ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2024 nr 309

Pro Medico maj 2024 8 żeby za 10, może za sześć lat stać się światowym producentem medycznych robotów i firmą wartą miliardy, to już nie wracali do nas. Tymczasem polski rynek zdominowały roboty amerykań- skie, chińskie. Produkują je Indie i wiele innych krajów. Każdy z nich ma swoje wady i zalety – koszty kupna, serwisowa- nia, parametry techniczne. Najpierw były wykorzystywane w kardiochirurgii (bez wielkiego powodzenia), ale lista specja- lizacji, w których są niezbędne, w ciągu ostatnich lat rozszerzyła się o schorzenia ginekologiczne, układu pokarmowego czy urologiczne. – To jakaś paranoja, że z jednej strony stoicie w miejscu od 24 lat z polskim robotem, a jednocześnie w ostatnich dwóch latach nasze szpitale zakupiły 16 zagranicznych robotów za 300 mln złotych. Niepotrzebnie? – My nie stoimy z założonymi rękami, tylko wciąż doskonalimy naszego robota. Teraz wprowadzamy do niego sztucz- ną inteligencję. Mamy dorobek nauko- wy, patenty. Zrobiliśmy dzięki niemu aż 400 prac naukowych, kilkaset poka- zów i wystąpień. Można powiedzieć, że w pewnym sensie z Zabrza stymulo- waliśmy rozwój robotyki w Polsce. Teraz widząc, z jaką łatwością wydajemy 15 mln złotych na zakup robota, którego koszty utrzymania w następnych pięciu latach przemnożą tę kwotę, wspominam, że przez 10 lat słuchałem, że nie ma spo- sobu uzyskania kwoty kilku milionów na kontynuację naszego, jednego z naj- bardziej zaawansowanych w Europie pro- jektów. Potem, po deklaracji Morawiec- kiego, że Polska będzie nowoczesnym krajem, zaangażowałem się w pisanie fla- gowego projektu Polski Robot Medyczny, a potem w analizę PARP w tym zakresie. Wciąż słyszałem: nie martwcie się, będzie strategia krajowa wdrażania roboty- ki medycznej, która obejmie zarówno potrzeby aktualne kliniczne, jak i wyko- rzystanie dorobku naukowego polskiego robota. Skończyło się na obietnicach. – Czy te roboty, które są w Polsce, mają obłożenie, czy są wykorzystywa- ne? A w zasadzie, to ile ich potrzebuje- my w kraju? – Razem z moją doktorantką próbowa- liśmy na to pytanie odpowiedzieć już w 2015 roku. Analizując liczbę robotów w odniesieniu do populacji i efektyw- ność ich wykorzystania oceniliśmy wtedy, że warto dążyć w Polsce do liczby robotów przypadających w liczbie jeden na milion mieszkańców. I też odpowiednio rozmie- ścić w kraju. Dzisiaj wiemy znacznie więcej na temat skuteczności robotów chirurgicz- nych w różnych dziedzinach zastosowania i pewnie robotów trzeba więcej. Ciągle jesz- cze są miliony operacji, które roboty mogą przejąć np. z laparoskopii. – Ponoć dziś aktualnym pytaniem nie jest już czy roboty zastąpią lekarza tyl- ko kiedy? Zgadza się pan z tym? – Jak trenerem Balcerony zostanie sztuczna inteligencja, to wtedy lekarzem zostanie AI. Jeśli powstaną roboty, które naprawiać będą samochody, a nie tylko je produkować, to również wtedy poja- wią się roboty, które będą operowały. To mniej więcej takie samo wyzwanie intelektualne i fizyczne. Zatem to stanie się na pewno. Jeszcze nie wiem kiedy, może za kilkanaście, może za kilkadzie- siąt lat, ale na pewno nie za 100 lub 200 lat. To jest przyszłość tych studentów, których teraz uczymy na politechnikach i uczelniach medycznych. Oni już zoba- czą, że większość decyzji podejmowa- nych będzie przez roboty i