ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2023 nr 297
26 Pro Medico marzec 2023 Współczesnym okiem Jaskiniowe źródła mentalne Joanna Andrzejewska Wrażliwe. Subtelne. Niedecyzyjne. Słabe. Przepełnione godnością niewieścią, którą należy chronić, a nie wystawiać na widok krwi, wydzielin, drgawek czy plam opadowych. Takie było stanowisko ogółu, głównie, rzecz jasna, jego męskiej emanacji, ale, co ciekawe, bywał to także kobiecypunktwidzenia. Boo tym, żemężczyznomniebyłopodrodze zwyemancypowanymi kobieta- mi, to już gdzieś słyszeliśmy. Ale fakt, że same kobiety blokowały koleżankomrozwój, może zaskakiwać. Dzisiaj jednak o męskiej perspektywie. Wykluczanie kobiet z życia społecznego ma charakter bezwarunkowego odruchu, bezre- fleksyjnego automatyzmu, którego mentalnych źródeł należy poszukiwać w epoce kamienia łupanego. Bo to przecież włocha- ty przodek mężczyzny (futrzana dwunożna kreatura zaopatrzona w maczugę dopiero w odległej przyszłości miała przeobrazić się w rajskiego Adama) szedł na polowanie, gdzie stawał oko w oko z potworem, zadając mu mniej lub bardziej zaradnie śmiertel- ny cios i przepełniony uczuciem triumfu, mocy i siły, a przede wszystkim ochotą na ciepłą strawę, wracał do wybranki swej, która czekała nań w ciemnej, wilgotnej jaskini, przejęta strachem i trwogą o los swój i gromadki głodnych dzieci. Bo co by się stało, gdyby las pochłonął jej żywiciela? I tak oto w żywicielu, w pokoleniach zbieraczy i łowców, poma- lutku, rok po roku, przez kolejne dwa miliony lat, niepostrzeżenie pojawiło się, utrwaliło, wryło w geny (skądinąd słuszne) przeko- nanie, że los kobiety jest w jego rękach, jej przetrwanie, sytość i zadowolenie. I tu narodziło się poczucie władzy, sprawczości i kontroli, co w oczywisty sposób uzasadniało egzekwowanie uległości i posłuszeństwa – wszystko w ramach wdzięczności za poświęcenie i trud. Z czasempoświęcenie i trud stały sięmniej ryzykowne, bo pojawi- ły się narzędzia, proch, maszyny, co ułatwiło bycie wojownikiem. Jednak zważywszy na fakt, że narzędzia te wymyślił mężczyzna, jużmniej włochaty, ale bardziej salonowymyśliciel, to znowu dało mu poczucie genderowej przewagi, bo podczas gdy on dumał, stawiał konstrukcje, obmyślał strategie, ona co najwyżej rodziła, albomiała globusa, podduszona gorsetem i unieruchomiona kry- noliną. Czy w świetle tak wypracowanych wzorców dziwić może kogoś zakorzeniona głęboko wyższość mężczyzn? Ale wreszcie, niecały ponad wiek temu, kobiety podniosły głowę. Może nie miały zbyt dużego doświadczenia w zabijaniu, polowa- niu, zarządzaniu, ale z jakiegoś powodu u części z nich pojawi- ła się ta zuchwała myśl, że może, poza gotowaniem, rodzeniem dzieci i strojeniem się, są zdolne wygenerować nieco bardziej skomplikowane procesy myślowe. I nie chodzi tu o licytację, kto w czym jest lepszy, tylko o to, dlaczego wciąż płeć jest argumentem? Czy faktycznie kobieta, widząc krwotok w czasie operacji, panikuje, podczas gdy męż- czyzna zachowuje zimną krew? Czy w chirurgii do wyjęcia guza wielkości jabłka potrzebna jest siła męskiego ramienia? Bo kobie- ty są mniej odporne na stres? A czy to nie mężczyźni, wykonujący zawody obarczone dużym stresem – policjanci, strażacy, żołnie- rze, lekarze, prawnicy – odreagowują napięcia alkoholem, prze- mocą domową, ryzykownymi aktywnościami? A może gendero- wa argumentacja to po prostu ostatnia deska ratunku dla tych, którym pasuje patriarchalny układ; to taki ostateczny argument, tyle nośny, co pusty. Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5