ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2023 nr 297

15 Pro Medico marzec 2023 Anna Wójtowicz Lekarzrodzinny Lek na „ludziowstręt” potrzebny w POZ Medycyna rodzinna, pediatria, interna to dyscypliny bardzo poszukiwane na rynku pracy i usług medycz- nych. Kontakt z życzliwym lekarzem teoretycznie prowadzi do wyjaśnienia problemu zdrowotnego, uzy- skania leczenia i poprawy samopoczucia pacjenta. Niestety, praktykowanie medycyny pierwszego kon- taktu wydaje mi się obecnie trudne. Jeśli chodziłoby tylko o wiedzę medycz- ną i rzemiosło lekarskie, to z wiekiem byłabym coraz szczęśliwsza w zawo- dzie. Doświadczenie pomocy chorym może leczyć lęki społeczne, kompleksy, napełniać poczuciem humoru i dystansu do świata. Lata pracy u podstaw urucha- miają wszelkie zasoby wiedzy medycz- nej ze studiów i innych źródeł. Niekiedy mimochodem pozyskana wiadomość z anatomii, farmakologii czy obserwa- cja nauczyciela w dyscyplinie klinicznej sprzed lat, konsultacja kolegi po fachu czy fragment praktycznego wykładu, okazują się kluczowe dla rozwiązania konkretnego problemu pacjenta teraz. Niewypowiedziana pozostaje moja wdzięczność dla lekarzy, którzy zrozu- miale przekazywali mi użyteczną klinicz- nie wiedzę. Warto się było od nich uczyć! Warto czytać, konsultować się i kształcić nadal, ale jak i kiedy? Praca na pierwszej linii jest dla mnie i kolegów z poradni lekarza rodzinne- go i opieki świątecznej obecnie bardzo męcząca. Dlaczego? Zapewne ilu jest lekarzy w POZ, tyle będzie szczegóło- wych odpowiedzi. Zwraca uwagę natłok chorych już na etapie rejestracji. Ludzie blokują czas na wizyty z błahych powo- dów, aby następnie, nie odwołując reje- stracji, zapomnieć o terminie. Tych wizyt się nie szanuje, nie ceni. Ogólnie spadł też poziom uprzejmości w kontaktach międzyludzkich w poradni, a wyraź- nie wyczuwalny jest stres i tempo życia pacjentów większe niż kiedyś. Młoda koleżanka po fachu sugeruje, że dostępność do lekarza ogólnego, internisty czy pediatry, jest zbyt duża w Polsce. Można by ją ograniczyć wpro- wadzając symboliczną opłatę za wizytę w POZ, na SOR czy w opiece nocnej dla dzieci czy dorosłych. Może wtedy w nie- których banalnych zachorowaniach pomógłby zdrowy rozsądek pacjenta, wsparcie rodziny i umiejętne poradzenie sobie środkami z domowej apteczki? Jeśli każdy katarek u dziecka skutkuje natych- miastową wizytą u specjalisty bądź na opiece świątecznej dla dzieci, to nie da się już w spokojnym tempie praco- wać. Koleżanka, doświadczona pediatra, sugeruje, by Szkoły Rodzenia funkcjonu- jące przy wielu szpitalach dla rodzin spo- dziewających się potomstwa zamieniać po urodzeniu dzieci w Szkoły dla Rodzi- ców. Nie zostawaliby oni po wypisaniu z Oddziału Noworodkowego bez stałej możliwości pomocy. W takiej szkole dla rodziców byłoby miejsce na porady lak- tacyjne, dietetyczne i profilaktyczne oraz na wzajemne wsparcie. Ubywa lekarzy i pielęgniarek w sektorze publicznym służby zdrowia. Czas ocze- kiwania na poradę specjalisty z NFZ jest bardzo długi. Praktycznie niedostępny w trybie pilnym jest np. reumatolog czy endokrynolog w Katowicach. Chorzy udają się bezpośrednio na SOR wobec braku dostępności porad specjalistycz- nych. Może poradnie POZ powinny mieć refundowane badanie USG metodą Dopplera i d-dimerów? Czy koledzy sto- matolodzy mogliby wystawiać recepty na antybiotyki swoim pacjentom, a nie zlecać tego lekarzom rodzinnym? – pyta koleżanka z przychodni. Obecnie u większości moich pacjentów w POZ można stwierdzić wielochoro- bowość, wieloobjawowość i wieloleko- wość. Pacjent przychodzi z teczką pełną zapisów konsultacji i wyników badań z różnych dyscyplin medycznych. On sam zwykle nie wie, czego najbardziej potrze- buje, a na szczycie góry jego proble- mów zdrowotnych, jak chwiejny czubek, tkwi bieżąca dolegliwość. Gdy wreszcie Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5