ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2021 nr 277

23 Pro Medico • marzec 2021 Z PUNKTU WIDZENIA MŁODEGO LEKARZA Było sygnalistów wielu... Krzysztof Musialik PrzewodniczacyKomisji ds.MłodychLekarzyŚIL Jakiś czas temu wpłynął do Sejmu obywatelski projekt ustawy o jawności życia publicznego. Te regula- cje wzięte z sektora finansowego mają dotyczyć podmiotów gospodarczych – średnich przedsiębiorstw i większych, zarówno państwowych, jak i prywatnych, w tym placówek medycznych. W jej ramach planuje się też powołanie instytucji „sygnalisty”. Kto to taki? Jest to „możliwość ochrony osób zgłaszających informacje o szerokim zakresie spraw, które zagrażają interesowi publicznemu; nie tylko korupcji, ale również mobbingu, przestępstw przeciwko środo- wisku, własności intelektualnej, nieprze- strzeganie regulacji wewnętrznych i kodek- sów etyki”. W zamyśle osoba, która zgłasza zauważone nieprawidłowości, byłaby chro- niona przed zwolnieniem i szykanowaniem ze strony pracodawcy. Sama idea wydaje się sensowna, natomiast w naszym zapatrzeniu na zachodnie wzor- ce (w tym przypadku brytyjski), jak zwykle skupiamy się na ostatnim elemencie wień- czącym cały system, a nie na podstawach, na których został zbudowany. Chodzi tu mianowicie o organizację i kulturę pracy. Można kupić najnowsze i najdroższe urzą- dzenia, flotę samochodów, ale bez pracow- nika znającego swoją rolęwszystkie powyż- sze są tylko eksponatami. Jak wygląda ta nasza organizacja pracy? Formularz zakresu obowiązków dla nowe- go pracownika zazwyczaj wygląd nader smutno. Jest to ledwo czytelne ksero, z któ- regowynika, żepraca trwa od8.00do16.00, w pracy należy być trzeźwym i spełniać polecenia przełożonego. Po podpisaniu pracownik udaje się na wskazane miejsce pracy i „próbuje” pracować wedle swoje- go uznania. Wszystko przebiega gładko, do momentu popełnienia pierwszego błę- du, któremu towarzysząpretensje i złe emo- cje. Przypomina to poruszanie się po polu minowym: obserwacją zachowań innych osób, domyślaniu się co zrobić, nie pytać za dużo, bo i tak się usłyszy„my zawsze tak robimy”, „inaczej się nie da”, „ja to robię tak i nikt się jak dotąd nie czepiał”. Codziennie rano padają te same pytania: „kto jesz- cze będzie dzisiaj w pracy?”, „czy zdąży- my to wszystko dzisiaj zrobić?”, „kto może to zrobić?”. Powszechnym jest, że obecność pracownika jest zawsze niepewna, a ilość pracy nieproporcjonalna. Niestetyujawniasiętutajrolaprzełożonych, od których wymaga się efektu i„zrobienia roboty”, bez zwracania uwagi na sposób, w jaki zostały osiągnięte. Dopóki więc wszystko działa, ta rola jest niewidoczna, a ujawnia się w momencie powstałego problemu. Stąd często słyszy się zwroty „nie wiem jak, ale masz to zrobić”, „zrób tak, żeby było dobrze”. Czy na tym polega zarządzanie? Przywołany przykład bry- tyjski pokazuje, jak może ono wyglądać. W tym systemie pracownicy mają wręcz zakazkomentowaniapracyizachowańmię- dzysobą.Jeżeliktośniewywiązujesięzobo- wiązków, zachowuje się nieodpowiednio – w żadnym wypadku nie zgłasza pretensji do tej osoby! Zgłasza ją swojemu przeło- żonemu, ponieważ jego obowiązkiem jest zorganizowanie pracy i normalizacja relacji pracowników. Cociekawe, pracownicymają prawny obowiązek zgłaszania wszystkich podejrzeń(!), nawet tych nieuzasadnionych, a nie tylko stuprocentowo pewnych. Stąd też wszystkie problemy z pracą i pracowni- kami rozpoznawane i rozwiązywane są bar- dzo szybko, ponieważ przełożony od razu ma pełną wiedzę na podstawie cząstko- wych informacji pracowników. Dopiero taki system, wymuszający wręcz raportowanie wszystkich odstępstw, może sankcjonować sygnalistę zgłaszającego swoje zastrzeżenia do zewnętrznego podmiotu. Polski plan niestety typowo zakłada powo- łanie „zakładowego zespołu do spraw...”, delegowanie osoby z administracji na„spe- cjalistę ds.”, którzy będą wypełniali tony papierów,„wskazywali ryzyka” i analizowali, i analizowali... prosili o kwalifikacje do szczepienia, w ich mniemaniu na boreliozę. Z dużym zdziwieniem przyjmowali informacje, że chodzi tu o szcze- pienie na odkleszczowe zapalenie mózgu, które w Polsce dotyka około 200 osób rocznie. Nibywszystko byłowporządku, niby nikt nie przekroczył prawa, lecz mieszanka półprawd i manipulacji doprowa- dziła ostatecznie do fałszu, który pacjent bardzo dobrze zapamiętał. Ordynowanie leków na choroby przewlekłe to kolejny przykład. Pro- siłoby się o omówienie z pacjentem, o jakim procentowo zmniej- szeniu ryzyka zgonu mówimy, co to jest NNT (number needed) to treat, number needed to harm (NNH), co wiemy o toksyczności dawki skumulowanej leku. Dopiero wtedy, mając pełnię wiedzy, a nie tylko jej część, decyzję o leczeniu podejmowałby świadomie sam pacjent. Nie byłby wtedy zdziwiony, że istnieje coś takiego, jak działania niepożądane, nie dowiadywałby się o nich od „eksper- tów” z internetu. Niedomówienia zawsze prowadzą do kłopotów i oskarżeń, wokół których wyznawcy teorii spiskowych zbudują barwną opowieść. Podsumowując – każdy kij, jak wiadomo, ma dwa końce: medycy- na jako gałąź handlu jest z pewnością dochodowa. Nie dziwmy się, że o zawodzie zaufania publicznego na takim targowisku nie będzie już mowy.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5