ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2020 nr 267
1 Pro Medico • marzec 2020 Powiem wprost BDO – trzy litery, które straszą dr n. med. Tadeusz Urban Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach Te trzy litery to dla większości z nas, którzy prowadzą praktyki lekarskie, synonim chyba wszystkich najbardziej wyrafinowa- nych przekleństw świata. Pamiętamy, jak wpoprzednichmie- siącach płonęły wysypiska śmieci. Niektóre z nich już w trak- cie organizacji budziły protest i zdziwienie, dlaczego w takich dziwnych miejscach powstają? Wszyscy słyszeliśmy o niele- galnym imporcie niebezpiecznych odpadów chemicznych, które trafiały do wynajmowanych nie wiadomo przez kogo obiektów czy do wiejskich stodół. Niejednokrotnie wylewane były wprost na łąki i pola. Z oburzeniem podchodzimy do ludzi wyrzucających różne- go rodzaju odpady wprost do lasu. Nie ulega wątpliwości, że zawsze takie sygnaływzbudzająwnas, lekarzach, sprzeciw. O tym, że interesy związane ze śmieciami to wielki biznes, przekonujemy się nie tylko z filmów dokumentalnych, ale z jakże obfitej kinematografii fabularnej. O tym, że trzeba coś z tym zrobić, ukrócić szemrane intere- sy, ten dziwny rynek objąć jakimś nadzorem – mówili wszy- scy. W połączeniu ze świadomością destrukcyjnych zmian w naszym środowisku, z radością przyjęliśmy informację, że powstało Ministerstwo Klimatu, które tym wszystkim się zajmie. Już wiele miesięcy temu, kiedy okrzyknięto nas wytwórcami odpadów, zarejestrowaliśmy sięwUrzędachMarszałkowskich do tworzonegowówczas systemu BDO. Otrzymaliśmy nume- ry rejestrowe i wydawało się, że to jest początek jakiejś słusz- nej sprawy. Jakież to było złudne! Oderwani od rzeczywistości urzędnicywymyślili coś, czego nawet sammistrz Bareja nigdy by nie wymyślił. Powstał system, będący dopełnieniem e-państwa, do które- go jednak nie sposób się zalogować. Nawet tak nowoczesne narzędzie, jak logowanie przez profil zaufany, nie daje żad- nych możliwości korzystania z tego programu. Ciągle żąda haseł.Wydaje się, że tak jak wszystkie hasła – gdy zawodzi nas pamięć – możemy je zmienić, okazuje się jednak, że w tym przypadku to tak nie działa. Bardzo życzliwa pani z Urzędu Marszałkowskiego tłumaczy, że jeśli zależy nam na tym haśle, to najlepiej zgłosić się po nie osobiście na ul. Reymonta lub dać komuś pełnomocnictwo, opatrzone zakupionym w urzędzie znakiem skarbowym. Na prośbę, aby przesłać rzeczone hasło drogą elektroniczną, pani stwierdza, że niema sprawy, ale procedura będzie trwała około trzech miesięcy. Każdy, kto odrobinę myśli, ma wraże- nie, że ktoś z niego kpi. Nie byłoby może w tym wszystkim problemu, gdyby nie groźba nałożenia kar na niekorzystają- cego z tego systemu wytwórcę odpadów. Znam wielu kolegów, którzy, prawdopodobnie nie mogąc (po obejrzeniu licznych biuletynów pomocowych i filmów instruktażowych) zorientować się, jak w tym systemie się poruszać, wynajęli kompetentne osoby, które pomogły – oczywiście odpłatnie – przejść procedurę generowania karty przekazania odpadów. Jakież było ich zdziwienie, gdy po określeniu dnia i godziny odbioru, kurier nie pojawił się. Dla większości z nas – absolwentów często niejednej uczel- ni, chyba bardzo upokarzającym jest fakt, że samodzielnie nie jesteśmy w stanie pokonać BDO. Nie jest tajemnicą dla nikogo, że firm zajmujących się odbiorem i utylizacją odpadów medycznych jest niewie- le. To, co robiły najskrzętniej, to wystawianie faktur. Dzisiaj właściwie zdjęto z nich ciężar potwierdzania faktu odbio- ru odpadów. Całość problemu przerzucono na nas. To, co może wydawać się słusznym w przypadku wielkich firm produkujących olbrzymie ilości odpadów, w przypadku naszych gabinetów zakrawa na kpinę. Po co nam wiedzieć, jaki jest symbol i kod spalarni tych odpadów? Po co nam wiedza o numerze rejestracyjnym samochodu, który będzie wykonywał transport? Dobrze, że nie musimy wpisać rozmiaru kół, pojemności silnika i innych parametrów pojazdu, ponieważ, gdyby iść tropem tych i... opracowujących omawiany system, to należało- by zakazać wywozu odpadów, bo ich transport odprowa- dza spaliny do atmosfery. Głupotę można mnożyć w nieskończoność. Ale jeśli ktoś chce usprawnić funkcjonowanie różnego rodzaju proce- dur, musi utworzyć do tego intuicyjne i proste narzędzia. My nie potrafimy się z tym uporać, a co ma powiedzieć przedsiębiorca, który ukończył szkołę podstawową? Przy- kre, że znowu tam„na górze”, wWarszawie, brak jest komu- nikacji między resortami. Każdy ciągnie kołderkę wyłącznie w swoją stronę. Uporaliśmy się jakoś z wprowadzeniem e-recept, przebrnęliśmy zmianę systemu do wystawia- nia e-zwolnień, uzyskaliśmy mikrokonta, ale wydaje się, że polegniemy na bezsensie systemu BDO. Zamiast podzi- wu dla e-państwa, pozostaje niesmak e-chaosu.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5