ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2019 nr 257

Pro Medico • marzec 2019 28 31.10.2018 r. zmarł w wieku 90 lat prof. dr hab. med. Kazimierz Czy- żewski. Msza pożegnalna odbyła się 5.11.2018, w Kościele św. Józe- fa w Zabrzu. Został pochowany na pobliskim cmentarzu. Cała cere- monia, oficjalne przemówienia, wspomnienia księdza odwiedzają- cego, pożegnalny kondukt odbyły się według tradycyjnego układu. Jednak lata pracy w Klinice każą mi wspomnieć chwile spędzone w Jego bliskości w nieco rozszerzonej formie. Przecież był kierow- nikiem mojej specjalizacji z chirurgii ogólnej oraz torakochirurgii, był promotoremmojej pracy doktorskiej. Miał zatem istotny wpływ na moją karierę zawodową i stworzenie podstaw mojego dalsze- go rozwoju naukowo-klinicznego. Przygotowałem więc w domu kameralne warunki, wyjąłem egzemplarz Jego pracy habilitacyj- nej (z dedykacją dla mnie), doktorat, dokumenty specjalizacji, część wspólnych publikacji, aby jeszcze raz odświeżyć i przemyśleć momenty zawodowej współpracy, nim ulecą w tą bezwzględną czeluść zapomnienia. Muszę z szacunku wykonać to w wymaganej przez Niego i Uczelnię formie oceny: klinika, praca naukowa, dzia- łalność społeczna. Przypomniałem sobie rok 1970 – kiedy została wydana Jego pra- ca habilitacyjna, która była rozprawą o metodzie uratowania pacjentów po ciężkich obrażeniach klatki piersiowej na podstawie doświadczeniawleczeniu21 takichchorych. Kiedyprzyglądałemsię później, jak opiekuje się pacjentami, jak ich bada, jak z nimi ćwiczy poprawę oddechu, jak rozważa postępowanie lecznicze, mogłem stwierdzić z „ręką na sercu”, że co najmniej 50% tych pacjentów zawdzięcza swoje życie tylko tej żmudnej, jednak skutecznej wów- czas taktyce profesora. Nigdy później nie spotkałem tak skrupulat- nego postępowania diagnostyczno-leczniczego u lekarzy. Jednak nie wyobrażam sobie, aby większość Jego uczniów – współpracow- ników nie badało pacjenta w przybliżony sposób. To musiało zostać w osobistym schemacie przynajmniej u 50% z nich. Zaś „gromad- ne” konsultacje kliniczne, początkowo z prof. Stanisławem Szyszko i innymi ekspertami, następnie tylko pod kierunkiem prof. Czy- żewskiego, pozwalały spojrzeć wielostronnie na problem kliniczny pacjenta oraz pozwalały dołączyć do dokumentacji uzasadnienie postępowania. To chroniło i pacjenta, i lekarza. Odruch zapisywa- nia tych myśli pozostał u mnie do dnia dzisiejszego i stanowi część moich skierowań do szpitala jako uzasadnienie propozycji operacji. Jeżeli chodzi o naukę, to wspominam pracę nad artykułem o następstwach pourazowych, który opracowywaliśmy z prof. Józe- fem Pudelskim w latach 70. Było to wówczas dla mnie szokujące, kiedy obserwowałem, ile można „wydobyć” ze zwykłego zdjęcia a-p i bocznego klatki piersiowej. Ta spłaszczona przepona, nawar- stwienia opłucnowe czy blizny kostne „opowiadały” o tym, co się zdarzyło. A porównane z wynikami spirometrii itd. przekazywały naukowe dowody. To był wspaniały pokaz przemyśleń naukowych opartych na wiedzy i własnym doświadczeniu. I tak było w następ- nych latach. Zaś zwroty Profesora: „patrz Pan”, czy pogwizdywanie w kciuk w trakcie zamyślenia, zapamiętał