ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2021 nr 277
21 Pro Medico • marzec 2021 zostaliśmy pozbawieni wielu rzeczy. Ale otwórzmy szeroko oczy i zobaczmy, co zyskaliśmy! Kryzys jest zawsze SZANSĄ NA ROZWÓJ. Dlaczego? Bo dzięki kryzysowi widzisz, że „stare” działania już nie wystarczają i trzeba szukać nowych, a to zawsze jest rozwijające. Kryzys jest proce- sem narodzin. Przypomnij sobie trudne wydarzenia z przeszłości – przetrwałeś je. Czyli miałeś wystarczająco dużo siły, żeby prze- trwać. Teraz też dasz radę. Kryzys daje energię – wykorzystaj ten wiatr, żeby szybciej dobić do kolejnego brzegu! Największy błąd, jaki popełniamy wwal- ce ze stresem, to próba kontrolowania świata zewnętrznego – ludzi i wyda- rzeń. To, co jest możliwe, to przyjąć odpowiedzialność za to, co dzieje się we mnie – w moim UMYŚLE, w moim CIELE i w moich RELACJACH. Jeśli jesteś spokojny, to takie nastawie- nie wniesiesz do swojego życia. Jeśli cieszysz się życiem, inni będą grzać się ciepłem tej radości. • Więc teraz – ŚWIADOMIE zajmij się sobą. • Bądź dla siebie DOBRY i CIERPLIWY. • ZRÓB PORZĄDEK w głowie i w domu. • WYBACZ sobie i innym popełnione BŁĘDY. • ZWOLNIJ. Porzuć multitasking – spróbuj skończyć jedną rzecz zanim rozpoczniesz następną. I pochwal się za to. • Znajdź zajęcie, które da ci RÓWNOWAGĘ. • I wiedz o tym, że: • Nowa droga otwiera się, kiedy robisz pierwszy krok. • Nie o to chodzi, żeby się nie bać, ale żeby działać pomimo lęku. • Nie możesz pozbyć się swoich emocji („lęku, nie lubię cię, wyjdź proszę”). Możesz je jednak zaakceptować i posłuchać, co te emocje chcą Ci powiedzieć („OK, czuję lęk, który mnie paraliżuje. Lęku, co ty mi chcesz w ten sposób powiedzieć? Przed czym chcesz mnie ochronić?”). • Ludzie są otwarci na udzielanie pomocy, więc nie bój się o nią prosić. • Jeśli zamyka się jedna możliwość, otwierają się inne. A na koniec przypowieść z książki Bru- ce’aBurtona„TheManNobodyKnows”: „ W tamtej krainie są dwa jeziora. Jedno jest czyste, pływają w nim ryby, a zieleń zdobi jego brzegi. To rzeka Jordan nie- sie bystrą górską wodę do tego jeziora, wodę, która skrzy się w świetle słońca. Ludzie chętnie budują tu domy, a pta- ki – gniazda. Każde stworzenie byłoby szczęśliwe mogąc tu zamieszkać. Rzeka Jordan płynie dalej na południe i wpada do innego jeziora. Tu nie słychać pluskających ryb, szele- stu liści ani śpiewu ptaków czy śmiechu dzieci. Podróżni omijają to miejsce. Powietrze nad wodą jest ciężkie i żaden człowiek ani inna żywa istota nie napi- łaby się jej. Skąd taka ogromna różnicamiędzy tymi dwoma jeziorami? Jezioro Genezaret bierze wodę z Jordanu, ale nie zatrzymuje jej. Gdy wpływa do niego jedna kropla, jednocześnie inna z niego wypływa. To jezioro daje tyle, ile samo dostaje. Drugie jezioro jest zaborcze, strzeże zazdrośniewody, którą otrzymuje. Szczodrość dla niego nie istnieje. Każdą kroplę, którą dostaje, więzi. Jezioro Genezaret DAJE I ŻYJE. To drugie jezioro NICZEGO NIE DAJE. Nazywa się Morze Martwe ”. Bądźmy więc szczodrzy, bądźmy „żywi”. Dobro, które dostajemy, posyłajmy dalej. Drodzy