ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2020 nr 267

17 Pro Medico • marzec 2020 Fot. Archiwum Narodowego Instytutu Onkologii Prof. dr hab. n. med. AdamMaciejewski i jego zespół przeprowadził w2019 roku pierwszy na świecie złożony przeszczep tkankowy w obrębie głowy i szyi połączony z transplantacją szpiku. Zabieg został wykonany u chłopca, który połknął granulat ługu sodowego, tzw. „kre- ta”. Wkonsekwencji rozwinęła się u niegomartwica narządówgłowy i szyi, tj. nasady języka, krtani, gardła, tchawicy i przełyku, aż do poziomu żołądka. Do nieszczęśliwego wypadku doszło, gdy dziecko miało niespełna rok, jednak operację wykonano, gdy chłopiec skończył 6 lat. W pierwszym etapie leczenia gliwiccy chirurdzy odtworzyli mu z jelita grubego przełyk w obrębie śródpiersia, aż do poziomu szyi. Drugim etapem leczenia była przeprowadzona rozległa transplantacja narządów szyi pobranych od zmarłego dawcy, tj. nasady języka, krtani, gardła, części szyjnej przełyku, kości gnykowej, mięśni krótkich szyi oraz wszystkich czterech nerwów, które unerwiają ruchowo i czuciowo krtań. Wymagało to wykonania licz- nych zespoleń naczyniowych. Następnie przeszczepiono zmodyfikowany szpik, aby całkowicie zlikwidować, albo przynaj- mniej w dużym stopniu ograniczyć, konieczność dożywotniego stosowania leków immuno- supresyjnych. Zabieg jest ewenementemna skalę światową. Nikomu do tej pory nie udało się przeprowadzić jednoczasowego przeszczepienia narządów i tkanek oraz szpiku. Amerykańskie Stowarzyszenie Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Mikronaczyniowej (ASRM) doce- niło to osiągnięcie i 13 stycznia 2020 r. przyznało prof. Adamowi Maciejewskiemu nagrodę Godina – „ojca” chirurgii rekonstrukcyjnej – za najlepszą operację 2019 r. Gremiumwybrało polskiego specjalistę spośród kilkuset zgłoszonych kandydatów. Wyróżnienie to jest też docenieniem całego dorobku zawodowego prof. Maciejewskiego. Operacja z 2019 r. to nie jedyne jego osiągnięcie. W 2015 r. kierowany przez profesora zespół przeprowadził pierwszy na świecie złożony przeszczep narządów szyi, a w 2013 r. – pierwszy w Polsce złożony przeszczep twarzy (który był też pierwszym na świecie przeszczepem twa- rzy przeprowadzonymdla ratowania życia). Źródło: Puls Medycyny go. Robimy na bieżąco i staramy się nasze umiejętności dostosować do potrzeb cho- rego. Z tego biorą się nasze nowe pomy- sły. To potrzeba indywidualna, wynikająca z naszego przygotowania, umiejętności i dążenia do tego, żeby choremu umożliwić lepsze życie. – A gdy wychodzi Pan z sali operacyjnej, na przykład po pionierskimprzeszczepie twarzy, tomówi Pan„udało się!”? – Nigdy tak nie mówię. Raczej myślę wtedy, czy można było zrobić coś lepiej, czy można coś poprawić. No i jakichpowikłańnależy się spodziewać. – Wiem, że te spektakularne opera- cje to mały wycinek tego co robicie na co dzień, ale jednak świat, także medyczny, poruszają te pionierskie ope- racje. – Myślę, że fachowcy w medycynie tak nie oceniają tego, co robimy. Eksperci stoją- cy za tymi nagrodami nie patrzą na nasze działania jak widz w telewizji. Przecież naszymi operacjami nie zdobywaliśmy Mont Everestu, a jedynie dostosowaliśmy techniki sprawdzone w innych ośrodkach do naszych możliwości. Dziś nasz zespół liczy dwunastu chirurgów, specjalizujących się w chirurgii rekonstrukcyjnej. Nie koncen- trujemy się jedynie na głowie i szyi, rekon- struujemy piersi, kończyny, ubytki ściany klatki piersiowej – poprawiając ich funkcje po resekcjach nowotworów. Natomiast towarzysząca temu cała otoczka medialna to efekt uboczny naszych działań. I dobrze, że tak się dzieje, bo chorzy wiedzą, gdzie mają trafić, rośnie świadomość społeczna i świadomość lekarska, no i środki finanso- we, bez których niemożliwe będzie wpro- wadzenie nowych, światowych technik, jako standardóww leczeniu onkologicznym. – Kiedy tomoże się stać? – Nie powiem daty oczywiście. Najpierw trzeba znaleźć odpowiedzi na wiele pytań. Między innymi dotyczących kwestii właści- wej kwalifikacji pacjentów, immunosupresji w przypadku przeszczepów tkankowych, bo to przecież inna historia niż przy prze- szczepach narządów. To się będzie u nas rozwijało, krokpokroku, ale jeszczenie teraz. – Comusi mieć w sobie lekarz, żeby dołą- czyć do pańskiego zespołu? – Musi mieć pasję, chęć współdziałania w zespole, być gotowym na poświęcenie i to, co robi, musi stać się dla niego prioryte- tem ważniejszym niż cokolwiek innego, niż życie osobiste i rodzina nawet. – To jest zespół już skompletowany? Zamknięty? – Nie, co roku ktoś dołącza i wcale nie naj- ważniejszym jest kryteriumwieku. – Wie Pan profesorze, że w medycynie nigdy pionierzy nie mieli łatwego życia. Począwszy od odkrywcy mycia do ope- racji, aż po profesora Religę. A Pan jak burza idzie od nagrody do nagrody. Czy to znaczy, że medycyna współczesna jest wreszcie bardziej otwarta na nowości? – Nie mam czasu oglądać się do tyłu. Wiem, że z takim dobrze przygotowanym i wciąż doskonalącym się zespołem, jaki mamy w Gliwicach, faktycznie może łatwiej nam jest przełamywać niektóre bariery w medy- cynie. – A kwestie etyczne, na przykład przy przeszczepach twarzy, nie są dla Pana hamulcem? Jakoś ostatnio o nowych transplantacjach nie słychać. – W Azji i na Bliskim i Dalekim Wschodzie faktycznie kwestie religijne związane z rein- karnacją nie pozwoliły na takie techniki, ale u nas ściśle trzymamy się tego, co usta- liliśmy. Najważniejsze jest, aby pacjent speł- niał wszystkie kryteria. Wtedy może stać się biorcą. Dbamy o to, aby chory naprawdę bardzo chciał tego zabiegu, a my abyśmy byli absolutnie przekonani, że nie ma innej drogi, która pozwoli mu uzyskać efekt nor- malnego funkcjonowania, estetyczny i spo- łeczny. To również konieczność świadomo- ści pacjenta, że musi dożywotnio podlegać wymaganiom immunosupresji. My przyno- simy mu pomoc konkretną, a nie leczenie, które czasem jest gorsze od samej choroby. Rozmawiał: Piotr Biernat Chirurg w zespole prof. Maciejewskiego musi mieć pasję i być gotowym do poświęceń.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5