ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2024 nr 309

Pro Medico maj 2024 20 Z TEKI RZECZNIKA Przeciwko szarlatanerii „Panmi może już nie pomoże, ale ja panu tak”–powiedział znany na naszym terenie bioenergoterapeuta chwytając leczącego go lekarza za krocze. Szarlataneria, taka jak bioenergoterapia, homeopatia, ozonoterapia, diagnostyka pseudomedyczna, jak biorezonas, analiza„kropli żywej krwi w jasnym polu widzenia”, komputerowa analiza stanu zdrowia, irydologia itp., ma się w naszym społeczeństwie dobrze. Uprawiający „medycynę” alternatywną sami się nie leczą. Oni oszu- kując innych chętnie sami korzystają z pomocy dyplomowanej kadry medycznej. Podczas mojej działalności jako Rzecznika Odpowiedzial- ności Zawodowej miałem okazje zetknąć się nie tylko z lekarzami uprawiającymi tzw. medycynę alternatywną, ale i z tymi, którzy ściśle współpracowali z tzw. bioenergoterapeutami. Medycyna alternatywna, według tych, którzy ją stosują, to rozpozna- wanie i leczenie chorób metodami, które nie zostały lub nie mogą być poddane weryfikacji naukowej. Wprzeciwieństwie do medycyny opartej na faktach, inaczej mówiąc medycyny opartej na dowodach naukowych, która jest zbioremnajlepszychwiarygodnych aktualnych danych pozwalających precyzyjnie i dokładnie wykorzystać dostęp- ne dowody naukowe w codziennej praktyce klinicznej. Medycyna oparta na faktach jest procesem systematycznego sprawdzania, oceniania i stosowania wyników badań klinicznych oraz naukowych, aby zapewnić pacjentom najlepszą możliwą opiekę kliniczną – to ten tzw.„aktualny stan wiedzy medycznej”, do któ- rego lekarze muszą się stosować. Rodzi się zatem pytanie dlaczego tak wiele osób korzy- sta z usług szarlatanów medycznych. Według J.A. Paulosa – przyczyną jest analfabetyzm, czyli brak elementarnej swobody w ocenianiu prawdopodobieństwa, aw rezultacie nieumie- jętność logicznego wnioskowania. Trzeba jednak stwierdzić, że tzw. „gładka gadka” szarlatanów jest dla wielu zrozumia- ła i akceptowana, więc nie tylko słuchają, ale i korzystają. Częstą metodą zdobywania przez szarlatanów klientów (bo nie są to pacjenci) jest bazowanie na ichbraku zaufania domedy- cynyopartej na faktach, strachuprzez efektami ubocznymi leków oraz przekonaniu, że za produktami dostępnymi w aptekach stoją wielkie korporacje, które robią wszystko, aby„tajem- na wiedza”głoszona przez uzdrowicieli nie wyszła na jaw. Szarlataneria, taka jak bioenergoterapia, homeopatia, ozonoterapia, diagnostyka pseudomedyczna, jak biorezonas, analiza „kropli żywej krwi w jasnym polu widzenia”, komputerowa analiza stanu zdrowia i irydologia itp., ma sięwnaszymspołeczeństwie dobrze. Nawet moż- na powiedzieć, stara się konkurować z medycyną opartą na faktach. Liczne publikacje pseudonaukowe, spotkania czy kongresy, z których płynie do ich organizatorów olbrzymia kasa są coraz częstsze. Moje wątpliwości zrodziła kwietniowa konferencja w Gliwicach pod hasłem„Czego ci lekarz nie powie?”. Pierwsze oszustwo, jakie jawi się w związku z tym wydarzeniem, to prezentacja prelegentów, których przedstawia się jako wybitnych ekspertów, prezentując ich z tytuła- mi naukowymi medycznymi. Nie są to jednak lekarze bo albo mają odebrane prawowykonywania zawodu albo zmedycyną niemają nic wspólnego. Są tam absolwenci AGH, naturopaci, dietetycy, a nawet inżynier produkcji. Tooni głoszą szkodliwe teoriepseudonaukowe, a rolę lekarzawspołe- czeństwie starają siędeprecjonować. Ci ludzie, niemającynicwspólne- go zmedycyną, nieposiadający odpowiedniegowykształcenia, starają się oddziaływać na liczną grupę chorych, dla których tzw. uzdrowiciele są ostatnią deską ratunku i dlatego pewnie chcą wierzyć w ich„zdol- ności”. Najlepszym przykładem wpływu pseudonaukowych teorii na ludzi są antyszczepionkowcy. Pamiętamy ich„obronę” lekarza, który stawał przed NSL, w ramach której zdemolowano pomieszczenie wNIL-u. Niestety muszę jako OROZ zwrócić też uwagę na działania niektórych lekarzy, którzy w sposób oczywisty naru- szają art. 57 pkt 1 KEL:„lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe, lub niezweryfikowane naukowo. Niewolnomu także współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nieposiadającymi do tego uprawnień”. Wydawałoby się, że moda na tzw. terapie alternatywne jest przeszłością. Niestety nie. Lekarze albo nie wiedzą, albo nie chcą wie- dzieć, co zaliczamy do takiej terapii, i o ile niektóre metody są akceptowalne i uzu- pełniają medycynę opartą na dowodach naukowych, o tyle inne są po prostu bez- wartościowe. Do takichmetod należymodna, aczkolwiek kontrowersyjna metoda leczenia boreliozy ILADS, polegająca na długotrwałym poda- waniu leków – między innymi antybioty- ków, co stanowi niebezpieczeństwo dla pacjenta. Nie ma też żadnego uzasadnie- nia medycznego i naukowego (metoda ILADS – jest oparta na jednej publikacji z 2014 roku, która bazuje na bardzo słabych dowodach medycznych). Rzecznik PrawPacjenta zajął wtej sprawie stanowisko: „Jednymz pod- stawowych praw pacjenta jest prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta). Udzielanie świadczeń zdrowotnych zgodnych z aktu- alną wiedzą medyczną jest obowiązkiem podmiotów wykonujących działalność leczniczą (szpitali, przychodni) i ma na celu zagwaranto- wanie pacjentom terapii zweryfikowanej w oparciu o dowody nauko- we – a dzięki temumożliwie bezpiecznej oraz skutecznej.” Ponieważ jest to stanowisko zbieżne z przepisami dotyczącymi wyko- nywania zawodu lekarza i lekarza dentysty, rzecznicy odpowiedzial- ności zawodowej w całej Polsce podjęli już odpowiednie działania. Stefan Kopocz OkręgowyRzecznik OdpowiedzialnościZawodowej

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5