lekarze, Koleżanki i Koledzy – skoro nasze myślenie kształtuje rzeczywi- stość, to spróbujmy postrzegać obecny czas jako szansę. Tak, to prawda, zostaliśmy pozbawieni wielu rzeczy. Ale otwórzmy szeroko oczy i zobaczmy, co zyskaliśmy! LIST DO REDAKCJI Trafiłem do szpitala Remontowano mnie sprawnie, jak w dobrym serwisie samochodowym. Po niespełna ośmiu dniach odebrała mnie właścicielka, czyli małżonka, w sta- nie nadającym się do użytkowania, acz nie nazbyt przesadnego. Za doprowadzenie mnie do wyżej wymienionej sytuacji będę do końca grzesznego żywota wdzięczny paniom i panom doktorom, paniom pielęgniar- kom i paniom dbającym o wzorcową czy- stość w tym roku zarazy. Ale... Początek to szpitalna izba przyjęć. Formalności i pisanina długaśne – jak to w naszej ojczyźnie. Nawet twardziel bywa co nieco zestresowany. A gdyby na ścia- nie przyciągnęła oko wyraźna, napisana „wołowymi” literami, informacja. Dowiedz się gdzie jesteś! Pod nią pojem- nik z zielonymi ulotkami, a na nich wiel- ką czcionką np. tekst. Będziesz leczony w szpitalu im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego, nie tylko znakomitego pisarza i tłuma- cza literatury pięknej, a z wykształcenia lekarza. Nasz szpital założył przed 50. laty Zarząd miasta Woronowa (nazwa miasta umowna) i od tej pory na oddziałach... pomagamy naszym pacjentom. Życzymy powrotu do zadawalającego stanu zdro- wia i samopoczucia po jak najkrótszym pobycie w naszym szpitalu. No i ciągnące się jak guma do żucia szpi- talne dni. Przez większość godzin wypeł- nione wpatrywaniem się w biel ścian i boazerię (wybaczcie określenie) w sracz- kowato-szaletowej barwie. Pomarzyłem: gdyby tak paskudna boazeria była w jasnozielonym kolorze... A na ścianie przyciągał wzrok pogodny pejzaż: np. ukwiecona łąka, sad wiosną w realistycznym lub ekspresjonistycznym stylu. Gdyby na korytarzu znalazły się miniaturowe kopie popularnych rzeźb. Przyszedł mi na myśl dyskobol lub zdję- cia ptaków. Przydałyby się większe wizytówki pań i panów. Jestem doktor Filip. Małgorzata – pielęgniarka. Urszula – dbam o higie- nę i czystość. No i stoliki z przedszkola rodem. Długi dystans miedzy talerzem zupy a ustami pacjenta. A ręka już nie tak sprawna jak u Igi Świątek. Drgnie łyż- ka i podbródek zachlapany, a przecież pacjent wieki temu wyrósł z niemowlęc- twa i śliniaczka nie stosuje. Na koniec wtręt w obce mi kompetencje. Na salę wchodzi ksiądz kapelan. Wykonu- je kilka rytualnych gestów i zadaje oko- licznościowe pytania stosowne do jego profesji. Pośpiesznie! Radio„M” – głos Ślą- skiej Kurii Metropolitalnej nadaje audycję „Święci z nieba ściągnięci”. Nieważne, ile tam hagiografii, mitu, a ile faktów. Ale da się posłuchać! Szpitalny kapelan mógł- by więc parę zdań poświęcić patronowi aktualnego dnia. Niekoniecznie modli- tewnie, ale ciekawostkowo, np. niełatwo zostać świętym! Wmonotonii szpitalnych godzin chętnie posłuchałby i katolik, i niedowiarek, i agnostyk (termin modny wśród polityków bojących się przyznać, że są ateistami). Mało roszczeniowy pacjent
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5