ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2022 nr 287
27 Pro Medico • marzec 2022 KBF: Niewątpliwie. Gdyby nie dbająca o pamięć p. Teresa wszystko mogłoby trafić na przemiał. Podobnie mogło być z dumą naszej kolekcji – 45 zdjęciami z Międzynarodowej Wystawy Sanitarno- Higienicznej odbywającej się w 1927 r. w Warszawie. To było wydarzenie towa- rzyszące IV Międzynarodowemu Kon- gresowi Medycyny i Farmacji Wojskowej. Kongres, poświęcony sprawom sani- tarnym w wojsku, był dużym i bardzo prestiżowym wydarzeniem, w którym udział wzięło ok. 1200 osób. Na zdję- ciach uwieczniony został również m.in. moment przecinania wstęgi przez Pre- zydenta RP Ignacego Mościckiego. Wraz ze zdjęciami kupiliśmy dyplom – podzię- kowanie dla płk. dr. Tadeusza Kobosa, skarbnika Komitetu Wystawy. Mało bra- kowało, aby zdjęcia zostały zdekomple- towane i sprzedawane pojedynczo. Prze- trwały całą wojnę w Warszawie, później pożar w mieszkaniu właściciela – dyplom nosi ślady zalania i nadpalenia, aż trafiły w nasze ręce. JA: Skąd mamy to wszystko? I właściwie dla kogo stworzyliśmy to miejsce? KBF: Część to darowizny od naszych leka- rzy i ich rodzin. Lwia część jest kupowana na różnych portalach internetowych lub antykwariatach. Sprawdziła się teoria, że najlepszy jest tzw. „szeptany marke- ting”. Coraz częściej i chętniej ktoś nam coś daje! Myślę, że to jest miejsce dla wszystkich, których pasjonuje historia medycyny i nie tylko. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. JA: Niektórzy dostają drgawek na hasło „muzeum”, bo to jest przeżytek, bo kto to teraz ogląda itp. Teraz tworzy się muzea wirtualne i idzie się w kierun- ku pokazu multimedialnego, symulacji dźwiękowych i wizualnych. Zastana- wiam się czy przy takiej konkurencji, taka instytucja jak nasza się obroni? Muzeum wirtualne jest fajne, bo można sobie zobaczyć np. oko od środka, ale nie weź- miesz w nim do ręki przedwojennego haka chirurgicznego. Nie poczujesz jego wagi i nie docenisz kunsztu rzemieślni- ka, który go wyważył, przez co idealnie dopasowuje się do ręki. Tzw. muzeum wirtualne to raczej ścieżka edukacyjna dla dzieci. Prawdziwe muzeum to zbiór wartościowych przedmiotów, które moż- na dotknąć, które pobudzają wyobraź- nię, przy których rodzą się jakieś emocje i to jest ta wartość dodana. Nadto, większość placówek muzealnych działa przy urzędach miasta, uniwersy- tetach itp. Natomiast nasze muzeum jest jedynym utworzonym przez struktury samorządu lekarskiego. Mamy w Izbie Przyrządy okulistycznewraz z książkami: „Postępywokulistyce” pod red. prof. Tadeusza Krwawicza, 1954 r. i pierwsze powojennewydanie Kalendarza Lekarskiego, z 1946 r. przekazane namprzez drMarię Kulig-Gedliczkę. wielu pasjonatów, chociażby w ODH, oni w ten sposób mogą rozwijać swoje pasje. Czy ty masz jakieś marzenia związane z tym miejscem? KBF: To specyficzne miejsce, bo stworzo- ne przez lekarzy dla/i nie tylko – lekarzy. Dlatego warto mieć marzenia z nim zwią- zane. Podobnie jak moi Szefowie: pan Prezes i Przewodniczący Rady Programo- wej ODH chciałabym, aby to miejsce żyło swoimżyciem. Tumożna przyjść powspo- minać, podumać, pooglądać czy spotkać się w ramach Komisji lub kameralne- go kursu. To jest miejsce z ogromnym potencjałem. Drugie marzenie to takie, że kiedyś na napisach końcowych, albo początkowych do filmu zobaczę podzię- kowanie dla Śląskiej Izby Lekarskiej za użyczenie eksponatów. Zważywszy na bliskość naszej słynnej „filmówki”, a także znajomość z pewnympasjonatem i znawcą tematu historii medycyny, który prędzej czy później napisze odpowiedni scenariusz, to marzenie ma duże szanse na realizację. JA: I znowu współczesność potknie się o historię! Jak co miesiąc, kiedy czytam Twoje teksty historyczne i zawsze znaj- dzie się w nich jakiś haczyk, który mnie zatrzymuje i nakręca refleksję wokół codziennych teraźniejszych spraw. Fot. W. Kot
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5