sztuczną inte- ligencję, w medycynie wiele akcji precy- zyjnych będzie podejmowanych częścio- wo przez roboty, a potem już nie będzie tak: pacjent – technologia – lekarz, tylko pacjent – technologia. – Czy wyposażając robota chirur- gicznego w sztuczną inteligencję nie za daleko pan idzie, czy to jest bez- pieczne? – Już po ulicach jeżdżą samochody bez kierowców, a samoloty latają bez pilotów. Powiem tak, że przelecieć nad dżunglą mogą drony, ale przejść przez dżunglę wciąż muszą doświadczeni ludzie. Dzisiaj więc niektóre zabiegi i sposoby działa- nia lekarzy są właśnie tak jak to przejście przez dżunglę. Wymagają lat doświad- czeń, umiejętności, wiedzy itd. My, wypo- sażając robota w sztuczną inteligencję, doskonalimy teleoperacje na odległość. A ponieważ sytuacji krytycznych, jakie mogą się zdarzyć, jest dużo, to nie tyl- ko my musimy obserwować robota, ale także robot nas – czy operator jest, czy jest widoczny, czy nie. Jeśli robot oceni, że nie ma sygnału od operatora, to musi- my mu nadać parametry wskazujące co ma wtedy zrobić. Niektóre czynno- ści musi skończyć, inne kontynuować, a niektóre zatrzymać. Zastosowanie AI w dzisiejszych czasach jest po prostu nie- zbędne. Sztuczna inteligencja pozwoli uczyć się robotom na podstawie naby- tych doświadczeń i reagować na różne sytuacje. Zmniejszenie ryzyka operowa- nia podczas występowania przerw lub dużych opóźnień komunikacji operatora z robotem wymaga, abyśmy usamodziel- nili robota w takiej sytuacji. Żeby robot mógł podjąć decyzję „co robić”, gdy oce- ni, że nie ma kontaktu z lekarzem. Musi również znać swój zakres obowiązków w momencie zagrożenia życia pacjenta. Ostatnio doskonalimy robota do takiej prostej czynności, jak koagulacja tka- nek. Jak robot zobaczy, że występuje krwawienie w polu operacyjnym, to nie ma co czekać, tylko musi zatamować krwotok, czyli wykonać koagulację. Naj- pierw sami robiliśmy koagulację, potem robota uczyliśmy tych czynności przez 10 godzin i teraz zrobi to lepiej od nas. – Czy to znaczy, że jak podczas ope- racji robionej przez robota dojdzie do krwawienia, to będzie wiedział co robić? – Tak, ale na razie w laboratorium. Poszu- kujemy rozwiązań, które będą atrak- cyjne dla potencjalnych inwestorów. To są dodatkowe umiejętności wynikają- ce z oprogramowania, nad którym teraz pracujemy. W operacjach na odległość bezwarunkowo musimy robotowi nadać prawo decydowania i podejmowania tylko tych decyzji, które są bezpieczne. Tego bez sztucznej inteligencji nie da się zrobić. – Na jakim jesteśmy etapie robotyza- cji medycyny w Polsce? – Zrobiliśmy już wszystkie błędy, których dokonali Anglicy, Niemcy Amerykanie. Czyli kupiliśmy za dużo robotów, o wie- le za dużo niż możemy wykorzystać. No, ale może w tym szaleństwie jest metoda, Aby ożywić naszego robota 10 lat temu potrzebo- wałemmiliona złotych, kilka lat temu prosiłem o 10 mln, teraz potrzebowałbym 100 mln, które chciał- bym mieć do dyspozycji przez trzy lata. Wszystko musimy zrobić od nowa, wszystko inaczej, lepiej ponieważ na świecie obecnie jest kilkaset robotów, które chcą wejść na rynek, a kilkadziesiąt, które stoją w poczekalni i kilkanaście pracujących. Wiem jak to zrobić i zorganizować, żeby wejść z polskim robotem na rynek i to można jeszcze zrobić. Każdy rok jednak opóźnia tę szansę.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5