych zawinionych lub niezawinio- nych błędów, ale przede wszystkim dla- tego, że niepewność jest immanentną cechą medycyny. To stwierdzenie nie jest przejawem nihilizmu diagnostyczno- -terapeutycznego ani bezradności. Jest wręcz przeciwnie. Lekarz zawsze może pomóc choremu. Dyskusyjne są tylko sposoby i zakres tej pomocy. Ważne, aby znać możliwości i ograniczenia – swoje i medycyny. Być może określenie „lekarski syndrom boga” jest sposobem społecznej reak- cji na arogancję i traktowanie chorych z wyższością przez samych, mam nadzie- ję nielicznych, lekarzy. W takim przypad- ku byłoby to określenie całkowicie nietra- fione, bowiem wśród przymiotów boga, może z wyjątkiem Aresa (Marsa), nie ma arogancji, a na pewno jest ona obca najbliższemu nam Bogu chrześcijań- skiemu. Bóg Starego Testamentu bywał okrutny, ale nigdy arogancki, a obraz Boga Nowego Testamentu jest całkowi- tym zaprzeczeniem tej cechy. Może być jeszcze tak, że niektórzy leka- rze zbyt dosłownie uważają się za spad- kobierców Hipokratesa i jego boskiego pochodzenia. To jednak świadczyłoby o tym, że nie zauważyli wszystkich prze- mian zapoczątkowanych epoką Oświe-

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5