chyba każdy. Oczywiście to wszystko działo się w swoistym czasie politycznym, który czę- sto rozwój naukowy uzależniał od akceptacji tej nieakceptowalnej przez intelekt ideologii. Szczęśliwie nie miało to istotnego wpływu na kontakt lekarz – pacjent. Odsunąłem pamiątki związane z Profesorem i próbowałem skle- cić jakąś refleksję. Odniosłem bowiem wrażenie, że uczestniczy- łem w dwóch pogrzebach: Profesora i stylu pracy typowego dla tego czasu. Stylu, który uwzględniał stan pacjenta, który pozwalał, a nawet nakazywał go dotknąć, zbadać i z Nimporozmawiać. Stylu, który został wyparty i pogrzebany przez komputerowe randomizo- wane,„rachunkowe”analizy zalecane przez decydentów z imponu- jącym CV, wspartym równie imponującym IF. Szkoda, bo jeżeli Pro- fesor dożył sędziwego wieku i jak każdy z nas musiał odejść, to for- ma opieki nad pacjentem powinna być wieczna. Jednak dziękuję Opatrzności, dziękuję Profesorowi, żemogłem tambyć i ten ponad- czasowy,„samarytański”sposób traktowania pacjenta poznać. Prof. zw. dr hab. Józef Dzielicki Specjalista chirurgii ogólnej, dziecięcej i klatki piersiowej Śp. Profesor Kazimierz Czyżewski (1928-2018) WSPOMNIENIA, NEKROLOGI Krótka laudacja koleżeńska nie może oddać wszystkich splotów i więzi przyjaźni łączących mnie ze zmarłym 15 grudnia 2018 r. Doktorem Grzegorzem Mikołajczykiem. Był wieloletnim nauczycielem akademickim i asystentem Kate- dry Anatomii ŚlAM, pod kier. prof. Stanisława Kohmana. Praco- wał w Klinice Chirurgii u prof. Czesława Sadlińskiego, a następnie pod kier. prof. Stanisława Szyszko w 1978 r. uzyskał specjalizację w chirurgii ogólnej. W 1980 r. przeszedł do pracy w Górniczym Centrum Rehabilitacji „Repty” w Tarnowskich Górach, gdzie orga- nizował Oddział Opieki Chirurgicznej dla pacjentów tam rehabi- litowanych. To tutaj, ponownie po latach szkolnych spędzonych w rodzinnym Będzinie, spotkały się i zbliżyły nasze drogi życia i pracy zawodowej do samego przejścia na zasłużoną emeryturę w 2012 r. Przez lata studiów w Rokitnicy Zabrzańskiej łączyły nas więzy har- cerskich przygód, obozów namiotowych wśród jurajskich skałek, jaskiń, lasów i rozśpiewanych kręgów wokół płonących ognisk. Bez Jego udziału nie byłyby tak udane wieczory taneczne w piw- nicy „Czarny Kot” i poetyckie recytacje w kabarecie „Sowizdrzał”, jako namia- stce rokitnickiej bohemy, a także spor- towe spotkania na parkiecie koszy- kówki, narciarskie eskapady w Beskidy, Tatry i Alpy. Na zawsze w pamięci pozostaną lata niestrudzonej współpracy w GCR „Repty” na niwie najtrudniejszych pro- blemów chirurgicznej opieki i rehabi- litacji pacjentów z para- i tetraplegią, którym poświęciłeś swój skalpel oraz sztukę leczenia powikłań odleżynowych i innych. A ja jeszcze ponadto dziękuję Ci za lata bezkonfliktowej przyjaźni, niczym niewymuszoną ofiarność, życzliwość i dobroć spotęgowa- ną Twoją niezwykłą osobistą skromnością. Druhu Grzegorzu„Czuwaj”. Cześć Twojej Pamięci! Kazimierz Klecz Śp. Doktor Grzegorz Mikołajczyk (1942-2018) Dziękuję Ci za lata bezkonfliktowej przyjaźni, niczym niewymuszoną ofiarność, życzliwość i dobroć...

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5