ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2024 nr 309
Pro Medico maj 2024 16 TEORIA JEST WSPANIAŁA, PRAKTYKA KULEJE – Na świecie stosuje się zasadę, że tam, gdzie wchodzi choroba przewlekła, nieule- czalna, powinna wejść opieka paliatywna. Czyli ktoś, kto nadzoruje przebieg tej choro- by, nie wtrąca się w leczenie podstawowe, ale nadzoruje pacjenta. Dlatego stworzo- no w systemie ogólnoświatowym zasadę, że każdy onkolog czy każdy inny specjalista powinien się medycyną paliatywną wes- przeć na różnych poziomach – mówi ordy- nator Izabela Iwanek. – Od poradni palia- tywnej, czyli wsparcia sprawnego jeszcze chorego, przez domową opiekę paliatyw- ną, ostatecznie – oddział. Drugi etap w naszej rzeczywistości kuleje najbardziej. W założeniach bowiem rodzi- nę powinna codziennie odwiedzać pielę- gniarka i co dwa tygodnie lekarz. – Pielęgniarka staje się „przyjacielem domu”, a lekarz, który przychodzi co dwa tygodnie, to wspaniała opcja dla pacjenta. Do tego jednak musi być bardzo sprawny dom. Sprawdza się to w domach wielopo- koleniowych, gdzie zawsze ktoś może nad chorym czuwać. I oczywiście, jeśli przebieg choroby jest łagodny – podkreśla Izabela Iwanek. – Sami wiemy o tym, że nie ma spójności w ochronie zdrowia. Powinno wyglądać to tak, że leczymy pacjenta, doprowadza- my go do takiego stanu, żebymógł funkcjo- nować w domu, ale regularnie przychodzi do niego pielęgniarka, opiekunka, reha- bilitant. Tak kompleksowo to funkcjonuje w Europie. U nas wszystko jest oderwane od rzeczywistości. Na pielęgniarkę środo- wiskową czeka się trzy miesiące – mówi dyrektor Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej, Ewa Krych. Jak w praktyce wyglądają „regularne” odwiedziny pielęgniarki wie każdy, kto się o taką pomoc starał. Z lekarzem podobnie. Trzeci etap, kiedy choroba bardzo ewoluuje, albo po prostu w domu nikt nie może być przez 24 godziny przy pacjencie. Pozostaje znów oddział. – Coraz większy nacisk kładzie się na two- rzenie oddziałów medycyny paliatyw- nej. Ludzi starszych, wielochorobowych, z chorobami onkologicznymi jest coraz więcej. Musi jednak być odpowiednia baza lekarska, pielęgniarska, baza opiekunów, wsparcie rehabilitantów, psychologów, duchowe – wylicza ordynator Iwanek. Oddział Medycyny Paliatywnej Szpita- la Miejskiego w Rudzie Śląskiej to tak naprawdę pięć zakontraktowanych łóżek. Pozostałe piętnaście to ZOL. Krót- ko mówiąc, reszta rozliczana jest jako nadwykonania. Kolejka do przyjęcia na Oddział Medycyny Paliatyw- nej jest długa. Musimy mówić rodzinom, że jeżeli jakiś pacjent będzie nadawał się do wypisu, to będzie miejsce. I choć wielu wychodzi do domów, to w pod- świadomości ludzi oznacza to, że czekają na czy- jąś śmierć – dodaje dyrektor szpitala. – Owszem, są pacjenci, którzy nie rokują powrotu do zdrowia. Więc po prostu umierają. – Tych pięć łóżek można na bieżąco rozli- czać. Z resztą trzeba czekać na pieniądze. Tak to wygląda w dzisiejszych czasach. Jest wprawdzie zapowiedź ze strony minister- stwa, że mają być uwolnione limity. Wtedy nawet jeżeli nam nie zwiększą liczby łóżek, to będziemy mogli rozliczać wszystkich pacjentów, którzy przebywają na oddzia- le w miarę na bieżąco. Bo teraz wygląda na to, że szpital sponsoruje NFZ – mówi dyrektor Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej, Ewa Krych. Kolejka do przyjęcia na Oddział Medycy- ny Paliatywnej jest długa. – Musimy mówić rodzinom, że jeżeli jakiś pacjent będzie nadawał się do wypisu, to będzie miejsce. I choć wielu wychodzi do domów, towpodświadomości ludzi ozna- cza to, że czekamy na czyjąś śmierć – dodaje dyrektor szpitala. – Owszem, są pacjenci, którzy nie rokują powrotu do zdrowia. Więc po prostu umierają. Alemamy dużo przypad- ków, że choć chorzy mogliby wrócić do domu – rodziny nie chcą ich odebrać. Bo mówią wprost: co ja z tymdziadkiem, babcią, mamą, tatą zrobię? Jednak wiele rodzin do końca wierzy, że ich bliski jeszcze wyjdzie z choroby. I wróci do domu. – Pobyt w takim oddziale wcale nie oznacza, że ten ktoś musi zostać do końca swoich dni. Jasne, że 90procent osób zostaje. Ale jeśli cięż- ko chory pacjent chce iść do domu, to zawsze tłumaczę rodzinie: kiedy, jaknie teraz?Weźmy gonadwa,trzytygodnie.Zawszemożedonas wrócić – zaznacza ordynator Iwanek. Fot. archiwum prywatne Pielęgniarka oddziałowa pozwoliła kilka razy odwiedzić dziadka z jego ukochanym psem.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5