ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2022 nr 287

Pro Medico • marzec 2022 22 dr Marcin Gacek adiunktw InstytucieFilozofii iSocjologiiUniwersytetu PedagogicznegowKrakowie Nic z intencji bez potencji Lepiej przekonywać, czy prawnie przymuszać antyszczepionkowców do szczepień? O bezsensow- ności drugiego rozwiązania przekonał się premier Kanady Justin Trudeau, zmuszony przez „Kon- wój Wolności” do ewakuacji w tajne miejsce. Kiedy piszę te słowa, władze Ottawy wprowadziły stan wyjątkowy na terenie całego miasta. Protestujących przeciwko obowiązkowym szczepie- niom jest więcej niż policjantów. Pozostaje dialog. Najważniejszym orężem w konfrontacji oświeconych z foliarzami w Internecie i mediach, jest obustronna szydera, beka, hejt z uży- ciem obelżywych określeń typu: kretyn, idiota, naiwniak, frajer, dzban – a w dobie panowania ośmiu gwiazdek w sferze publicz- nego dyskursu – tych o wiele wulgarniejszych również. W wyści- gu na zaoranie wroga, pocą się, sapią i dyszą z trudu w szeregach obu stron już nie tylko hejterzy, życiowi nieudacznicy, ale cele- bryci, politycy i, o zgrozo, również eksperci. Prof. Krzysztof Simon – dla wielu autorytet – wystąpił w programie Jacka Nizinkiewicza „Rzecz o polityce” (sic!), w którym argumentował konieczność szczepień w tak emocjonalny sposób, że stał się główną twarzą na stronach jego najzacieklejszych wrogów pod hasłem Simon znów odleciał. Czyli: nic(i) z intencji…. Polacy są przekorni. Często o nastrojach społecznych lepiej od badań opinii publicznych świadczą przekręcone znane senten- cje, aforyzmy, przysłowia etc. I tak slogan Melchiora Wańkowicza Cukier krzepi, w okresie komuny przekuto na: Cukier krzepi, ale wódka lepiej. W bliższych nam czasach rzymską maksymę Dura lex, sed lex, ktoś zmienił na Dura sex, sed sex. Bywa też i odwrot- nie. Ludzie pióra zmieniają ludowe powiedzonka. Ponoć „Wolnoć Tomku w swoim domku”jest ugrzecznioną formą stworzoną przez Fredrę, na podstawie powiedzonka z siedemnastego wieku „Wol- noć dupie w swej chałupie” (przepraszam za oryginalną wersję). O determinacji antyszczepionkowców świadczy fakt, że naruszyli dotąd święte tabu i nie wahali się napisać: Szczepienie czyni wol- nym. W sprowadzeniu dyskusji o COVID-19 do rynsztoka współczesnej debaty tabloidowo/hejterskiej upatruję głównej przyczyny kom- pletnego impasu i niemocy w racjonalnej dyskusji o zasadności szczepień. Nakłada się na to tendencja społeczna do odrzucania wszelkich autorytetów w świecie wszechwładnego internetu. Dwa wrogie obozy mają swoich harcowników. Oświeceni dzielą się na dwie armie. Pierwsza nabija się z foliarzy i zaraz po otrzy- maniu trzeciej dawki poniża ich, obrzuca obelgami, odmawia im niemalże prawa do miana człowieka. Druga imituje przeciwników i szyderczo pisze, że już ma zaszczepionego czipa i jest śledzona przez Pegasusa vel Wielki Porządek etc. Z kolei jedni antyszczepionkowcy nazywają autorytety medycz- ne sprzedajnymi lobbystami firm farmaceutycznych, a zaszcze- pionych – zadżumionymi propagandą Wielkiego Spisku. Tych trudno będzie przekonać. Są jednak i drudzy, którzy rzeczowo zadają pytania: Z czego zrobiona jest szczepionka? Czy ma skutki uboczne i w jakiej liczbie? Jak długo były testowane? Kto i z jakim doświadczeniem je produkuje? Czy taką postawę można uznać za irracjonalną? Czy ich sceptyczny stosunek do argumentów eks- pertów można z poczuciem wyższości zlekceważyć tylko dlatego, że nie są medykami? Śmiem twierdzić, że jest to ta część społecznego buntu przeciw polityce zdrowotnej państwa, którą nie tylko można, ale trzeba przekonywać. Pudrowanie rzeczywistości jest zawsze przeciw- skuteczne. Jeśli ktoś użyje argumentu przymusu, to może być pewny sprzeciwu. Jego skalę trudno ocenić, ale że będzie spora, nie ma wątpliwości. Obie strony, a zwłaszcza ich literaccy przed- stawiciele, powinni nabrać dystansu i przestać się postrzegać w roli Prometeuszy wnoszących płomień prawdy wmroki głupoty po przeciwnej stronie sporu. Im mniejsza liczba zaszczepionych, tym mniejsza odporność zbiorowa społeczeństwa, a to znaczy zagrożenie dla nas wszystkich. Na koniec, by obu stronom wlać nieco wody do wina, warto przy- pomnieć. Żyjemy w czasach deficytu zaufania. Pisali o tym Fukuy- ama 1 i Sztompka 2 . A brak zaufania tylko człowiek nierozsądny chce przełamać siłą. Można wygrać w ten sposób bitwę, ale nie sposób siedzieć na bagnetach. 1 F. Fukuyama, Zaufanie: kapitał społeczny a droga do dobrobytu, tłum. z jęz. ang. Anna i Leszek Śliwa, Wyd. Nauk. PWN, Warszawa, Wrocław 1997. 2 P. Sztompka, Zaufanie: fundament społeczeństwa, Wyd. Znak, Kraków 2007. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5