ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2024 nr 309

Pro Medico maj 2024 23 FELIETON Co by tu jeszcze dopisać? Rafał Sołtysek wiceprezesOkręgowej RadyLekarskiej „Wszystko płynie” jak powiedział Heraklit (zwany przez niektórych„Pantarejem”). Wszystko przemija i w ogóle – vanitas vanitatum. Fot. Chroma Stock Ale na bok troski, bo nie ma sytuacji bez wyjścia! Wszystko moż- na przecież zaktualizować. Przytomnie zauważyli to informatycy (zarabiając fortunę) i znajdując licznych naśladowców. Potrzebę aktualizacji zgłasza więc teraz nawet cyfrowe wyda- nie Pisma Świętego (serio). Nic dziwnego, że aktualizujemy też Kodeks Etyki Lekarskiej. Aliści (co za piękne słowo!), z drugiej strony, gdy już jesteśmy przy temacie teologii, warto zauważyć, że pewne sprawy np. 10 przy- kazań (mimo lichego tłumaczenia, w tym tego dziesiątego, o„ani”) trzymają się mocno mimo upływu lat. Nic dziwnego, cały bowiem platoński świat – dobra, etyki, piękna, miał być właśnie idealny, a więc – niezmienny. Dobro jest tam dobrem i kropka. Dobro 1.0, nie może być zastąpione dobrem 2.0. zdefiniowanym nieco inaczej (w zależności od potrzeb definiującego). Tam też, gdzieś w świecie idei leży sobie wygodnie nasz Kodeks Etyki Lekarskiej, który na tym łez padole staramy się jednoznacz- nie zdefiniować i skodyfikować, trafiając przy tym na gąszcz pułapek, właśnie dlatego, że „słowa nie są w stanie sprostać roz- licznym tajemnicom intelektu”. Im dalej bowiemw las tymwięcej drzew. Im bardziej chcemy paragrafami wyrazić prostą prawdę, że lekarz powinien być uczciwym człowiekiem i godnie sprawo- wać swoje obowiązki, tym bardziej nam się to nie udaje. Z jednej strony potrzeba istnienia kodeksu jest niezaprzeczal- na, z drugiej strony im bardziej robimy z niego akt prawny, tym bardziej możemy narażać się na niezrozumienie, a nawet śmiesz- ność. Niektóre propozycje zmian w kodeksie etyki z dala pachną Mrożkiem. Dla przykładu zapis, że„lekarz ma obowiązek życzliwie i kultural- nie traktować pacjentów”. Już widzę zrozpaczonego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, któremu przywiozą taczkami sprawy przeciw lekarzom w ocenie pacjentów – nieżyczliwych vel niekulturalnych. Z ludzką wrażliwością różnie to przecież bywa. Powiadają, że są tacy, których można pocałować w pośla- dek, a oni stwierdzą, że nie było to wystarczająco czule. Są i tacy, którzy na nocnych dyżurach, grzmocą pięściami po twarzy nasze koleżanki lekarki, by odwołać się do klasyka, trzeba mieć wielką kulturę by wytrzymać z taką sztuką. O życzliwość ku nim, z mojej strony, może być trudno (sam się więc chyba do rzecznika muszę podać, bo obowiązku życzliwości nie wypełnię). Albo weźmy sobie inny ciekawy nowy zapis –„naruszeniem god- ności zawodu jest każde postępowanie lekarza, które podważa zaufanie do zawodu”. To szczytne założenie przenosi nas w krąg świętych i błogosławionych ze wskazaniem jednak na tych pierw- szych. Taki lekarz co na żółtym świetle przejechał dla przykładu? Sprawa etycznie cuchnąca. Tym bardziej, gdyby na skrzyżowaniu znalazłoby się dwu takich nieetycznych lekarzy z dwóch jego stron. Czy to jest już usiłowanie zabójstwa kolegi i co ma z tym rzecznik zrobić? Aktualizacja kodeksu etyki tłumaczona była m.in. koniecznością doprecyzowania naszego stanowiska wobec reklam i e-recept. Wydawałoby się, że można jakoś intuicyjnie wyczuć etycz- ny zgrzyt, gdy lekarz miałby oszukiwać pacjentów reklamując to i owo z naciskiem na owo (od łac. ovo – jajo, czyli robić sobie właśnie jaja z zawodu), albo nie widząc i nie słysząc pacjenta zapi- sywać mu zdalnie, „za parę „dych”, co tylko petent (bo już chyba nie pacjent) sobie zażyczy? Ja wiem i bez modyfikacji kodeksu, że jest to etyczne „dno”. Czy faktycznie wszystko trzeba uszczegółowić? Wskazać paluchem drogę ku prawdzie? Gdzieś tam czai się Moore i Campanella ze swoimi utopiami – miejmy się więc na baczności. Moja mama, lekarz internista, uraczyła mnie bezcenną opowie- ścią z lat 80., gdy idee wolności i niepodległości łopotały wraz ze sztandarami Solidarności. Na zakończenie walnego zebrania w jednej z katowickich uczelni wyższych na pytanie przewodni- czącego – czy prócz postulatów o stworzenie wolnych związków zawodowych i przestrzegania Konstytucji ktoś chciałby coś jesz- cze dodać? Z tylnego rzędu uniosła się ręka pani sprzątającej. Gdy oddano jej mikrofon rzekła: Dopiszcie tam jeszcze ino, żeby nie szczać w windzie. No i dopisać czy nie dopisać? Jasnej odpowiedzi nie ma. Może jed- nak dopisać i uszczegółowić, bo wolność już mamy, a z windami różnie bywa.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5