ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach marzec 2024 nr 307
Pro Medico marzec 2024 11 Prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski kierownikKatedry iOddziału KlinicznegoChirurgiiOgólnej iEndokrynologicznejŚląskiego UniwersytetuMedycznego Nie tak dawno można było w mediach dowiedzieć się o zgonie kolejnego leka- rza pełniącego wielodniowy i nieprzerywany jakimkolwiek oddechem wypo- czynku dyżur w szpitalu. Na ten temat rozmawiałem niedawno z żoną moje- go przyjaciela – Japonką, mieszkającą na stałe w Polsce od kilku lat. Zjawisko nagłej śmierci z powodu przepracowania określane w Japonii pojęciemkarohsi, jest tam powszechnie znane. Wymęczeni O tym przepracowaniu mówił również w swoim wywiadzie pierwszy polski lekarz pracującyw Japonii, twierdząc że Japończy- cy, nie tylko lekarze, alewszystkichpraktycz- nie zawodów, w zapatrzeniu w swoją pracę nie znają umiaru. Pracują od rana do późnych godzin noc- nych, nie opuszczając, często również na noc, swojegomiejsca zatrudnienia. Kwe- stia wzięcia nawet krótkiego urlopu wypo- czynkowego stanowi bardzo delikatny i wstydliwy wręcz temat, wymagający nie- rzadko wręczenia, po powrocie w ramach przeprosin za nieobecność w pracy, zarów- no szefowi jak i kolegom – chociażby naj- drobniejszego prezentu. Rozmawiając i czytając o pracy w Japonii zacząłem zastanawiać się nad pracą lekarzy w Polsce, zwłaszcza specjalności zabiego- wych. Czy przypadkiem stylem pracy nie zbliżamy się do tamtejszego systemu, niż do systemu europejskiego? Bo przecież żaden szanujący się i chcący zarobić na sie- bie i rodzinę lekarz w Polsce nie będzie pra- cować (i nie pracuje) 8 h dziennie. Jak nie oddział i dyżury, to jedna czy druga poradnia i jeszcze jakiś prywatny gabinet, a jeżeli czasu i sił starczy to jeszcze dyżur w innym szpitalu. I tak w koło przez pra- wie 24 h na dobę (bo może przecież uda się zdrzemnąć na dyżurze?), przez 7 dni w tygodniu i 365 w roku, z przerwą na jakiś krótki urlop i to niezbyt długi, bo prze- cież kontrakt, bo przecież chorzy, którzy nie zostaną przyjęci – może pójdą wtedy do innego lekarza? A taki system pracy, w moim odczuciu, obniża i będzie obniżać coraz bardziej jakość świadczonych usług medycznych, szkodzi wręcz i będzie szkodzić coraz bar- dziej nie tylko pacjentom, ale może przede wszystkim lekarzom. Bo popełnienie błędu medycznego przez zmęczonego do granic wytrzymałości lekarza, pracującego od rana do nierzadko późnej nocy, może się zdarzyć przecież bardzo łatwo. I zaczyna się stopniowo narastający stres, zaburzenia snu, trudności z koncentracją, rozwijająca się niezauważalnie nerwica, początkowo niewielkie, później coraz bar- dziej widoczne trzęsienie rąk, a stąd już tyl- ko niewielki krok do szukania po wytężonej pracy lekarstwa – najlepiej czegoś rozluź- niającego. Tylko kiedy to będzie po pracy? – w dzień, czy w nocy, po dyżurze, czy przed, a może w przerwie pomiędzy przyjmo- waniem chorych w poradni? Alkohol? On będzie wyczuwalny, tomoże coś innego? Jest to też jeden z ważkich argumentów w dyskusji z młodymi lekarzami. Paradok- salnie często nie zarobki, a właśnie system pracy w Polsce jest przyczyną, że wyjeżdża- ją za granicę, na zachód, gdzie przynajmniej w ich odczuciu, będą mieli lepsze warunki socjalne, nie będą poddawani presji ciągłej pracy i będąmieli czas na wypoczynek. Spoglądanie na pokolenie swoich nauczy- cieli (przeważnie emerytów), harujących na kilku etatach w poradniach i szpitalach, nierzadko biorących dodatkowo po 10 dyżurów nocnych wmiesiącu, tylko utwier- dza młodych w tym przekonaniu. I ta sytu- acja nie zmienia się, pomimo od lat skła- danych w tym zakresie obietnic różnych reform. A tak po prawdzie chciałoby się przytoczyć słowa zaczerpnięte z Etyki Bene- dykta Spinozy, że człowiek wolny o niczym niemyśli mniej niż o śmierci, amądrość jego jest rozmyślaniemnie o śmierci, a o życiu. Zaś powstawanie w ośrodkach regional- nych nowych uczelni medycznych, bez podstawowej bazy dydaktycznej i klinicz- nej, mających na celu wyłącznie zaspoko- jenie ambicji lokalnych władz, przy wąt- pliwym – w moim odczuciu – poziomie nauczania, nie wydaje się absolutnie roz- wiązywać problemu.Więc zamiast tych tzw. uczelni zacznijmymoże otwierać ponownie szkoły felczerskie. Żaden szanujący się i chcący zarobić na siebie i rodzinę lekarz w Polsce nie będzie pracować (i nie pracuje) 8 h dziennie. Jak nie oddział i dyżury, to jedna czy druga poradnia i jeszcze jakiś prywatny gabinet, a jeżeli czasu i sił starczy to dyżur w innym szpitalu. Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5