ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2019 nr 257

Pro Medico • marzec 2019 24 FELIETON Jeden z bohaterów „Medicusa” Noaha Gordona, balwierz – pseudouzdrowiciel, po latach oszukiwania pacjentów (sprze- dawał im „driakiew”, czyli bezwartościowy płyn jako cudowny lek), wyznał w proro- czej wizji: „Jak umrę i stanę w kolejce przed bramą świętego Piotra, to on będzie pytał: Jak zarabiałeś na chleb? Byłem rolnikiem, powie jeden, albo: Wyrabiałem buty. Ale ja odpowiem: Fumum vendidi. „sprzedawa- łemdym” . Medicus opowiada historię z XI w., wów- czas wiarawplacebo nie dziwiła. „Taki mieli klimat”, parafrazując klasyka. Innej alterna- tywy nie było. Minęło jednak parę lat (oko- ło tysiąca, lekko licząc), to i owo w pojmo- waniu świata chyba się zmieniło (?), a jed- nak dzisiaj w oświeconym społeczeństwie ludzie wciąż szukają terapii „dymem”. Jak to możliwe, że drenują kieszenie na oczy- wiste bzdury, nierzadko szkodząc przy tym sobie, a nawet swoim dzieciom? Wygląda na to, że medycyna oparta na fak- tach (EBM) to dobre dla naukowców – teoretyków. Medycyna oparta na Wierze, Nadziei i Miłości (FHLM) to produkt o star- szej tradycji, bardziej atrakcyjny i oczeki- wany. Wiara (w cuda – schudnij w week- end), nadzieja (na niemożliwe) oraz miłość do pieniędzy osób, które to wszystko sprzedają, są filarami tej dziedziny. Zrobiłem sobie spis najczęstszych uzdro- wień. Pomaga mi w tym poczytna śląska gazeta, która codziennie (!) dostarcza nowych, kolorowych, całostronicowych reklam cudów, przy których Kana Galilej- ska jest kącikiem dla amatorów. Targetem współczesnych balwierzy jest głównie ból (wszelki), potencja, głuchota i nietrzyma- nie moczu. Jak zauważyłem, zwykle uzdro- wienie następuje, według producentów, w siedem dni. Jak czytamy, po siedmiu dniach i wydaniu 90 zł, Zbigniew z Płocka, lat 62 ma, cytuję: „stałą gotowość do stosunku seksualnego i silny strumień moczu” (strach go spotkać, wyznam szczerze, Płock omijam). Rzekomy Fumum vendidi… Medycyna oparta na faktach (EBM) to dobre dla naukowców – teoretyków. Me- dycyna oparta na Wierze, Nadziei i Miłości (FHLM) to produkt o starszej tradycji, bardziej atrakcyjny i oczekiwany. Po siedmiu dniach i wydaniu 90 zł, Zbigniew z Płocka, lat 62, ma, cytuję: „stałą gotowość do stosunku seksualnego i silny strumień moczu” (strach go spotkać, wyznam szczerze, Płock omijam). Profesor, wymieniony z imienia i nazwiska, który oczywiście nie istnieje (sprawdzałem: niska szkodliwość społeczna czynu – oszu- stwo poza kręgiem zainteresowania orga- nów ścigania), w 60 sekund cofa „wiek słuchu”o 30 lat. Janusz z Mrągowa w klap- kach przechowuje „pradawną” metodę, która po tygodniu usuwa wszelkie bóle i działa... 60 lat (czyli jeszcze dla wnuków wystarczy). Był jeszcze plaster na stopy, który wyciąga toksyny – w zaleceniu – nosić, aż będzie czarny (czy to od„toksyn”, czy w mechanizmie znanym powszechnie z używania skarpetek?). Wydaje się, że ludziechcąwierzyć, żegdzieś w dżungli Ameryki Środkowej stary misjo- narz odnalazł zioło, które uzdrawia wszyst- kie nowotwory, przemycił je pod sutanną do Europy i rozdaje za Bóg zapłać (35 zł + VAT). Nieważne, że jest to niemożliwe, z tak chociażby prozaicznej przyczyny, że gdy- by koncerny farmaceutyczne zwietrzyły owego zakonnika, wykupiłyby go nie tyl- ko wraz z sutanną i ziołem, ale i okoliczną dżunglą, aż po Kanał Panamski włącznie (a jeśli trzeba, to i dalej). Obserwuję z zadziwieniem, że wykształce- ni pacjenci przychodzą do mnie i powta- rzają tę samą zadziwiającą wypowiedź: „doktorze, wiem, że to głupie, ale zrobiłem sobie badania z... (tu następuje ograniczo- na jedynie fantazją naciągaczy lista narzą- dów; dominuje oko, kropla krwi też jest niezła, zdarza się włos czy paznokieć). Zwy- kle po tym otrzymują też specyfik„leczący” za „parę stówek”. Skoro wiedzą, że to głu- pie, co ich motywuje? Może jest tak dlatego, że wszystko zaczęło się wśród kadzideł, dymu i magii. Medy- cyna prehistoryczna z szamanem w roli głównej dysponowała szczątkową wiedzą, ale odwołując się do wiary dawała ludziom poczucie bezpieczeństwa. Być może od czasów człowieka z Cro- Magnon niewiele się zmieniło – głęboko zakorzeniona potrzeba mistycyzmu nie opuści człowieka nigdy. Nie sądzę, by moż- na walczyć z tą wielowiekową tradycją. CBOS w 2011 ogłosił że 55% Polaków czyta horoskopy, a 45% z tej liczby osób kieruje się nimi w życiu. Jeśli więc serwujemy pro- fesjonalnie sterylne gabinety, schematy terapii zalecane przez międzynarodowe towarzystwa, rzetelnie lecz sucho – nie zaspokajamy potrzeb duchowych naszych pacjentów. Lekarze zmuszeni do pracy w ciągłym pędzie, niemal akordowej, wykonują swoje zadania profesjonalnie, lecz często braku- je już czasu na głębszy kontakt, rozmowę, tworzenie więzi z chorymi. Nikt w systemie nie dostrzega potrzeby indywidualnej roz- mowy, na którą czeka pacjent. To, czego my nie damy pacjentom, natych- miast uzupełnią różnego typu hoszta- plerzy i wróżbici, żerując na nieszczęściu i naiwności. Podaż zawsze dogoni popyt. Rafał Sołtysek

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5