ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2023 nr 297

24 Pro Medico marzec 2023 W połowie XIX wieku chirurdzy wkroczyli dumnie w akademickie pro- gi, a polskim kobietom pozwolono oficjalnie, najpierw w Krakowie, potem we Lwowie, studiować medycynę (do tej pory studiowały ją głównie we Francji i Szwajcarii). Jednak konserwatywne społeczeń- stwo nadal nie akceptowało kobiet realizujących się w tym zawodzie. Precz z dziwolągiem kobiety lekarza! Przez całe stuleciamedycyna, i wogóle nauka, były zdominowane przez mężczyzn. Do dziś panuje obiegowa opinia, że niektóre dziedziny medycyny są zarezerwowane tylko dlamężczyzn, a kobieta chirurg czy ortopeda stanowi podstawę do rozważań iście akademickich.Wmiastach europejskich to kobiety, funkcjonującwnieformalnymnurciemedycyny, były specjalistkami od„pusz- czania krwi”, a w Paryżu zezwalano im (tzw. miresses) składać złamane kości i opatrywać rany. Przez całe stulecia kobiety były pozbawione prawa do studiowaniamedycyny, a co za tym idzie–profesjonalnegowykonywania zawodówmedycznych. Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL POTYCZKI Z HISTORIĄ Magdalena Bendzisławska, żyjąca na przełomie XVII i XVIII w., była ewe- nementem na skalę światową i pierw- szą w Polsce kobietą chirurgiem, znaną z imienia i nazwiska. Niestety, niewiele o niej wiemy – w 1850 r. ogromny pożar Krakowa zniszczył m.in. archiwalia miej- skie. Prawdopodobnie jedyną zacho- waną wzmianką prasową jest notatka z Tygodnika Krakowskiego z 1834 r. (nr 38, s. 193) pod sensacyjnym tytułem Kobieta Chirurg. CYRULICZKA MAGDALENA Wraz z mężem Walentym, oficjalnym cyrulikiem kopalnianym (cyrulikiem, czy- li chirurgiem; takie było znaczenie słowa „chirurg”), do połowy XIX w. mieszkała tuż przy kopalni w Wieliczce. Walenty otrzymał przywilej wykonywania zawodu w 1694 r. jeszcze od króla Jana III Sobie- skiego. Mąż niestety zmarł przedwcze- śnie, zostawiając Magdalenie zakład i nie- zbędne narzędzia w spadku. Tradycyjnie w takiej sytuacji, wdowa po cyruliku zatrudniała czeladnika, który przejmował obowiązki. Jednak ambitna Magdalena postanowiła poprowadzić go sama. Asystując mężowi przy zabiegach chirurgicznych i dentystycznych, przeszła wszystkie szczeble wtajemniczenia i dys- ponowała niezbędną wiedzą do samo- dzielnej działalności. Magdalena potrze- bowała jednak oficjalnej zgody króla. 6 października 1697 r. dostała prawo do wykonywania zawodu na mocy dyplomu królewskiego wydanego przez ówczesnego władcę Augusta II Moc- nego. W przywileju przyznano, że jest „chirurgiem w swym rzemiośle doskona- łym” i ma prawo, wiedzę i umiejętności, by przejąć obowiązki lekarza żupnego. Rok później, korzystając z obecności w kopalni Komisji Wizytującej, wystąpiła o potwierdzenie prawa do wykonywa- nia zawodu. Przedłożyła dwa przywileje: zmarłego męża i swój, na podstawie któ- rego Komisja przyznała jej prawa i przy- wileje członka Cechu Cyrulików. Zgodnie z cechową tradycją, Magdalena złożyła przyrzeczenie według roty, musiała także okazać komplet narzędzi: pudło z brzy- twami, nożycami, grzebieniami, kleszcze do zębów, szczypczyki stomatologiczne, słój z pijawkami oraz wykazać się umiejęt- nością wykonywania maści, opatrunków, a także znajomością anatomii i stosowa- nia leków. W praktyce Magdalena, obok czynności chirurgicznych, podejmowała też czynności dentystyczne i okulistyczne: usuwała zaćmę i ciała obce z oka, unieru- chamiała złamania, usuwała zęby, opatry- wała rany i puszczała krew. KOBIETY NA UNIWERSYTETY! W połowie XIX wieku chirurdzy wkroczy- li dumnie w akademickie progi, a polskim kobietom pozwolono oficjalnie, najpierw w Krakowie, potem we Lwowie, studio- wać medycynę (do tej pory studiowały ją głównie we Francji i Szwajcarii). Jednak konserwatywne społeczeństwo nadal nie akceptowało kobiet realizujących się w tym zawodzie. Uważana za jedną z pierwszych polskich feministek Gabriela Zapolskamówi- ła publicznie w 1891 r.: „(…) Nie chcę kobiet lekarzy, prawników, weterynarzy! Nie kraj trupów! Nie zatracaj swej godności niewie- ściej!”. Wtórował jej sam wielki prof. Ludwik Rydygier (1850-1920), fenomenalny chi- rurg i nauczyciel wielu pokoleń lekarzy, na łamach Przeglądu Lekarskiego (1895 r., nr. 7): „(...) Precz więc z Polski z dziwolągiem kobiety-lekarza! Niech nam nadal słynie chwała kobiet naszych, którą tak ładnie gło- si poeta”. Czy Rydygier nie lubił kobiet? Ależ skąd, wręcz przeciwnie – był łasy na wdzięki kobiece (sambył dwukrotnie żonaty!).

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5